<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475</id><updated>2012-01-28T20:20:08.852+01:00</updated><title type='text'>Thoughts And Wishes</title><subtitle type='html'>There's no earthly way of knowing
what was in your heart
when it stopped going.
The whole world shook.
A storm was blowing through you.</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>235</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-4637300457196267578</id><published>2012-01-28T19:57:00.001+01:00</published><updated>2012-01-28T20:20:08.861+01:00</updated><title type='text'>Touch</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Miasto nocą ma swój urok. Jest nieco niedostępne, tajemnicze, milczące ale z drugiej strony zewsząd dochodzą odgłosy zamykanych spraw i emocji całego dnia. Trochę jak mężczyzna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio odkrywam uroki Żoliborza otulonego w wieczór. A konkretnie pewnych czterech ścian przytulonych do Apolonii. Pola była kobietą wyzwoloną i uwolniła dziewczęta z Nowolipek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest jeszcze tyle granic do przekroczenia. Przekraczamy tylko te na zachodzie, nie zapędzając się absolutnie na wschód. Ta wędrówka, na takich zasadach, nieco mnie dezorientuje. Nie bardzo wiem, czy mogę zrobić krok naprzód. Nie  mam najmniejszej ochoty na krok w tył.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Paradoksalnie, jednocześnie i w tym samym momencie chcę i nie chcę podróżować dalej.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-4637300457196267578?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/4637300457196267578/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=4637300457196267578' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/4637300457196267578'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/4637300457196267578'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2012/01/touch.html' title='Touch'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-5434557607331673556</id><published>2012-01-20T23:08:00.003+01:00</published><updated>2012-01-23T19:49:34.532+01:00</updated><title type='text'>The art</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Pamiętam jak kilka razy w moim krótkim życiu umierałam i rodziłam się na nowo. Te bolesne przełomy były trochę jak wycieczka w wysokie góry albo dojrzewanie motyla. Myślę, że teraz właśnie, dosłownie w tym momencie jestem w rozkładzie normalnym na krzywej wznoszącej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest taki wiersz. Piękny i genialny - ,,One art - the art of losing” pióra Elizabeth Bishop. Bo właśnie sztuką życia jest umiejętność radzenia sobie ze stratą – nie rozpamiętywania tylko szukania nowych możliwości. Czasem stratą tego, czego się nawet nie miało, czego nawet nie dotknęło się opuszkami palców. Z taką stratą chyba już umiem się obchodzić. Albo po prostu do niej przywykłam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powiedziałam ostatnio A., że jestem pełna sprzeczności. Mocno w to wierzę. Bo nie jestem ani do końca grzeczna ani do końca niegrzeczna. To nie do końca pasujące słowo, ale jestem chyba dobrze wychowana, a to można mylić z grzeczną dziewczynką. Poza tym, czasem pozwolenie sobie na zbyt wiele może dużo kosztować. Zawsze lubiłam złoty środek i do niego właśnie chciałabym dążyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spokój. To takie dobre słowo. A wino to taki dobry pomysł.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-5434557607331673556?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/5434557607331673556/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=5434557607331673556' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/5434557607331673556'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/5434557607331673556'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2012/01/art.html' title='The art'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-3701433273499292939</id><published>2012-01-14T18:21:00.002+01:00</published><updated>2012-01-14T18:39:49.841+01:00</updated><title type='text'>Mury</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Mgła jest trochę jak nurkowanie. Ten sam stan półświadomości, kiedy się zanurzasz. Chwilowe rozproszenie uwagi i  skupienie jej tylko na oddychaniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyłączyć emocje. Chyba nie umiem. Oczywiście, że nie umiem. Nauczyłam się je w miarę kontrolować tak żeby nie przeszkadzały za bardzo. Chciałabym zapomnieć, bo pamiętanie nic mi nie da. Spowoduje tylko łzy. A kiedyś już obiecywałam sobie, że nie będę z takiego powodu płakać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Być może reaguję za bardzo emocjonalnie. Być może. Nawet na pewno. Ale nie chcę zmieniać tej części mnie. Nie chcę zmieniać emocji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mogę powiedzieć, że dużo w życiu przeżyłam. Trochę tego było, ale niezbyt dużo. Nauczyłam się jednego. Szczęście i stabilizacja jest tam, gdzie są ludzie, którzy dają nam te uczucia. To ludzie tworzą relacje i atmosferę. To ludzie dają ciepło i miłość. To ludzie przytulą w potrzebie, albo krzykną: weź się w garść. Ci wybrani ludzie, ten jeden człowiek, który z pozoru wydaje się nie pasować, do miejsca, w którym się znalazł. Być może boi się, że to wewnętrzne niepoukładanie będzie nieustannie dawać o sobie znać. Nie chce obarczać tym innych. Nieustanna walka o troszczenie się tylko o siebie. A jest przecież tak wartościowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bliskość nie jest zagrożeniem. Życie to nie jest ciągła walka. Czasem ktoś jest dla kogoś ważny tylko dlatego, że jest. Spokój to nie jest kolejna cisza przed burzą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Duszę się. Koszmarnie duszę się w świadomości, że jestem bezsilna.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-3701433273499292939?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/3701433273499292939/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=3701433273499292939' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/3701433273499292939'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/3701433273499292939'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2012/01/mury.html' title='Mury'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-4126607645965597704</id><published>2012-01-07T23:54:00.004+01:00</published><updated>2012-01-08T16:01:51.886+01:00</updated><title type='text'>***</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Właściwie to powinnam była się tego spodziewać. Że jak mi będzie za bardzo zależeć to wszystko się rozwali. I oczywiście tak się dzieje. Czemu, ach czemu nie mogę pojąć tej prostej zależności? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo chciałabym przyznać, że mi nie zależy. Ale to byłaby nieprawda.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba wiele rzeczy mi się wydawało, albo wmawiałam sobie, że je widzę. Przypadłość grzecznych dziewczynek. &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-4126607645965597704?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/4126607645965597704/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=4126607645965597704' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/4126607645965597704'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/4126607645965597704'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2012/01/blog-post.html' title='***'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-1558848562064969215</id><published>2012-01-04T22:02:00.003+01:00</published><updated>2012-01-04T22:12:33.065+01:00</updated><title type='text'>Pain</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Chyba nigdy nie zrozumiem jaki jest sens fizycznego bólu. Ani to uodparnia, jeśli powraca zawsze boli tak samo albo gorzej, ani nie sprawia, że stajemy się mądrzejsi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze gorzej jest gdy nie wiemy dlaczego boli. Dochodzi do tego wieczne zastanawianie się: skąd, dlaczego, od czego, jak zapobiec, jak leczyć, może to coś strasznego ? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze gorzej jest gdy, ktoś, kto teoretycznie powinien wiedzieć czemu boli, mówi, że nie wie. I nie wiesz, czy się na miejscu rozpłakać czy strzelić go w twarz. I nie wiesz, jak się od tego uwolnić.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-1558848562064969215?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/1558848562064969215/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=1558848562064969215' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/1558848562064969215'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/1558848562064969215'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2012/01/pain.html' title='Pain'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-5570238500350802681</id><published>2011-12-26T19:11:00.003+01:00</published><updated>2011-12-26T19:26:45.690+01:00</updated><title type='text'>Nothing compares 2U</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Moja Szefowa nosi norki zamiast szalika. Tą wyrafinowaną wersją tego jakże potrzebnego w zimie dodatku określa skutecznie swoje jestestwo jako Szefowej.  Nadmienię, że bardzo dobrej Szefowej. W przeciwieństwie do mojego fuksjowego, robionego na drutach skądinąd mega ciepłego i chroniącego przed wiatrem i w ogóle mojej ostatniej miłości odzieżowej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dużo mi jeszcze brakuje do poziomu norek. Wspinam się na poziom kaszmirowego szala.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;                                        ***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio jakoś nie umiem przyjmować komplementów a mój dziadek jest kochany. &lt;br /&gt;- Gdybym był o kilkadziesiąt lat młodszy to bym Cię poderwał. – tak powiedział.&lt;br /&gt;No cóż, mój dziadek w moim wieku i długo później to było niezłe ciacho i nie dziwię się, że babcia się w nim zakochała. Bo oprócz powierzchowności ma bardzo dobre serce, jak trzeba coś po męsku zdecydować to decyduje, nie obraża się za byle co no i wytrzymuje z humorami babci. Nigdy nie zapisał się do partii a wiele razy mu to proponowano w zamian za awans i inne profity. Wolał żyć w zgodzie ze swoimi przekonaniami. No i pożycza mi swoje krawaty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jaki z tego morał? Pestki z dyni to źródło cynku.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-5570238500350802681?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/5570238500350802681/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=5570238500350802681' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/5570238500350802681'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/5570238500350802681'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2011/12/nothing-compares-2u.html' title='Nothing compares 2U'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-3823797153504013470</id><published>2011-12-18T19:44:00.003+01:00</published><updated>2011-12-18T20:05:10.490+01:00</updated><title type='text'>Moves like Jagger</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Istnieją takie piosenki, które wbijają w fotel, powodują, że wbijasz paznokcie w dłonie, ręce same wybijają rytm a rytm płynie Ci w krwiobiegu, wwierca w mózg i pozycjonuje ciało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To trochę jak z niektórymi myślami. Kiedy się na takiej zapętlisz, ciężko jest przestać iść jej tokiem myślenia. Coś w tym jest, że wizualizacja i pozytywne myślenie daje zdecydowanie lepsze efekty niż czarnowidztwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A. ma niezwykle interesującą tapetę motywacyjną w laptopie. To chyba taki sposób na wdrukowanie sobie pewnych przekonań i prawd, tak żeby pamiętać o nich zawsze nawet w tych chwilach zwątpienia, które przecież zdarzają się często.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja bardzo często w myślach powtarzam sobie ,,Będzie dobrze". Będzie dobrze. Będzie dobrze. Będzie dobrze. Będzie dobrze. Będzie dobrze. Będzie dobrze.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-3823797153504013470?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/3823797153504013470/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=3823797153504013470' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/3823797153504013470'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/3823797153504013470'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2011/12/moves-like-jagger.html' title='Moves like Jagger'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-4337370554648904673</id><published>2011-12-06T23:12:00.002+01:00</published><updated>2011-12-06T23:15:42.622+01:00</updated><title type='text'>Save me</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Zadaję sobie pytanie: gdzie to się zaczęło?  Albo lepiej: kiedy to się zaczęło? Przy założeniu, że w ogóle się zaczęło. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyobraź sobie ten moment. Idziesz ulicą i stajesz dokładnie w tym samym miejscu, tam gdzie płyta chodnikowa doznała trzęsienia ziemi i składa się teraz z trzech równych części, tam gdzie kiedyś stałam i śmiałam się do Twoich równie roześmianych oczu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To chyba zaczęło się tam. Choć tak samo jak wtedy, zdałam sobie z tego sprawę o wiele za późno. O wiele za późno, żeby coś jeszcze uratować. Pożar strawił wszystko. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mnie i całemu światu byłoby łatwiej gdybym udawała głupszą niż jestem w rzeczywistości. A tak, pewna doza mojej wrodzonej inteligencji łaje i przestrasza.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-4337370554648904673?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/4337370554648904673/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=4337370554648904673' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/4337370554648904673'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/4337370554648904673'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2011/12/save-me.html' title='Save me'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-3069179056887849849</id><published>2011-12-04T21:54:00.005+01:00</published><updated>2011-12-04T22:20:09.519+01:00</updated><title type='text'>Sober</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Nieczęsto zdarza mi się znajdować w stanie tak zwanego upojenia alkoholowego. Podobno to powód do dumy. Ja uważam, że to nieco nudne. Za każdym razem jednak procenty w mojej krwi i wydychanym powietrzu wiążą się z sytuacjami, które pamiętam długo, które w jakimś sensie są ważne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym razem upiłam się w zupełnie innym od dotychczasowych gronie. Świetnym gronie. B. do tej pory nie wie jak nabawił się kolczyka w brodzie. I dlatego, że nie miał dowodu, nie wpuszczono nas na karaoke. Miło było pozować z A., sześcioma szklankami piwa i fedorą. A. będzie niedługo potrzebował małego shoppingu z powodu przyrostu masy mięśniowej. Przyznaję, wygląda świetnie. Świat jest tak mały, że moja liczba wspólnych znajomych z A. sięga setki. Mężczyźni i kobiety przewijają się w różnych kombinacjach matrymonialnych. W. mogłaby spokojnie zostać przodowniczką stada. Podziwiam ją za jej stuprocentową pewność siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając metrem do domu o trzeciej nad ranem P. opowiadał mi o swojej byłej szefowej. Szczerze mówiąc nie pamiętam zbyt dokładnie o czym mówił. Pamiętam tylko, że staliśmy na stacji i do łez zaśmiewaliśmy się z akrobaty, który zawisł na kasowniku do biletów.  &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-3069179056887849849?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/3069179056887849849/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=3069179056887849849' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/3069179056887849849'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/3069179056887849849'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2011/12/sober.html' title='Sober'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-8111481382116224884</id><published>2011-11-23T20:26:00.005+01:00</published><updated>2011-11-23T20:36:47.329+01:00</updated><title type='text'>Somebody that I used to know</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Nie lubię zimowych nocy. Czerni tak obezwładniającej, że tak naprawdę nie wiadomo, co robić, gdzie iść by nie wybrać źle. Takiej, że jedynym pragnieniem staje się schronić się w bezpiecznym kokonie własnego łóżka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Letnie noce są odświeżające – chłód koi rozgorączkowane całym dniem ciało i daje wytchnienie umysłowi. Takie noce dają przyjść wenie, powolna muzyka pomaga wejść w odpowiedni rytm.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nocą można się ukryć. Udawać kogoś, kim za dnia boimy się być. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem tak zapętlam się na piosence i jej tekście, że przez długi czas nie może wyjść mi z głowy. I z pewną dozą fascynacji przyglądam się temu, że tak trafnie oddaje sytuacje, uczucia, które kiedyś mnie dotyczyły. Jak bumerang wracają w postaci kilku zdań. Czasami żałuję. Że osoby, których te porywy serca dotyczyły, już tego kawałka nie posłuchają.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-8111481382116224884?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/8111481382116224884/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=8111481382116224884' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/8111481382116224884'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/8111481382116224884'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2011/11/somebody-that-i-used-to-know.html' title='Somebody that I used to know'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-6390417208407519888</id><published>2011-11-22T19:50:00.001+01:00</published><updated>2011-11-22T19:50:58.629+01:00</updated><title type='text'>***</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Don’t wait for the perfect moment, take the moment and make it perfect!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Anonymous &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-6390417208407519888?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/6390417208407519888/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=6390417208407519888' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/6390417208407519888'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/6390417208407519888'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2011/11/blog-post.html' title='***'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-4562931860722090211</id><published>2011-11-21T16:10:00.000+01:00</published><updated>2011-11-21T16:18:47.304+01:00</updated><title type='text'>Nicely written</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-t3_569ZGuRc/TsprfMz4bRI/AAAAAAAABeI/RlwNOY7r7Zw/s1600/a7e1c8a364902d77c55c11b8e39bd6a4.png"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 312px; height: 256px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-t3_569ZGuRc/TsprfMz4bRI/AAAAAAAABeI/RlwNOY7r7Zw/s400/a7e1c8a364902d77c55c11b8e39bd6a4.png" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5677468464012881170" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align = "justify"&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-4562931860722090211?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/4562931860722090211/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=4562931860722090211' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/4562931860722090211'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/4562931860722090211'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2011/11/nicely-written.html' title='Nicely written'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-t3_569ZGuRc/TsprfMz4bRI/AAAAAAAABeI/RlwNOY7r7Zw/s72-c/a7e1c8a364902d77c55c11b8e39bd6a4.png' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-7481854477687943532</id><published>2011-11-18T23:34:00.000+01:00</published><updated>2011-11-18T23:35:24.894+01:00</updated><title type='text'>Mundane</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Modlę się o natchnienie. Oby nigdy w życiu nie zabrakło mi dystansu do przeszłości, świeżego spojrzenia na teraźniejszość i nadziei na przyszłość.&lt;br /&gt;Boże, oby nigdy nie zaślepiło mnie poczucie wyższości, obym zawsze wiedziała, co jest właściwe. Obym nie straciła z horyzontu, tego co najważniejsze. Modlę się o jasność umysłu, o siłę do stałej pracy nad sobą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ze spraw przyziemnych, proszę Cię Boże, uchroń mnie przed łączeniem ubrań w kolorach tęczy, bo Chanel przewraca się w grobie. Obym zawsze zdążyła z użyciem balsamu do ust przed upływem terminu ważności. Obroń mnie od rys na czarnych kozakach i plam z czerwonego wina na dzianinach. Oby Neostrada zawsze hulała a Orange miała zasięg.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-7481854477687943532?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/7481854477687943532/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=7481854477687943532' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/7481854477687943532'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/7481854477687943532'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2011/11/mundane.html' title='Mundane'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-3346849691488223351</id><published>2011-11-12T18:59:00.000+01:00</published><updated>2011-11-12T19:03:40.231+01:00</updated><title type='text'>Falling slowly</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;I don't know you&lt;br /&gt;But I want you&lt;br /&gt;All the more for that&lt;br /&gt;Words fall through me&lt;br /&gt;And always fool me&lt;br /&gt;And I can't react&lt;br /&gt;And games that never amount&lt;br /&gt;To more than they're meant&lt;br /&gt;Will play themselves out&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ach, słowa. Chyba nigdy nie przestanę dziwić się ich mocy.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-3346849691488223351?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/3346849691488223351/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=3346849691488223351' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/3346849691488223351'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/3346849691488223351'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2011/11/falling-slowly.html' title='Falling slowly'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-8440202933874050071</id><published>2011-11-07T21:10:00.002+01:00</published><updated>2011-11-07T21:13:04.537+01:00</updated><title type='text'>Take a look at me now</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Właściwie to nie wiem. Aktualnie poruszam się na średniej wielkości obłoku kilka centymetrów nad ziemią. Nie tracąc kontaktu z otaczającą rzeczywistością poruszam się w specyficznym mikroklimacie wykreowanym przez odczucia, doznania i kolory. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miejscami tracę pewność siebie, o ile w ogóle ją kiedyś posiadałam. Ludzi obserwuję przez delikatną mgłę stworzoną przez moją wyobraźnię. Patrzę sobie w oczy, widzę pytanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Świat oglądam w kryształowej bożonarodzeniowej kuli ale to dzięki mnie pada śnieg. Jeśli zechcę będzie świeciło słońce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak ten śnieg topnieje moje ja, tak misternie zbudowane, kolos na glinianych nogach, który chwieje się w posadach gdy tylko powiesz słowo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ulotna chwilo, trwaj jak najdłużej.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-8440202933874050071?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/8440202933874050071/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=8440202933874050071' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/8440202933874050071'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/8440202933874050071'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2011/11/take-look-at-me-now.html' title='Take a look at me now'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-1575821072595896239</id><published>2011-10-21T22:44:00.000+02:00</published><updated>2011-10-21T22:48:29.930+02:00</updated><title type='text'>Mistrz Turnau</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;&lt;blockquote&gt;Na fioletowo-szarych łąkach&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niebo rozpina płynność arkad&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pejzaż w powieki miękko wsiąka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zakrzepła sól na nagich wargach...&lt;/blockquote&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-1575821072595896239?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/1575821072595896239/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=1575821072595896239' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/1575821072595896239'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/1575821072595896239'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2011/10/mistrz-turnau.html' title='Mistrz Turnau'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-5956047967359396755</id><published>2011-10-16T14:23:00.002+02:00</published><updated>2011-10-16T14:31:08.625+02:00</updated><title type='text'>Breslau</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Cholera jasna. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znów mi się śniłeś. Od tak bardzo, bardzo dawna to się nie zdarzyło. Po co więc teraz ?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sen był krótki. Nic właściwie nie znaczący. Uśmiechnąłeś się, powiedziałeś, że mamy dużo czasu, całe popołudnie. Chyba dotknąłeś moich ust, ale nie jestem tego do końca pewna. Tak bardzo nie wierzyłam, że to dzieje się na prawdę, dlatego szybko się obudziłam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapomniałam o Tobie. Jednak jakaś mała część mnie już zawsze będzie z Tobą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie zjawiaj się więcej. Proszę. A jeśli już, to w świecie realnym.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-5956047967359396755?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/5956047967359396755/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=5956047967359396755' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/5956047967359396755'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/5956047967359396755'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2011/10/breslau.html' title='Breslau'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-7972027375116980013</id><published>2011-10-02T19:00:00.002+02:00</published><updated>2011-10-02T19:06:30.264+02:00</updated><title type='text'>Adele ,,Someone like you"</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Never mind&lt;br /&gt;I'll find someone like you&lt;br /&gt;I wish nothing but the best for you too&lt;br /&gt;Don't forget me, I beg&lt;br /&gt;I remember, you said:&lt;br /&gt;"Sometimes it lasts in love&lt;br /&gt;But sometimes it hurts instead.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nothing compares&lt;br /&gt;No worries or cares&lt;br /&gt;Regrets and mistakes&lt;br /&gt;They are memories made.&lt;br /&gt;Who would have known&lt;br /&gt;How bitter sweet this would taste?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-7972027375116980013?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/7972027375116980013/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=7972027375116980013' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/7972027375116980013'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/7972027375116980013'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2011/10/adele-someone-like-you.html' title='Adele ,,Someone like you&quot;'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-2364552707681942158</id><published>2011-09-25T14:47:00.000+02:00</published><updated>2011-09-25T14:48:32.105+02:00</updated><title type='text'>Back in town</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Jestem zwierzęciem wielkomiejskim. Czasem nawet bardzo. Masochistycznie uwielbiam mieszać się z falą tłumu, przeglądać w wieczornych światłach ulicy. Uśmiechać się do mrugających latarni i otulać porannym chłodem. Następnie na koniec dnia zatrząsnąć drzwi mieszkania i z oddali nasłuchiwać odgłosów zasypiającego olbrzyma.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W środę wyruszyłam i wróciłam z dużego miasta na Śląsku. Przytłoczył mnie szarością. Uroczymi, ale zbyt rustykalnymi straganami z kwiatami. Niską zabudową i bliżej nieokreślonym poczuciem zrezygnowania. Dworcem kolejowym ciągle w budowie, na którym tylko cudem udało mi się odnaleźć nieistniejący peron.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To dziewięciogodzinne doświadczenie upewniło mnie w przekonaniu, że kocham mieszkać w dużym mieście. Z jego korkami, awariami i tłokiem. Wysokimi wieżowcami. Dźwiękiem metra wjeżdżającego na peron. Przeglądaniem się w witrynach sklepowych. Bliskością ważnych wydarzeń. Różnorodnością przejawiającą się w strojach, dodatkach, wyznawanych religiach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lubię tygiel. W pewnych granicach rozsądku oczywiście. Ale zbyt dużo spokoju, nicości i otwartej przestrzeni w pewnym momencie mnie przytłacza. &lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-2364552707681942158?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/2364552707681942158/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=2364552707681942158' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/2364552707681942158'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/2364552707681942158'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2011/09/back-in-town.html' title='Back in town'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-446099333779249640</id><published>2011-09-10T20:02:00.002+02:00</published><updated>2011-09-10T21:52:28.400+02:00</updated><title type='text'>Bliss</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Bo czasem zdarza się tak, że serce zatrzymuje się w pół kroku. Nieważne, gdzie. W tramwaju w Warszawie, w metrze w Barcelonie czy taksówce w Paryżu. Myśl przychodzi niespodziewanie i trochę nieoczekiwanie. Nie czekasz na nią a jednak się pojawia. Łapiesz ją, bo przecież jest taka nieskazitelna. Uśmiechasz się, bo ogarniający ulice wieczór otula Cię swoim spokojem.  &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-446099333779249640?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/446099333779249640/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=446099333779249640' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/446099333779249640'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/446099333779249640'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2011/09/bliss.html' title='Bliss'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-5646482801716020141</id><published>2011-08-27T00:00:00.001+02:00</published><updated>2011-08-27T00:02:10.989+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;&lt;blockquote&gt;Sekret bycia nieszczęśliwym polega na posiadaniu wolnego, który możemy poświęcić na zastanawianie, czy jesteśmy szczęśliwi, czy też nie.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, to bardzo mądre, co Pan mówi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niejednokrotnie przekonałam się, że mój tryb myślenia zależy od pory dnia. Wzbraniam się na przykład przed myśleniem zaraz po wstaniu z łóżka. Kategorycznie zabraniam sobie rozpoczynania procesu myślenia kiedy jestem śpiąca. A nocą budzą się upiory spod materaca więc tym bardziej nie wolno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślenie to taki dziwny proces. Niby coś naturalnego dla homo sapiens a każdy prowadzi go inaczej i przekraczając podobne checkpointy dochodzi do innych wniosków. Czasem skrajnie odmiennych. Wtedy nazywamy to różnicą poglądów. Różnica poglądów niekiedy eskaluje do rangi konfliktu. Konflikt może przybrać formę zbrojną. Następnie mamy wkroczenie wojsk NATO. Potem przylatuje ONZ posprzątać i przytulić sieroty. Czasem sypią solą, żeby nic więcej nie wyrosło. Jak w Kartaginie. A wszystko przez jedną, niepozorną myśl o ugotowaniu budyniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślenie ma przyszłość. Myślenie boli. Myślę, więc jestem. Myślenie podobno ma też potężną siłę kształtowania ludzkich losów. Tak więc kiedy kolejny raz zdecydujesz się pomyśleć, zastanów się najpierw.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-5646482801716020141?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/5646482801716020141/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=5646482801716020141' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/5646482801716020141'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/5646482801716020141'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2011/08/sekret-bycia-nieszczesliwym-polega-na.html' title=''/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-2892892059808407532</id><published>2011-08-21T20:02:00.003+02:00</published><updated>2011-08-21T23:17:20.775+02:00</updated><title type='text'>Paris – Barcelona – Tossa De Mar</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Todo de pasa – wszystko przemija. Tym patetycznym ale jednocześnie prostym zdaniem rozpoczęłam zapiski z podróży po Barcelonie. Tym zdaniem pewnie je zakończę. Ale maniana zawsze wszystko można zacząć od początku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W te wakacje byłam w trzech krajach. A właściwie w dwóch i pół, bo Luksemburg (a raczej Wielkie Księstwo Luksemburga) jest maleńkie, wielkości Pruszkowa i można zwiedzić go w dwie godziny. Ale jest, jest urokliwe i jest księstwem czyli ma Wielkiego Księcia, którego z tego miejsca serdecznie pozdrawiam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż, Paryż jest dumny. Dumny z samego faktu bycia Paryżem i bycia miastem francuskim. A jako, że jest we Francji to z definicji podobno jest najwyższej jakości. Pomijając ten fakt, moje estetyczne ja zaspokoiło swoje pragnienia oglądania rzeczy ładnych, symetrycznych, pięknych, uroczych i luksusowych. Nakarmiło się widokami Paryża z góry Wieży Eiffel’a (a raczej zespołu współpracowników Inżyniera Eiffel’a), z góry Łuku Triumfalnego, z placu Vendome pod hotelem Ritz i butikiem Chanel (niestety Karl był nieobecny, szkoda). Legendarny paryski szyk naprawdę istnieje i widać go na każdym kroku, na większości paryskich kobiet. Nocami śniły mi się rogaliki z truskawkową marmoladą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Francuzi odmawiają używania jedynego słusznego moim zdaniem języka czyli angielskiego. Ich problem, ich wybór, ja się francuskiego uczyć nie będę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hiszpanie żyją inaczej. Bawią się w obserwowanie ludzi siedząc w barach tapas i popijając sangrię. W ciągu dnia na jakieś dwie, trzy godziny zamykają się w chłodnych czterech ścianach i za pełnym społecznym przyzwoleniem nie robią nic.&lt;br /&gt;Barcelona jest tropikalna. I wakacyjna. Wrzący tygiel kultur, miliony turystów wszelkich nacji od Norwegii po Goa, upał no i oczywiście Gaudi. Zastanawiam się, co brał, że jego wyobraźnia płodziła takie cuda architektury. Może po prostu dużo sypiał i pomysły rodziły mu się w objęciach Morfeusza. Barcelona ponadto jest bardzo user-friendly: wszędzie dojdziesz na piechotę lub podjedziesz metrem i wreszcie wszędzie dogadasz się po angielsku ! Bardzo miło. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzięki W. nie gubię się w przepastnych korytarzach i kierunkach metra oraz nie muszę orientować się w mapie, co nigdy moją dobrą stroną nie było. Dzięki jego obecności czuję się bezpiecznie zwiedzając miasto. Chociaż dla niego ten wyjazd zaczął się bardzo mało szczęśliwie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wystawiamy twarze do słońca a raczej do cienia, bo słońce tutaj dobrze przypieka. Koczujemy na skałach niczym jaskiniowcy i gawędzimy z polskim kelnerem, który skończył prawo we Francji.  Pod koniec pobytu nieco się nudzimy. Do tego stopnia, że W. przeczytał zarówno Telvę (po hiszpańsku !)  jak i polskie Zwierciadło (ominął artykuł o historii marki Nivea ale zainteresował go felieton o fryzjerstwie).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przed chwilą przy naszym prowizorycznym plażowym legowisku zjawiła się najprawdziwsza hinduska rodzina z okrzykiem ,,This rock rocks!”. Paplają w mieszaninie hindi-english, co daje mi możliwość powrócić wspomnieniami do Hindusów spotykanych w Polsce. ,,Sorry to disturbing your peace” – powiedziała z błędem i wyraźnym akcentem matka całej tej zgrai a jej uśmiech na chwilę stopił mi serce. Jak widać, matka ma trzech synów. Jeden, jakby wyjęty ze Slumdoga. Drugi, wypowiadający się czystą angielszczyzną z tym seksownym brytyjskim akcentem, prawdopodobnie większość czasu spędza w fancy szkole z internatem. Trzeci jest jakby mieszanką dwóch pozostałych. Ojciec rodziny prawdopodobnie piastuje wysokie stanowisko kierownicze w TATA lub Arcelorze i nosi Rolexa. Z tego względu to nie jest typowa hinduska rodzina. To jest rodzina od stóp do głów markowa. Dolce, GAP, Ralph Lauren, Tiffany’s towarzyszą im od rana do wieczora jak wierni towarzysze podróży.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Todo de pasa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-2892892059808407532?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/2892892059808407532/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=2892892059808407532' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/2892892059808407532'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/2892892059808407532'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2011/08/paris-barcelona-tossa-de-mar.html' title='Paris – Barcelona – Tossa De Mar'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-403457466236014731</id><published>2011-06-29T21:10:00.001+02:00</published><updated>2011-06-29T21:12:13.309+02:00</updated><title type='text'>Up to date</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Życie zaczyna być takie poważne i dorosłe. Nie to, że mi się to w jakimś sensie nie podoba. Bo podoba. W jakimś sensie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale coś bezpowrotnie ucieka. To bliżej nieokreślone poczucie niewiadomej, czekania na coś, wałęsania się bez celu po Warszawie i sklejania palców watą cukrową.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już nawet nie mogę zasłonić się studiami, bo większość tych mających realne przełożenie na pracę zawodową skończyłam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszyscy wokół są tak koszmarnie zajęci. Ja również. Terminy, spotkania, kursy, odkrywanie wielkich prawd. Nawet w sobotę po południu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy kolejny kandydat mówi mi, że ,,jest Pani za młoda by to pamiętać” to reaguję na to w sposób dwojaki. Otwiera mi się nóż w kieszeni i zaczyna pulsować żyłka na skroni, no bo bez przesady, nie jestem aż tak młoda. Z drugiej strony zastanawiam się jak długo jeszcze taka sytuacja będzie mieć miejsce, no bo bez przesady, w końcu trzeba zacząć budować swój autorytet. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Różne końce tej samej prostej. W którą stronę to wszystko się potoczy ?&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-403457466236014731?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/403457466236014731/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=403457466236014731' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/403457466236014731'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/403457466236014731'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2011/06/up-to-date.html' title='Up to date'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-8556690566719829324</id><published>2011-05-29T16:12:00.003+02:00</published><updated>2011-05-29T16:26:20.089+02:00</updated><title type='text'>Progress Report</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Today is a gift and that is why we call it a present.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnie kilka tygodni było złe. Chyba jedne z najgorszych w ostatnim czasie. Kolejna przestroga, żeby się nie wywnętrzać emocjonalnie przed kimś kogo uważa się za przyjaciela, ale to nie idzie w drugą stronę. Oh well, life.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale nic to. Rozwijamy żagle i płyniemy dalej. Wczoraj skończyłam studia podyplomowe co może nie było super wybitnym osiągnięciem intelektualnym, bo pracę zaliczeniową napisałam z tego czym zajmuję się na co dzień w pracy czyli rekrutacji specjalistów i kadry managerskiej. Ale na pewno studia było dobrym podsumowaniem tego co wiem i rozszerzeniem o kolejne tematy a także pobudzeniem intelektualnym do tego, żeby zgłębiać następne. Wykłady praktyków było dla mnie po prostu fantastyczne. Widać było, że tych ludzi kręcą te tematy. Tak jak mnie. Pisanie pracy też było bardzo odświeżającym doświadczeniem. Okazało się, że nie tylko praktycznie coś wiem o rekrutacji ale też potrafię ubrać to w słowa naukowego żargonu. Mój promotor odesłał mi ją bez większych zastrzeżeń, co było kolejnym powodem do dumy. Upajam się uczuciem, że znalazłam dziedzinę, która mnie rajcuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio jeszcze bardziej lubię (żeby nie powiedzieć uwielbiam)moją pracę a przede wszystkim firmę. Za możliwości jakie oferuje. Jestem zodiakalnym bliźniakiem, ja nie mogę siedzieć w miejscu, potrzebuję nowych doświadczeń i nowych wrażeń. I to właśnie daje mi A. Można powiedzieć, że dostałam awans, pierwszy w życiu. Teraz nie tylko pomagam w realizacji projektów rekrutacyjnych ale też samodzielnie prowadzę część spotkań z kandydatami, co jest dla mnie mega odświeżającym doświadczeniem. Prowadzę szkolenia i mam możliwość praktycznego poćwiczenia zarządzania ludźmi.&lt;br /&gt;Cieszę się, że szefowa mnie doceniła. Powiedziała, że uważa, że mam ten szósty zmysł, który pozwala na ocenę człowieka pod kątem danego stanowiska. Że umiem korzystać ze swoich przeczuć i odczuć. Cóż, to stwierdzenie było dla mnie osobiście bardzo wieloznaczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ala mówi, że jak wróci to ma wrażenie, że poczuje klimat jak w SATC. Coś w tym jest. Chyba trochę inaczej się ubieram, nawet na co dzień, bardzo zwracam na to uwagę, żeby ubrania były dorosłe, ale jednocześnie żebym dobrze się w nich czuła i odzwierciedlały moją osobowość. Parafrazując klasyka (czyli www.szafasztywniary.blogspot.com) żeby ubranie było ubraniem a nie przebraniem. &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-8556690566719829324?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/8556690566719829324/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=8556690566719829324' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/8556690566719829324'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/8556690566719829324'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2011/05/progress-report.html' title='Progress Report'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-8062782672547062994</id><published>2011-05-08T22:16:00.001+02:00</published><updated>2011-05-08T22:18:29.806+02:00</updated><title type='text'>Die she must</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Spotkanie z przeszłością było nieco niespodziewane. Charakteryzowało się jednak tym czym porządne spotkanie z przeszłością charakteryzować się powinno. Relatywnie krótkie, takie jak dawniej, z tym samym błyskiem w oku. Po chwili się skończyło. Przeszłość odeszła do  słowników przeszłości, a ja wyszłam na zalaną słońcem i obietnicą lata ulicę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do tej konkretnej przeszłości chyba już zawsze będę miała sentyment. Boję się powiedzieć, że coś więcej, bo takie stwierdzenie i tak utonie w odmętach dziejów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śmiałam się do swoich myśli. A one do mnie. Puszczały do mnie ironicznie oko i za nic nie dały się przegonić.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-8062782672547062994?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/8062782672547062994/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=8062782672547062994' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/8062782672547062994'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/8062782672547062994'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2011/05/die-she-must.html' title='Die she must'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-7697167385880406323</id><published>2011-04-03T18:11:00.001+02:00</published><updated>2011-04-04T20:15:42.554+02:00</updated><title type='text'>Sprawy niedokończone</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Bardzo mocno pracuję ostatnio nad moim poziomem pewności siebie. Od jakiegoś czasu przynależę do kasty białych kołnierzyków a tam nie ma specjalnie miejsca na kompleksy, użalanie się nad sobą i lenistwo. Nie znaczy to w moim przypadku, że pracuję w jakiejś miejskiej dżungli, gdzie osobniki o mniejszej woli przetrwania są zjadane na lunch (i popijane kawą z ekspresu). Nie, akurat otoczenie i ludzie są przyjaźni, normalni, zwykle pomocni i rozumiejący. Bardziej wynika to z pozycji firmy w swojej branży, z nałożonych aż z Francji i Szwajcarii celów i chyba ogólnoświatowej mody na bycie przebojowym. I chyba branża, w której się znalazłam nie pozwala na bycie nieśmiałym. Tu wszystko, dosłownie wszystko zależy od nawiązywania kontaktów z ludźmi. Paradoksalnie, jak na razie idzie mi dobrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety nie jestem przebojowa. Raczej nie staram się taka być. Nigdy nie umiałam robić nic wbrew sobie, wbrew mojej naturze, usposobieniu. Umiem się oczywiście zmusić, ale staram się tego nie robić. Trywialnie: jestem jaka jestem. Usilnie staram się to w sobie zaakceptować. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie umiem z całą pewnością stwierdzić czy ten stan, w którym się znalazłam, wynika z mojego charakteru, winy wydarzeń, jakich byłam aktorem czy to po prostu wypadkowa tych dwóch przesłanek. Wynik jest taki, że kiedy manager działu marketingu żartuje ze mną o słowie ,,rozkminiać” zastanawiam się czy sobie ze mnie żartuje czy rzeczywiście powiedziałam coś błyskotliwego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spraw niedokończonych jest wiele. Czasem zbyt wiele.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale przecież nie można kochać dwóch osób naraz. A może jednak?&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-7697167385880406323?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/7697167385880406323/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=7697167385880406323' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/7697167385880406323'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/7697167385880406323'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2011/04/sprawy-niedkonczone.html' title='Sprawy niedokończone'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-2093489059478663187</id><published>2011-04-01T22:55:00.001+02:00</published><updated>2011-04-01T23:00:00.862+02:00</updated><title type='text'>To ponder on</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-_9uO4M2c7Js/TZY8cTwzrwI/AAAAAAAABNo/s_C8-0BPFbs/s1600/tumblr_lizek7xct41qb6jeto1_500_large.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-_9uO4M2c7Js/TZY8cTwzrwI/AAAAAAAABNo/s_C8-0BPFbs/s320/tumblr_lizek7xct41qb6jeto1_500_large.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5590722444466040578" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-102rh2AcLNM/TZY8bwFgf4I/AAAAAAAABNg/2RQbfXutpEk/s1600/tumblr_lgafaa3uVr1qe5olzo1_500_large.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 280px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-102rh2AcLNM/TZY8bwFgf4I/AAAAAAAABNg/2RQbfXutpEk/s320/tumblr_lgafaa3uVr1qe5olzo1_500_large.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5590722434889187202" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align = "justify"&gt;These are not mine, just;ve found them in the internet and though they are so genious in their simplicity.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-2093489059478663187?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/2093489059478663187/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=2093489059478663187' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/2093489059478663187'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/2093489059478663187'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2011/04/to-ponder-on.html' title='To ponder on'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-_9uO4M2c7Js/TZY8cTwzrwI/AAAAAAAABNo/s_C8-0BPFbs/s72-c/tumblr_lizek7xct41qb6jeto1_500_large.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-4883907017334642805</id><published>2011-03-28T20:54:00.005+02:00</published><updated>2011-03-29T20:16:10.024+02:00</updated><title type='text'>Rang de Basanti</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Mam ostatnio bardzo fuksjowy okres. Tak jak Picasso miał okres kresek, kwadratów, pół okręgów tak jak jestem w fazie fuksji. Kilkanaście sztuk odzieży, broszka, lakier do paznokci, półtora szalika, kolczyki, naszyjnik, nawet layouty blogów nabyły fuksjowe elementy. Fuksja jest fajna bo nie jest smutnym bordo, ale też nie sprawia wrażenia dziecinnego różu. Jest elegancka gdy ją zestawić z czernią i bielą, jest w dobrym tonie i guście jak ostatnio karmelowy. Fuksja cudownie flirtuje z odcieniami zieleni, bawi się swoją kobiecością niczym pewna swojego seksapilu kobieta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam nieodparte wrażenie, że zbliża się u mnie okres kobaltowy, ale to jeszcze za jakiś czas. Kobaltowy trzeba umieć nosić, nie wszystkim pasuje. Kobaltowy jest dojrzalszy niż fuksja. Bardziej stateczny, ale zachowuje jeszcze pozory minionego szaleństwa.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-4883907017334642805?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/4883907017334642805/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=4883907017334642805' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/4883907017334642805'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/4883907017334642805'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2011/03/rang-de-basanti.html' title='Rang de Basanti'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-3848079777996824626</id><published>2011-03-24T20:47:00.002+01:00</published><updated>2011-03-24T20:55:56.744+01:00</updated><title type='text'>By hard</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Ach, znów i po raz 2547 (niczym Moda Na Sukces) powraca do mnie prastara nauka, że aby przetrwać w tym świecie należy mieć skórę grubą jak słoń. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedyś jeszcze z tej wrażliwości ponad normę zrobię narzędzie władzy i źródło stałego dochodu. Nie wypada aby taki potencjał się marnował. Zwłaszcza w dobie tryumfu strategii zarządzania talentami.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-3848079777996824626?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/3848079777996824626/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=3848079777996824626' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/3848079777996824626'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/3848079777996824626'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2011/03/by-hard.html' title='By hard'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-8704028776987740089</id><published>2011-02-28T21:04:00.001+01:00</published><updated>2011-02-28T21:04:35.530+01:00</updated><title type='text'>Phil Collins ,,Against all odds"</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;How can I just let you walk away, just let you leave without a trace&lt;br /&gt;When I stand here taking every breath with you, ooh&lt;br /&gt;You´re the only one who really knew me at all&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;How can you just walk away from me, when all I can do is watch you leave&lt;br /&gt;Cause we´ve shared the laughter and the pain, and even shared the tears&lt;br /&gt;You´re the only one who really knew me at all&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;So take a look at me now, ´cause ther´s just an empty space&lt;br /&gt;And ther´s nothing left here to remind me, just the memory of your face&lt;br /&gt;Take a look at me now, ´cause there´s an empty space&lt;br /&gt;And you coming back to me is against all odds and that´s what I´ve got to face&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wish I could just make you turn around, turn around and see me cry&lt;br /&gt;There´s so much I need to say to you, so many reasons why&lt;br /&gt;Your´e the only one who really knew me at all&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;So take a look at me now, ´cause there´s an empty space&lt;br /&gt;And there´s nothing left here to remind me, just the memory of your face&lt;br /&gt;Take a look at me now, ´cause there´s just an empty space&lt;br /&gt;But to wait for you, well that´s all I can do and that´s what I´ve got to face&lt;br /&gt;Take a good look at me now, ´cause I´ll still be standing here&lt;br /&gt;And you coming back to me is against all odds&lt;br /&gt;That´s the chance I´ve got to take, oh, oho&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Just take a look at me now &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-8704028776987740089?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/8704028776987740089/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=8704028776987740089' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/8704028776987740089'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/8704028776987740089'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2011/02/phil-collins-against-all-odds.html' title='Phil Collins ,,Against all odds&quot;'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-5500246576114476532</id><published>2011-02-07T20:01:00.002+01:00</published><updated>2011-02-07T20:23:04.917+01:00</updated><title type='text'>Cry me a river</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Tłumaczę sobie ostatnio, że wszystko się da. Że wszyscy kandydaci na świecie będą znać angielski, że ze wszystkim zdążę do 17 i że odpisze mój francuski fotograf. Że przestanę się w końcu pewnymi rzeczami przejmować ponad normę i że w końcu uwierzę, kiedy ktoś mówi, że zrobiłam coś dobrze. Tłumaczę sobie, że nie można wejść dwa razy do tej samej, skądinąd niezwykle atrakcyjnej, rzeki. Staram się sobie wytłumaczyć, że niektóre rzeczy po prostu nie były ważne. Tylko niestety czuję, że były cholernie ważne. Albo przynajmniej tak mi się wydaje. Rzeka niestety tylko szumi leniwie, nie zajęła żadnego znaczącego stanowiska. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Upijam się sokiem jabłkowym, bo na więcej brak mi odwagi. Z chęcią bym się upaliła, ale czekam na sprzyjające okoliczności. Może w końcu wszyscy na około przestaną postrzegać mnie jako wcielenie cnót wszelakich. Nie, nie należę do żadnego świata. Jestem bezpaństwowcem. Dzielę egzystencję między świat dorosłych ludzi w office dress code a świat pół-studencki. Do żadnego nie należę w 100 %. Do żadnego w 100% należeć nie będę. Zawsze będę balansować na granicy. Tak, zdolności przystosowawcze akurat mam wyrobione ponad normę. Tylko z odpornością gorzej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wkurzam się. Nakręcam. Zupełnie niepotrzebnie. Jak to dziś usłyszałam na ulicy: Maska w krainie fantazji.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-5500246576114476532?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/5500246576114476532/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=5500246576114476532' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/5500246576114476532'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/5500246576114476532'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2011/02/cry-me-river.html' title='Cry me a river'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-4150651928980345984</id><published>2011-01-02T22:07:00.004+01:00</published><updated>2011-01-02T22:14:25.850+01:00</updated><title type='text'>Caleidoscope</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Mam wrażenie, że ten rok będzie fajny. Pierwszy bez żadnych wyznaczonych celów w stylu praca magisterska i kolejne egzaminy. Są jeszcze studia podyplomowe z zarządzania zasobami ludzkimi, ale nie jest to coś co spędza mi sen z powiek a raczej sprawia wiele radości, kiedy mogę zabrać głos w dyskusji. Słuchanie wykładów i uczestniczenie w warsztatach to sama i czysta przyjemność. Przynajmniej mówią o rzeczach na których jako tako się znam lub kojarzę o co chodzi. Lubię to uczucie, kiedy pracujemy nad jakimś casem i momentalnie moje myśli idą w dobrym kierunku, przywołuję sobie z pamięci to, czego nauczyłam się przez te trzy lata pracy w rekrutacji. To taka satysfakcja, że znalazłam dziedzinę, która mnie szalenie interesuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten rok będzie ciekawy, bo rozpoczynam go zmianą pracy. Zmianą, która nastąpiła z mojej własnej nieprzymuszonej woli. Zmianą, która nadeszła w dobrym momencie i która jest zmianą jakościową. Cieszę się, że miałam na to siłę i motywację, bo oddałam mojej firmie dwa lata życia. Cóż, nie mogę powiedzieć, że Szefowa przyjęła moją decyzję z entuzjazmem. Określiłabym to raczej jako ciche tłumienie furii, że miałam czelność i śmiałość odejść.&lt;br /&gt;Przenoszę się z mojego małego zaścianka na wielkie i poważne salony biznesu. Oczywiście, na razie stresuję się, że standardy mojej rekrutacyjnej podmiejskiej miejscowości nie będą pasować do standardów wielkomiejskiego rekrutacyjnego szyku. Ale. Nie ma co gdybać, zamierzam ciężko pracować i bardzo się starać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo ciekawym doświadczeniem minionego roku była podróż do Włoch. Od kilku lat odczuwam tak silny pociąg do podróży, że co roku daję ujść tym emocjom podróżując do jednego wybranego kraju. A więc było USA, Wielka Brytania, po drodze Berlin, Praga, a teraz Italia. Było gorąco ale pięknie i moje estetyczne ja nakarmiło zmysły i nasyciło oczy. W tym roku marzę o Francji, o Paryżu, historycznej stolicy mody, Wersalu i zamkach nad Loarą. A może czas i inne okoliczności w końcu pozwolą na Indie? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cały czas myślę i kombinuję nad totalnym usamodzielnieniem się. Nie jest to takie proste jak się wydaje głównie ze względu na finanse. Na pewno jest to wykonalne. Nie mam ciśnienia, ale myślę, że to jest ten moment, kiedy to musi nastąpić. Dla mojego zdrowia psychicznego, dla porządku wszechświata. Zobaczymy. Nie spinam się. Ostatnio mam w sobie dużo spokoju. Być może zaraz się to zmieni, ale na razie rozkoszuję się tym uczuciem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio znowu odkrywam tą moją dawną fascynację fotografią, głównie za sprawą nowego (fuksjowego!) aparatu fotograficznego. Zamierzam się w tym roku artystycznie wyżywać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczęśliwego :)&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-4150651928980345984?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/4150651928980345984/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=4150651928980345984' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/4150651928980345984'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/4150651928980345984'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2011/01/caleidoscope.html' title='Caleidoscope'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-8788271602851155512</id><published>2010-12-02T20:52:00.002+01:00</published><updated>2010-12-02T20:57:23.653+01:00</updated><title type='text'>Milestone</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Dziś o godzinie 12.10 urodził się Maksio, pierwsze esteckie dziecko. Mam nadzieję, że nie ostatnie:) Mama i synek czują się dobrze:) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta wiadomość sprawiła mi taką dziką radość, zupełnie nie wiem dlaczego. Ale nie zamierzam się nad tym zastanawiać, zamierzam się cieszyć. O wiele lepiej jest chwytać te wszystkie chwile szczęścia i rozkoszować się nimi jak ciepłymi promieniami słońca padającymi na twarz niż zastanawiać się kiedy słońce zajdzie i spadnie deszcz.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-8788271602851155512?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/8788271602851155512/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=8788271602851155512' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/8788271602851155512'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/8788271602851155512'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2010/12/milestone.html' title='Milestone'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-1244070368304985814</id><published>2010-11-18T20:20:00.005+01:00</published><updated>2010-11-21T18:51:42.632+01:00</updated><title type='text'>Grandma</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Fenomen instytucji Babci polega na tym, że jest ona naturalnym wehikułem czasu dzięki któremu możemy przenieść się w przeszłość bez względu na to ile mamy lat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;U Babci byłam we wtorek przy okazji wizyty u okulisty. Babcia nakarmiła mnie obiadem, obdarowała jakimiś filmami na DVD, które dostała z Reader's Digest, opowiedziała co tam u cioci Wandy, obejrzała ze mną Fakty i przytaknęła, że wesele księcia Williama będzie wielkim wydarzeniem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyszłam od niej w stanie totalnego rozleniwienia, rozanielenia i ze stuprocentowym poziomem spokoju w duszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdzieś, kiedyś przeczytałam, że nasze dzieciństwo trwa do momentu kiedy żyje nasza Babcia. W takim razie chcę być dzieckiem do mojej emerytury.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-1244070368304985814?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/1244070368304985814/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=1244070368304985814' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/1244070368304985814'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/1244070368304985814'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2010/11/grandma.html' title='Grandma'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-1074990928762746606</id><published>2010-11-09T19:25:00.002+01:00</published><updated>2010-11-09T19:52:56.680+01:00</updated><title type='text'>Dance with somebody</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Znów trzymam szczęście w dłoniach jak kruchą filiżankę z chińskiej porcelany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczęście przychodzi niespodziewanie, nieco niepewnie i ostrożnie siada na progu mojego domu. Nie chce znać od razu wszystkich moich myśli i małymi krokami wchodzi do mojego serca. To niezwykłe ciepło rozpływa się po całym moim ciele.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Promienie słońca wdzierają się do moich tęczówek przez wpół przymknięte powieki.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-1074990928762746606?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/1074990928762746606/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=1074990928762746606' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/1074990928762746606'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/1074990928762746606'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2010/11/dance-with-somebody.html' title='Dance with somebody'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-8966863796498011450</id><published>2010-09-17T20:04:00.001+02:00</published><updated>2010-09-17T20:15:53.469+02:00</updated><title type='text'>Dilemmas</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Nie wiem, nie znam się, nie orientuję się. Nie mam pojęcia, co zrobić. Paniczny lęk przed zrobieniem czegokolwiek. Pewnie jeszcze przyzwyczaiłabym się do tej myśli gdyby to nie działo się tak szybko, gdybym miała czas. Gdybym wiedziała, że mam czas. Zawiodłam się trzy razy, ostatni raz bolał najbardziej, podświadomie bronię się przed kolejnym ciosem. Całe ciało przygotowuje się na walkę, na bezustanną obronę przed bliskością. Wszystko, co we mnie najgorsze wytacza najcięższe działa. Nie robię nic, pozostawiam sprawy własnemu biegowi rzeczy… Nie umiem się określić. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może się pospieszyłam, kilka słów za dużo w sytuacji, kiedy nic nie wiem, kiedy nie jestem pewna, kiedy nie wiem dokładnie, co i jak. Jaka ja jestem nieracjonalna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie liczę, że ktoś to zrozumie. Nie oczekuję rad. Po prostu, kiszenie tego w środku mnie zaczyna mi ciążyć. &lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-8966863796498011450?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/8966863796498011450/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=8966863796498011450' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/8966863796498011450'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/8966863796498011450'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2010/09/dilemmas.html' title='Dilemmas'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-6520480854886179631</id><published>2010-08-24T21:24:00.004+02:00</published><updated>2010-08-24T21:40:50.417+02:00</updated><title type='text'>Revival</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Dwa wydarzenia, właściwie zupełnie ze sobą niepowiązane wyznaczają prąd moich myśli. Ostatnio nawet miewam niezwykle przyjemne sny, co gorsza, uśmiecham się pod nosem i śpiewam pod prysznicem. Pierwsze, nieco dziwne, trochę jak przebudzenie po zimie, lekki zawrót głowy i kilka milionów sprzecznych argumentów. Drugie, sprawiające dziką satysfakcję i wyrzuty sumienia zarazem z jednoczesnym cichym szeptem z tyłu głowy: Co by było gdyby? Czy można wejść dwa razy do tej samej rzeki?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W międzyczasie zdążyłam uzyskać tytuł magistra socjologii w zakresie stosowanych nauk społecznych na mojej wielce szacownej uczelni. Nie powiem, było to bardzo miłe przeżycie i tym samym zamknęło etap pięciu lat użerania się z dziekanatem, przekopywania się przez tony kserówek i nabywania akademickiego słownictwa wraz z Maksem Weberem, Garfinklem, Simmlem, Freudem i spółką. Nie czuję wewnętrznej potrzeby głębszego podsumowania tego okresu. Może dlatego, że studia już dawno przestały być wyznacznikiem moich codziennych obowiązków. Od blisko dwóch lat stały się dodatkiem i wypełnieniem tych kilku chwil wolnych od pracy. Ta decyzja, podjęta te dwa lata temu, żeby postarać się o jedne praktyki, drugie praktyki i wreszcie pracę, była decyzją bardzo dobrą. Czymś, co skutkuje tym, że cezura ukończenia studiów staje się tylko przyjemnym wydarzeniem w życiorysie a nie małą, prywatną rewolucją. Ja tą granicę przekroczyłam już jakiś czas temu, równocześnie jeszcze będąc studentką. Stąd przekroczenie innego Rubikonu wydało się jak przejście przez kałużę. Moja firma oraz praca nie jest idealna, żadna nie jest(nawet tester lodów) Śmiem twierdzić, że pewną wiedzę na temat rynku pracy w Polsce posiadam. Wszak zawodowo zajmuję się poszukiwaniem pracowników skrojonych na miarę, pasujących do firm naszych klientów jak garnitur od D&amp;G. W naszych przepastnych kartotekach roi się od kandydatów dynamicznych, komunikatywnych, zorganizowanych i chętnie uczących się nowych rzeczy. Idealnych aplikantów, aniołów miłosierdzia i demonów zarządzania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tułam się od ,,I’m the king of the world” do ,,World kicks my ass”. Ostatnio raczej z naciskiem na to pierwsze. Wreszcie czuję, że wiatr nie wieje mi w twarz a w moje żagle. Posługując się terminologią marynarską: wypływam na szerokie wody.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Witam po dłuższej przerwie, jednej z najdłuższych w pięcioletniej karierze tego bloga. Nie obiecuję wywnętrzać się tu regularnie, ale może nieco częściej niż do tej pory. Ostatnio jakoś mam o czym.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-6520480854886179631?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/6520480854886179631/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=6520480854886179631' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/6520480854886179631'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/6520480854886179631'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2010/08/revival.html' title='Revival'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-8246675623228954862</id><published>2010-05-10T21:12:00.003+02:00</published><updated>2010-05-10T21:23:55.993+02:00</updated><title type='text'>Proof</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Przestać widzieć Ciebie w twarzach innych ludzi. Proszę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Użyczyłeś dziś głosu pewnemu studentowi sinologii, który stał za mną w kolejce do ksero. Masz pojęcie jak serce skoczyło mi w piersi gdy się odezwał?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przedwczoraj Twoja twarz uśmiechnęła się do mnie na ulicy gdy biegłam na autobus. Przez Ciebie prawie bym się spóźniła bo stanęłam jak zamurowana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Twoja skórzana kurtka chyba rozpoczęła nieustanną wędrówkę po świecie. Jakiś nowy rodzaj wędrujących dżinsów? Postrossing? Przygarnij kropka w wersji z zaświatów?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Come on, są inne, cywilizowane sposoby, żeby się ze mną skomunikować. Nie masz tam internetu? Albo jakiejś innej linii ziemia-niebo? &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-8246675623228954862?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/8246675623228954862/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=8246675623228954862' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/8246675623228954862'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/8246675623228954862'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2010/05/proof.html' title='Proof'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-5777916135009278713</id><published>2010-04-22T20:09:00.002+02:00</published><updated>2010-04-22T20:45:37.571+02:00</updated><title type='text'>All quiet on the western front</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Na froncie walki z zimnem, słońcem, śniegiem i spóźniającymi się autobusami bez zmian. Marsz w takt Wygrane bitwy, przegrane potyczki. Końca nie widać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój przyjaciel stwierdził  ostatnio, że jestem wrażliwa i mam rozbudowaną wyobraźnię. I ceną za te ,,zalety" jest stresowanie się byle czym i niemożność odróżnienia urojeń od przeczucia. Bo ostatnio mam z tym problem. Mój szósty zmysł zachowuje się jak namagnesowany kompas albo błędnik pozbawiony jądra. Przeczucia rzadko mnie zawodzą. Zwykle kilka chwil a nawet dni wiem, że coś jest nie tak a co dotyczy mnie. Tak jest z emocjami innych ludzi, bliskich mi ludzi, ich problemami i tego co się z nimi dzieje. Gdy ostatnio A. zadzwoniła, że chce pogadać nie mówiąc o co chodzi, pierwszą moją myślą, było, że ktoś umarł. Dlaczego to nie mogło być tylko moje urojenie? W zamierzchłych czasach dosyć łatwo wyczuwałam nastroje Łukasza. Choć, akurat w tym konkretnym przypadku, przypadek ów był nieco monotematyczny... Nie umiałam tylko odkryć przyczyny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałabym myśleć, że te moje ostatnie przeczucia to tylko wymyślanie sobie niestworzonego, wyobrażanie sobie jak Big Ben przepływa English Channel(swoją drogą: Long live the Queen and have a wonderful Trooping the Colour!) i usadawia się na placu Piłsudskiego w Warszawie. Mała, ogólnoświatowa rewolucja. Mała, prywatna rewolucja. Nie mam na nią ochoty. Może to całe uczucie wiąże się z końcem studiów? I koniecznością podjęcia jakichś bardziej zdecydowanych decyzji? Czegoś na kształt: wyprowadzam się z domu, znajduję lepszą pracę, totalnie odcinam pępowinę? To akurat by mi się przydało. Zerwanie sznurków łączących mnie z domem. Nie psychicznych i emocjonalnych, oczywiście, że nie. Ale tych bardziej przyziemnych. Tych z cyklu: kiedy wrócisz, gdzie idziesz, co chcesz na śniadanie, dlaczego tak późno wróciłaś z pracy. Zaczyna męczyć mnie granie dwóch ról: roli dojrzałego i odpowiedzialnego pracownika poważnej firmy oraz pracującej studentki mieszkającej z rodzicami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam problem z definicją dojrzałości i dorosłości. Nakładają się na siebie.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-5777916135009278713?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/5777916135009278713/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=5777916135009278713' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/5777916135009278713'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/5777916135009278713'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2010/04/all-quiet-on-western-front.html' title='All quiet on the western front'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-7937215599156287382</id><published>2010-03-28T22:31:00.002+02:00</published><updated>2010-03-28T22:54:31.768+02:00</updated><title type='text'>Schedule</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;To zabawne jak wiele rzeczy robię totalnie po czasie. Dopiero dziś edytowałam zdjęcia na FB z mojej i S. wyprawy do Wrocławia kiedy S. wmawiał mi jaka to jestem piękna i nadaję sens jego marnej egzystencji. Jakoś do tej pory nie zawracałam sobie głowy tym szczegółem jakim jest galeria na FB, ale może lepiej pozbyć się trupów i sprzątnąć uschnięte ćmy z parapetu. Bo nie żyją już od dawna.&lt;br /&gt;Do tej pory szukam informacji w googlach na temat Łukasza. Może ktoś gdzieś coś napisał, przecież samobójstwa nie są czymś co można łatwo ukryć. To mi ciąży. Wiem, że przecież od jego śmierci minęło tak wiele czasu i to wszystko powinno być odległym, lekko tylko bolesnym wspomnieniem. Ponad rok. Ponad rok dosyć dziwnego, ale jednocześnie nieznośnie jednostajnego mojego życia. &lt;br /&gt;Śmierć jest dziwna. Wywraca do góry nogami życie tych, którzy tu pozostali a równocześnie jest jednostkowym końcem wszystkiego. I te rytuały towarzyszące, utrwalone przed wiekami - czerń, pogrzeb, grób w ziemi, stypa, łzy, ponowne odwiedziny grobu i wsłuchiwanie się w ciszę. Na grobie Łukasza, zawsze są świeże kwiaty, znicze i zawsze kiedy tam jestem niebo jest tak cudownie kobaltowe. I zawsze jest cisza. Można posłuchać własnych myśli. I zawsze lekko mylę alejkę, w której on leży. Może to jakiś znak, że poza murami cmentarza też często się gubię. &lt;br /&gt;Kilka lat temu wiedziałam o istnieniu śmierci ale nigdy nie dotknęłam jej na prawdę, nie poczułam bezsilności jaką wywołuje. Kiedy umarł Łukasz, a teraz ktoś inny, pośrednio mi bliski, staje się ona czymś z czym trzeba nauczyć się sobie radzić i co będzie przydarzać się w przyszłości, za ścianą. Quite a challenge. &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-7937215599156287382?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/7937215599156287382/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=7937215599156287382' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/7937215599156287382'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/7937215599156287382'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2010/03/schedule.html' title='Schedule'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-8655525931221986562</id><published>2010-03-24T20:27:00.004+01:00</published><updated>2010-03-25T13:28:40.410+01:00</updated><title type='text'>***</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Śpieszmy się, śpieszmy się kochać ludzi i mówić im jak bardzo są dla nas ważni, bliscy i jak bardzo ich kochamy. Śpieszmy się, zróbmy to teraz, zaraz a nie za godzinę bo za godzinę możemy już nigdy nie mieć tej szansy. Bo nie zdążymy mrugnąć powiekami a już ich nie ma. Znowu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życie to nie... chciałam napisać, to nie bajka. Ale przecież czasem a nawet często jest. Jest naszą prywatną bajką. Tylko gdzieniegdzie w scenariuszu bajki pojawia się zły wilk, czarownica albo ciemna, obezwładniająca noc. I jak tu uratować świat, znaleźć księcia i zbudować niezłomne królestwo?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Te kilka nieporadnych zdań jest kompletnie bez sensu. Ale niech i tak zostanie. Choć to trudne to mam szczerą chęć Boże wierzyć, że w dalszym ciągu wiesz co robisz. Że to nie jest za dużo dla jednej osoby. Że to jest najlepsze rozwiązanie. A przynajmniej, że jest to rozwiązanie, które ma jakiś cel.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Coś się kończy, coś się zaczyna?&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-8655525931221986562?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/8655525931221986562/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=8655525931221986562' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/8655525931221986562'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/8655525931221986562'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2010/03/blog-post.html' title='***'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-633945750671932042</id><published>2010-02-28T21:18:00.003+01:00</published><updated>2010-02-28T21:34:01.398+01:00</updated><title type='text'>Mera  naam</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Mea culpa, mera rasa, tabula rasa. Coś nie tak ze mną jest skoro tabula rasa kojarzy mi się z teorią ras czyli teorią pięciu smaków odczuwanych podczas odbioru sztuki, jakie wymienia Bharata w starożytnym traktacie o teatrze Natjashastra a nie z carte blanche. Na białej bluzce zrobiłam plamę z czerwonego wina i tak krwawiąc dowlokłam swoje szlachetne członki do łazienki gdzie dokonałam dokładnych ablucji rzeczonego ubioru. Czerwony to przecież kolor senduur, czerwonego proszku, którym barwią sobie przedziałek wszystkie mężatki w Indiach. Skacze mi ciśnienie i podnosi cholesterol gdy czytam o ,,pogańskiej religii takiej jak hinduizm". Nie poprosiłam o numer telefonu tego mężczyzny o tak łagodnym obliczu, który spytał dlaczego czytam Gitagovindę. Potrafię prawie wyrecytować dziesięć wcieleń boga Wisznu włącznie z Ramą z toporem, Kalkinem i dzikiem Warahą. Zachwycam się starożytną sztuką teatralną kudiattam chociaż A. niemalże zasnął podczas seansu. Wpinam jaśmin we włosy tancerki bharatanatyam żeby wyglądała jak prawdziwa tamilska wieśniaczka. Kryszna miał 65 tysięcy synów z 25 tysiącami żon. Kilka miesięcy to przy tak licznej rodzinie dziesięć sekund.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten świat, tak odległy i trudny do zrozumienia dla naszego kręgu kulturowego, tak wielobarwny, o wielu odcieniach i smakach tak mocno woła. Połową umysłu, jedną nogą i tysiącami żywych obrazów zapamiętanych w głowie już tam jestem. &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-633945750671932042?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/633945750671932042/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=633945750671932042' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/633945750671932042'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/633945750671932042'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2010/02/mera-naam.html' title='Mera  naam'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-5950937998640065074</id><published>2010-02-11T13:49:00.004+01:00</published><updated>2010-02-11T20:08:54.998+01:00</updated><title type='text'>Close your eyes</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Potrzebuję oddechu. Takiego głębokiego zaczerpnięcia powietrza, aż do ścian płuc, a potem głębokiego wydechu i totalnego rozluźnienia. Oczyszczenia z wszystkich tych błąkających się po zakamarkach umysłu zalążków myśli, przebłysków, iskier i zamysłów. Przede wszystkim tych szarych, ciemnych, głupich i kanciastych. A przestawienia się na myśli o błyszczących ze śmiechu oczach, o bezinteresownej pomocy, która tak bardzo cieszy, feeri kolorów hinduskich strojów, jaśminie we włosach, fuksjowej sukience, pomarańczowej herbacie i tych wszystkich małych, miłych rzeczach, które przytrafiają nam się codziennie a o których nie pamiętamy lub zbyt szybko je zapominamy. Które każde z osobna zabierają tak mało pamięci operacyjnej a patrząc zbiorczo to istotny element wszystkiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio poczyniam niezwykłe wręcz zaniedbania towarzyskie. Wymówką staje się śnieg a raczej niebotyczne zaspy białego puchu, lekki stan zawieszenia na uczelni i konieczność wyprodukowania tak zwanej pracy magisterskiej oraz last but not least pięcie się po tak zwanych szczebelkach drabiny jakubowej zwanej inaczej drabiną kariery. Jest dobrze, czasem trochę stresu, połacia lasów giną spożytkowane na tony celulozowych curriculum vitae a widok za oknem i kilka innych zielonych szczegółów rekompensuje resztę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwie lutowe, bolesne rocznice już minęły. Teraz należy stworzyć jakąś radosną i wiosenną.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-5950937998640065074?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/5950937998640065074/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=5950937998640065074' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/5950937998640065074'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/5950937998640065074'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2010/02/close-your-eyes.html' title='Close your eyes'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-8942826621320368850</id><published>2010-01-23T20:50:00.001+01:00</published><updated>2010-01-23T20:53:36.013+01:00</updated><title type='text'>Henry Asencio</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/S1tTr1aY-zI/AAAAAAAAA3o/MWyJ90jeiTc/s1600-h/Unveilingsmall.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 239px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/S1tTr1aY-zI/AAAAAAAAA3o/MWyJ90jeiTc/s320/Unveilingsmall.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5430025788262513458" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/S1tTrVu-ubI/AAAAAAAAA3g/nJUuEQadaWw/s1600-h/Henry+Asencio+daydream.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 319px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/S1tTrVu-ubI/AAAAAAAAA3g/nJUuEQadaWw/s320/Henry+Asencio+daydream.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5430025779758938546" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/S1tTrHCTHEI/AAAAAAAAA3Y/Kqsho3oYmwE/s1600-h/elegance.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 206px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/S1tTrHCTHEI/AAAAAAAAA3Y/Kqsho3oYmwE/s320/elegance.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5430025775813434434" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/S1tTq1IdAqI/AAAAAAAAA3Q/jyy_SAZR6AU/s1600-h/Azure_HenryAsencio.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/S1tTq1IdAqI/AAAAAAAAA3Q/jyy_SAZR6AU/s320/Azure_HenryAsencio.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5430025771007410850" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/S1tTqeYVerI/AAAAAAAAA3I/GocmFJM_Sgw/s1600-h/67115.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 225px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/S1tTqeYVerI/AAAAAAAAA3I/GocmFJM_Sgw/s320/67115.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5430025764900010674" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align = "justify"&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-8942826621320368850?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/8942826621320368850/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=8942826621320368850' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/8942826621320368850'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/8942826621320368850'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2010/01/henry-asencio.html' title='Henry Asencio'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/S1tTr1aY-zI/AAAAAAAAA3o/MWyJ90jeiTc/s72-c/Unveilingsmall.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-2165918209511775441</id><published>2010-01-16T21:24:00.003+01:00</published><updated>2010-01-16T21:45:57.940+01:00</updated><title type='text'>Drifitng</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Zimno. Czasem aż tak zimno, że czuję iż posiadam oskrzeliki, posiadam czubki palców i tył głowy. Oczu niestety tam nie mam. A czasem by się przydały. Grzeję się w cieple grubo tkanego, szarego swetra, grzeję się w zapachu herbaty, grzeję się w dawno zapomnianej muzyce, grzeję się w usłyszanych słowach i nadziei, że znowu usłyszę coś jeszcze, grzeję się we wspomnieniach z Londynu, grzeję się w obrazach z Amritsaru i rozmowach z kilkoma najważniejszymi ludźmi na świecie. Czekam na listy, które nigdy nie nadejdą i na wielką wyprawę, która się odbędzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z pewnym bliżej nieokreślonym niepokojem czekam na 6 lutego. Znów będzie zimno. Ale nieco inaczej. Spokojniej. Może nie będzie łez. Z pewnością nie będzie morza wiązanek i dźwięku pogrzebowej trąbki. I czerni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie chcę tylko pamiętać S. i chciałabym odzyskać tą pewność siebie, którą nabyłam w sposób bliżej określony a na skutek kilku wydarzeń utraciłam. Mój umysł potrzebuje czyszczenia dysku, back upu niepotrzebnych wspomnień, które nakładają się na te, o których pamiętać warto i trzeba.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio podwijam mankiety zwykłego żakietu i dotykając satynowej podszewki czuję małą swobodę. Bo na przekór dress code, robię coś co jest tylko moje. Choć może i wymyślone przez kogoś innego. Przełamując fale sztywnych zasad rozpycham się powoli tu gdzie jestem. &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-2165918209511775441?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/2165918209511775441/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=2165918209511775441' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/2165918209511775441'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/2165918209511775441'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2010/01/drifitng.html' title='Drifitng'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-3496741709737908912</id><published>2009-12-31T14:28:00.002+01:00</published><updated>2009-12-31T14:56:19.840+01:00</updated><title type='text'>Resolution</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;1. Zakochaj się!&lt;br /&gt;2.Opanuj do perfekcji przyrządzanie wyśmienitego czekoladowego deseru.&lt;br /&gt;3. ,,Raczej odnajdź siebie i wizytówkę własnego, niepowtarzalnego stylu, niż próbuj być w zgodzie z tym, co akurat modne" Dita Von Tesse&lt;br /&gt;4. Zapisz się na lekcję tańca.&lt;br /&gt;5. ,,Zamiast tylko marzyć, bądź jak marzenie" Stephen Jones&lt;br /&gt;6. Chodź do kina w dzień.&lt;br /&gt;7. Dzwoń do przyjaciół, zamiast pisać do nich SMSy.&lt;br /&gt;8. ,,Trzeba podejmować ryzyko. Cud życia rozumiemy w pełni tylko wtedy, gdy pozwalamy zdarzyć sie temu, co nieoczekiwane" Paulo Coelho&lt;br /&gt;9. Wysyłaj pocztówki.&lt;br /&gt;10. ,,Słuchaj głośnej muzyki. Let your hair down" Pixie Lott&lt;br /&gt;11. Chodź na tak dużo pikników, jak tylko możliwe i nie zniechęcaj się złą pogodą- urządź piknik na podłodze w swoim salonie.&lt;br /&gt;12. Pofruwaj na kite'ach w wietrzny dzień.&lt;br /&gt;13. Nagraj odgłosy lata i słuchaj ich na iPodzie, gdy dni są ciemne i zimne.&lt;br /&gt;14. ,,Ubierz się...w bajeczny uśmiech, najwspanialszą z biżuterii i wiedz, że to Ty całkowicie kontrolujesz swoje życie" Donatella Versace&lt;br /&gt;15. Znajdź nową, ulubioną piosenkę.&lt;br /&gt;16. Użyj połyskującego cienia do powiek w deszczowy wtorek.&lt;br /&gt;17. ,,Szczęście jest stanem umysłu. Radość jest stanem serca. Ja wolę radość!" Elle Macpherson&lt;br /&gt;18. Kiedy nie wiesz, co zrobić- ubierz się elegancko.&lt;br /&gt;19. ,,Wyraź swoją osobowość poprzez swój styl i paznokcie" Sophy Robson&lt;br /&gt;20. Od czasu do czasu rob rzeczy, które Cię przerażają- by zafundować sobie zastrzyk endorfin, a później poczucie dumy.&lt;br /&gt;21. ,,Odżywiaj się zdrowo, ćwicz regularnie i słuchaj naprawdę dobrej muzyki" Perez Hilton&lt;br /&gt;22. Poświęć więcej czasu na myślenie. Ale nie przesadzaj!&lt;br /&gt;23. Jeśli nikt nie kupuje Ci kwiatów- kup je sobie sama.&lt;br /&gt;24. ,,Bądź przynajmniej tak zainteresowana tym, co dzieje się w Twoim wnętrzu, jak tym co dzieje się na zewnątrz. Jeśli uporządkujesz swoje wnętrze, na zewnątrz też wszystko się ułoży" Eckhart Tolle&lt;br /&gt;25. Bądź uprzejma.&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;via: H&amp;M Magazine, winter 2009&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niektóre punkty są banalne, inne śmieszne. Jeszcze inne mądre a kilka z nich wnosi ciepło. Trochę jak życie. Oby nadchodzący rok był dobry. Po prostu.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-3496741709737908912?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/3496741709737908912/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=3496741709737908912' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/3496741709737908912'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/3496741709737908912'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2009/12/resolution.html' title='Resolution'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-2575118446001679695</id><published>2009-12-27T18:51:00.002+01:00</published><updated>2009-12-27T18:58:05.491+01:00</updated><title type='text'>A flash</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;,,Moja matka zawsze powtarzała, że zaufanie przygotowuje grunt pod wybaczenie. Wiara i zaufanie są niezbędne, tworzą glebę, w której dopiero może zakorzenić się przebaczenie. Po nim zwykle następuje wdzięczność, która potrafi przybierać najróżniejszą postać”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;,,Sto odcieni bieli” Preethi Nair&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozumiem to tak. Na początku było przebaczenie i od przebaczenia się zaczęło. To znaczy, gdy stać mnie będzie na wybaczenie to wybaczę. Ale potem musi przyjść wdzięczność za coś, co musiałam przebaczać. I cykl się zamknie. Wdzięczność za coś złego to tak jak nadstawienie drugiego policzka. Boli, ale robi sens. Bo przecież po każdym dole, po każdej dolinie i upadku przychodzi góra, tęcza i radosny wybuch wulkanu. Bo zawsze po tym jak coś wali się nam na głowę, przychodzi ktoś lub coś, co nas ratuje od otchłani rozpaczy. I doceniamy to tylko dlatego, że przed chwilą świat runął nam w posadach.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Trudne, ale może warte zachodu?&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-2575118446001679695?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/2575118446001679695/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=2575118446001679695' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/2575118446001679695'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/2575118446001679695'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2009/12/flash.html' title='A flash'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-5117944414658081173</id><published>2009-12-13T21:04:00.005+01:00</published><updated>2009-12-21T16:32:32.170+01:00</updated><title type='text'>Roll with the wind</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Intensywność doznań, nieoczekiwane emocje, wybuchy radości, szybkie bicie serca. Karuzela. Głębokie spojrzenie. Dotyk. Łza. Kąciki ust.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;And I don’t know for sure where this is going still. I hope for more. And more.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;And now that you are gone I finally get a taste of freedom. Only problem is I don’t really want to be free.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Love is always for sale. Cause someone’s willing to pay.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Liryka, liryka. Tkliwa dynamika. Angelologia i dal. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;Lecz pamiętaj, naprawdę nie dzieje się nic i nie stanie się nic aż do końca.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Widzę siebie w krzywym zwierciadle. I nie bardzo wiem jak patrzeć na siebie normalnie lub raczej tak jak patrzą na mnie ci wszyscy ludzie, których spotykam. Tydzień temu, kiedy spiesząc się do pracy nieomal wpadłam na pewnego starszego pana, który zamiast spopielić mnie wzrokiem spojrzał na mnie i powiedział : ,,O jaka śliczna buzia”. Najpierw spojrzałam na niego jak na kosmitę a potem się uśmiechnęłam. To wszystko trwało ułamek sekundy, ale nie po raz pierwszy zrozumiałam, że po prostu nie umiem przyjmować komplementów. Jakiś czas temu na imieninach Babci dawno nie widziana ciocia na mój widok zawyrokowała: ,,No babcia zobacz jak ta Ania wyładniała, szykuj kasę bo niedługo Ci się wnuczka żenić będzie”. Kilka dni temu myślami będąc jeszcze na koncercie Aleksandra Rybaka i śpiewając pod nosem ,,Funny little world” spotkałam moja sąsiadkę. Zamiast zwyczajowego dzień dobry dostałam: ,,Aniu już dawno miałam Ci to powiedzieć - jak pięknie wyglądasz”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bóg obdarzył mnie taką sobie urodą. Myślę, że nie jestem ani bardzo brzydka ani bardzo ładna. Jeśli nad sobą popracuję jestem w stanie wyglądać ładnie. Znośnie. Tak myślę, że raczej o wiele za często zwracam uwagę na moje mankamenty a nie na to, co jest dobre. Hm, właściwie to tą opinię mogłabym wypowiedzieć o dużej części tych miesięcy za mną. Powód? Pewnie jakaś cześć mojego mózgu nie jest odpowiednio dotleniana. Prawdopodobnie taka jedna mała żyła wrotna donosi to, co zwykle nosi w miejsce do tego nie przeznaczone. Prawdopodobnie w mózgu w ogóle nie ma żył wrotnych niosących tlen w miejsca do tego nieprzeznaczone ale wolę tą teorię niż pomysł, że świat czasem sprzysięga się przeciw mnie. Łatwiej walczyć z żyłą wrotna niż całym światem, prawda?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale chyba nic poza tym, poza tym ,,ładnie". Żadnych fajerwerków, żadnych omdlewających młodzieńców, żadnych adoratorów wyśpiewujących serenady(ok, był jeden, który zasypywał mnie różami). Miłość? Były dwie. Jedna umarła, druga odeszła przy okazji rozdeptując moje serce na dżem. Dosłownie. Czy będzie kolejna, ta prawdziwa? O z pewnością. Zgodnie z teorią, że nic w przyrodzie nie ginie tak i moje geny nie mogą zaginąć. Tylko jeszcze musi się znaleźć ktoś, komu te geny i cała reszta przypadną do estetycznego gustu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teoretycznie powinnam sama sobie zrekrutować męża/chłopaka/tragarza/towarzysza zakupów. W końcu jak powiedziała ostatnio moja szefowa, jestem teraz dojrzałym researcherem i świetnym materiałem na konsultanta. Tylko nie wiem jak w tym przypadku wyglądałaby kwestia zabarwienia emocjonalnego w stosunku do projektu rekrutacyjnego.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Jestem oazą spokoju. Wyluzowaną oazą spokoju na tafli jeziora. Wiecie jaką oazą, jak bardzo wyluzowaną i na jakiej tafli jeziora ;)&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-5117944414658081173?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/5117944414658081173/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=5117944414658081173' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/5117944414658081173'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/5117944414658081173'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2009/12/roll-with-wind.html' title='Roll with the wind'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-4588119731669157304</id><published>2009-10-15T20:32:00.001+02:00</published><updated>2009-10-15T20:37:07.059+02:00</updated><title type='text'>Eyes wide shut</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Życie jest dziwne. Nieustannie mieszają się między sobą smaki, zapachy, dźwięki tworząc mieszankę czasem wybuchową czasem euforyczną czasem po prostu zadziwiającą. Od pewnego czasu najzwyczajniej w świecie codziennie dziwię się światu i życiu. Bardziej mimowolnie niż będąc siłą sprawczą tych wydarzeń. Raczej wcielam się w rolę obserwatora uczestniczącego, w środku, w kotle wydarzeń, które sprawiają, że… dorosłość i dojrzałość nie brzmią już tak odlegle i nie są okrągłym słowem stosowanym na wszelkie okazje, gdy wypada wtrącić jakieś pełne słowo. Nie. To się jakoś dzieje mimo mnie i z moim cichym przyzwoleniem jednocześnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odkrywam ostatnio magię, prostotę i czystą przyjemność, jaką może przynieść wymienianie listów z kimś, kogo uważam za przyjaciela. Może nie jest to taka przyjaźń typowa (choć czy przyjaźń tak jak związki można zaszufladkować?), to raczej pokrewieństwo sposobu myślenia, nadawanie na podobnych falach, mówienie podobnymi kodami. Lubię czytać coś, co zostało napisane specjalnie i z myślą o mnie. I lubię myśleć, że ktoś gdzieś tam o mnie myśli, może nawet troszczy w pewnym sensie. Lubię to uczucie takiego miłego ciepła, kiedy czytam każdy list. I zawsze czekam na kolejny. Ech…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Właściwie to oprócz P. raz na jakiś czas piszę listy do M. Moja przyjaciółka M. kilka razy uratowała mnie z psychicznych dołków, za co będę jej wdzięczna na wieczność. Wszystkie listy przechowuję, ale jeden, który napisała do mnie po jednym z moich głupszym wpisów na blogu jest dla mnie szczególny bo to tak jakby mówił do mnie Ktoś tam z góry. To ona a raczej On, który mówił przez nią uświadomili mi, że On nie da mi zginać. Że ta pewność, która od pewnego czasu we mnie jest, nie zniknie dopóki pokłada się tą pewność w Nim. W pewnym sensie uważam M. za mojego spowiednika a raczej jego żeńską wersję:) Jest w tym dużo prawdy, bo tematy naszych rozmów na ogół są z jednej strony życiowe a z drugiej niebiańskie. Sens? Zawsze jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Studiując 3 godziny w tygodniu a pracując 32 godziny w tygodniu człowiek się przewartościowuje. Wieczory się wydłużają, mistrzostwo świata osiągam w organizacji tygodnia z tylko jednym względnie wolnym dniem. Dochodzi do tego miecz katowski nad głową w postaci naukowej dysertacji na temat wpływu urlopów wychowawczych i macierzyńskich na rozwój kariery zawodowej kobiet i mężczyzn. Postaram się w niej udowodnić, że mężczyźni również mogą wychowywać dzieci po ich urodzeniu i jest to nawet wykonalne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tyle. Ach, moje paznokcie pomalowane na kolor malinowy są szekszi (jak mówi T.).&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-4588119731669157304?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/4588119731669157304/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=4588119731669157304' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/4588119731669157304'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/4588119731669157304'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2009/10/eyes-wide-shut.html' title='Eyes wide shut'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-3392325880729457571</id><published>2009-09-07T19:54:00.001+02:00</published><updated>2009-09-07T19:57:21.787+02:00</updated><title type='text'>Dieu Et Mon Droit</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Zachwycił mnie. Swoją bezpretensjonalnością, bezpośredniością w wyrażaniu poglądów i zwyczajów, wielkimi planami na przyszłość i anegdotami z przeszłości, która nie zawsze była chlubna. Zauroczył mnie swoją posągową aparycją i bystrością zachmurzonego spojrzenia. Właściwie to trudno mu się dziwić, wiele już w ten sam sposób oczarował i wiele chciałoby się znów zagubić w jego bezbrzeżnych ramionach. Czasem jest szorstki i duszny w sposobie bycia, zawsze dużo się u niego dzieje, ale mimo to nie umiałam mu się oprzeć. Wiedziałam, że ta decyzja znów obciążona jest ryzykiem bólu i pewnie okupiona będzie potokiem łez tak wielkim jak Tamiza. Ale czego nie robi się dla miłości, nawet, gdy jest tak niepewna? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasze tete a tete trwało zaledwie dwa dni, ale nie żałuję ani minuty. Nie zawiodłam się na Londynie ani trochę. I choć poznałam tylko skrawek ogromu tego, co może zaoferować to ta cząstka dała mi piękne, bajecznie monarchiczne sny, stąpanie kilka centymetrów nad ziemią przez następne kilka miesięcy i całe mnóstwo wspomnień, tych mniejszych jak indyjska herbata kupiona pod Heathrow w sklepie prowadzonym przez Sikha i tych większych jak doznanie intelektualnej ekstazy przy zwiedzaniu Westminster Abbey. Wszyscy, którzy tam byli i po powrocie opowiadali o mieście, ze jest ciekawe i warte zobaczenia, ale nie ekscytowali się nim zbytnio. Szczerze mówiąc, zazdrościłam każdej osobie, z której ust słyszałam te opowieści i chciałam je sama zweryfikować. Jednak od kilku lat, kiedy to Londyn stał się moim marzeniem, coś zawsze przeszkadzało by je spełnić. Brak czasu, brak pieniędzy, brak mieszkania, brak kompana do wyprawy. Rozwiązanie w tym roku okazało się prostsze niż myślałam, jeszcze raz przekonując się o słuszności powiedzenia, iż najprostsze rozwiązania są zwykle najlepsze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chcę jeszcze tam wrócić, zobaczyć więcej, poczuć więcej i chłonąc i sycić oczy tą architekturę, tych ludzi, którzy są sami w sobie osobnymi historiami, znów podziwiać ich często wyszukany styl i niepowtarzalny smak przy wyborze ubrań, usiąść w St. James i obserwować gęsi, przejść się po City i podejrzeć jeden z większych ośrodków biznesu na świecie, znowu napić się cydru i zjeść ciasto marchewkowe, zobaczyć klejnoty koronne w Tower i znowu obejrzeć wystawę azjatycką w British Museum. A hol w British Museum zwiedziłabym jeszcze raz, dokładniej, bo to właśnie tam tańczył Hrithik Roshan w K3G. Jako histeryczna fanka owego aktora, muszę te schody jeszcze raz zobaczyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na osłodę brutalnego rozstania z Londynem dostałam Windsor, Cardiff, Brighton, Bath, klify w Eastbourne, Caerphilly Castle, Stonehenge i Arundel Castle. To chyba sprawiedliwa zapłata za porzucenie, gdyby tak kończył się każdy związek, na świecie prawie nie istniałyby samobójstwa z miłości, depresja i chandra. Mogłabym o każdym z tych miejsc napisać, że było cudowne i fascynujące na swój tylko sposób. W Windsorze rezyduje Królowa, co jest dla mnie wartością samą w sobie a pod zamkiem stoi piękny, majestatyczny, wykonany z brązu pomnik królowej Wiktorii, która z godnością będzie tam stać na wieki. Royal Pavilion w Brighton to wariacja na temat azjatyckich zainteresowań króla Jerzego IV- gdyby moje zainteresowania musiałby być pokazane w postaci jednego obrazka, pokazałabym Royal Pavilion, bo zawiera się tutaj monarchia, Wielka Brytania, historia, Indie, morze, czyli duża część tego, co uwielbiam. Bath to klasyka wiktoriańskiej architektury i to tutaj przez kilka lat mieszkała Jane Austen. Mogłam wejść po tych samych schodach, po których ona wchodziła. Czy to nie jest cudowne? Klify w Eastbourne to taka mała Grecja, przejrzyście lazurowa woda, przestrzeń, malownicze igranie słońca z chmurami i wrażenie, że ziemia może się pode mną osunąć w ciąg kilku chwil. Arundel Castle czyli rodowa siedziba książąt Norfolk to żywa historia, głównie z powodu zamieszkiwania przez Norfolków części zamku. Sam gmach jest apoteozą moich wyobrażeń o zamku idealnym- romantyczny, ale jednocześnie masywny, z pięknym, rozległym ogrodem, wnętrzami przyprawiającymi o zawrót głowy. Z salą balową, w której nogi same podrywają się do tańca gdyby nie obsługa muzealna. I prawdziwy, najprawdziwszy tron koronacyjny królowej Wiktorii wystawiony w jednej z sal tak, że niemal można go dotknąć. To wszystko sprawia, że te postaci, tak historyczne, legendarne i odległe stają się trochę bliższe i ma się wrażenie, że stoją obok nas.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Teraz tylko muszę wymyślić sobie nowe marzenie podróżnicze :) Właściwie wybór jest bardzo prosty- Indie.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-3392325880729457571?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/3392325880729457571/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=3392325880729457571' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/3392325880729457571'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/3392325880729457571'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2009/09/dieu-et-mon-droit.html' title='Dieu Et Mon Droit'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-2472833458203079225</id><published>2009-08-29T21:53:00.001+02:00</published><updated>2009-08-29T21:54:45.834+02:00</updated><title type='text'>Against all odds p.2</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Tak więc Laura się spieszyła, dopasowana w talii spódnica w kolorze pudrowego różu tańczyła wokół jej kolan a pierś przykryta śnieżnobiałą bluzką z wykrochmalonym kołnierzykiem podnosiła się i opadała w rytm szybkiego oddechu. Laura biegła a nie lubiła w tym momencie owej czynności z kilku powodów. Po pierwsze, miała na nogach buty na obcasach, po drugie, już czuła, że jej wysiłki nad ułożeniem sobie schludnej fryzury spełzły na niczym bo niesforne kosmyki zaczęły żyć na wietrze własnym życiem i po trzecie, lało jak z dziurawego wiadra a to nie sprzyjało zachowaniu spódnicy w stanie nieskazitelnym. Laura nie była pedantką. Była perfekcjonistką i zawsze pilnowała by jej ubrania pasowały do siebie kolorystycznie, książki na półce ułożone według rozmiarów a spóźnienia jedynie efektowne a nie irytujące. Wyznając kult porządku i ładu Laura nigdy nie pozwalała sobie na szaleństwa a jedyną ekstrawagancją na jaką sobie pozwoliła była ogromna broszka z szafiru kupiona na targu staroci. Można powiedzieć, że jedyną słabością Laury był jej zawód, dzięki któremu zarabiała na siebie i była w miarę niezależna. Bycie pisarką w czasach kiedy to mężczyźni święcili tryumfy we wszelkich dziedzinach od chemii po malarstwo nijak nie pasowało do oficjalnego porządnego wizerunku panienki z dobrego domu. Na razie były to tylko krótkie opowiadania pisane pod pseudonimem Lukas Clearwater i publikowane w popołudniówkach. Kilka lat temu wydano nawet zbiór jej krótkich form a czasem zdarzało jej się przemycić gdzieś jakiś wiersz czy bajkę dla dzieci ale potajemnie Laura pracowała nad powieścią godną pani Austen. Wielki, epicki romans, ponadczasowy, łamiący gdzieniegdzie ustalone tabu. W głębi serca marzyła o pozwoleniu sobie na odrobinę niczym nie skrępowanej wolności i uwolnieniu się z konwenansów, ale nigdy nie zdobyła się na odwagę by te pragnienia spełnić. Może brakowało jej silnego bodźca. Może brakowało jej doświadczenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;    Wiliam Rochester również się spieszył. W kawiarni u zbiegu ulic Myfair i Sundell czekał na niego śliczny, blond włosy anioł o sarnim spojrzeniu. Jedynym problemem było to, że Will za nic w świecie nie mógł przypomnieć sobie jak ów anioł ma na imię. Jenny, Clara, Emma? Nigdy nie miał pamięci do imion a tym bardziej imion kobiet, którymi aktualnie się zajmował a raczej które aktualnie umilały mu czas. Tak więc Will się spieszył a poły jego idealnie skrojonego surduta tańczyły na wietrze. Stwierdził, że wybierając się w drogę pieszo popełnił taktyczny błąd. Coraz mocniej zacinający deszcz niweczył jego wysiłki w celu wypracowania idealnie wypolerowanych butów. Parasol został oczywiście w kawalerskim mieszkaniu Willa na przedmieściach Londynu. Nie pasował do większości jego ubrań, więc zwykle pilnował jego skromnego acz wyszukanego i wysmakowanego dobytku. Will nie był pedantem. Nie był też wymuskanym maminsynkiem. Przeciwnie. Był ekscentrykiem i chlubił się tym. Jeden z przejawów tej cechy, rzeźbiony zegarek z tarczą wysadzaną małymi rubinami zawieszony na srebrnym łańcuszku wskazywał, że właściciel jest już mocno spóźniony i jeżeli blond anioł posiadał nieograniczone wręcz pokłady cierpliwości to jeszcze na niego czekał. Jednak nie było mu dane dowiedzieć się tej fascynującej prawdy, bo zza rogu niczym rozjuszona, spiesząca się do wodopoju gazela wyskoczyła pudrowo różowa chmura i dosłownie staranowała Willa tak, że oboje wylądowali na chodniku. Chmura czy też gazela była płci pięknej, była mokra od deszczu i niewątpliwie chciała na kimś rozładować swoją niepohamowaną złość na ten fakt.&lt;br /&gt;  -Z łaski swojej proszę uważać jak Pan idzie. Teraz jestem jeszcze bardzie mokra niż wcześniej a na dodatek brudna. Oczu Pan nie ma? Stracił Pan wzrok pod Waterloo? Zazdrosna kochanka wypaliła je Panu kwasem?- Laura nie mogła pohamować irytacji, chociaż zwykle była oazą spokoju. Teraz jednak niezdarność owego mężczyzny doprowadzała ją do pasji. W środku gotowała się na tego nieokrzesanego gbura.&lt;br /&gt;  -Pragnę zauważyć droga Pani, że to Pani na mnie wpadła i to przez Panią mam teraz mokre spodnie w bardzo strategicznym miejscu. Oczy posiadam a jakże, dobrze mi służą, ale niestety nie uchroniło mnie to przed wpadnięciem na Panią bo nie przywykłem do uciekania przed żywym taranem. Pod Waterloo nie byłem, być może mój zegarek pamięta tamte czasy a kochanki nie posiadam, wypraszam sobie. Za dużo problemów z utrzymaniem i zbyt wiele hałasu. - Will zirytowany obiegł wzrokiem przyczynę swojego nieplanowanego postoju. &lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-2472833458203079225?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/2472833458203079225/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=2472833458203079225' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/2472833458203079225'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/2472833458203079225'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2009/08/tak-wiec-laura-sie-spieszya-dopasowana.html' title='Against all odds p.2'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-5957662725797206820</id><published>2009-08-02T19:48:00.002+02:00</published><updated>2009-08-02T19:53:08.118+02:00</updated><title type='text'>Against all odds</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Najdroższa Lauro,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mam nawet pewności, że przeczytasz ten list. To już rok. Trzysta sześćdziesiąt pięć dni odkąd widziałem Cię po raz ostatni. Miałaś wtedy na sobie tę prostą, jedwabną sukienkę w kolorze szmaragdu, która tak cudownie podkreślała Twoje oczy. Płakałaś. Co ja mówię. Rozpaczałaś. Całe Twoje policzki były zalane łzami a oczy nie były już jasno zielone a granatowe. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałbym, żebyś mi wybaczyła. Mimo wszystko.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Will&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;        Te kilka słów, te kilka zdań tak nieporadnie napisanych jego ręką. Tak przesłodzone. Tak jakby nic się nie stało a jakby ten list miał wszystko załatwić. Czy istnieją granice wybaczania? Czy po tym wszystkim można tak po prostu napisać list? Pożółkły kawałek papieru leżał na kolanach Laury i ciążył jej niemiłosiernie, mimo że właściwie nic nie ważył. Może tylko symbolizował te tysiące nieprzespanych nocy, przepłakanych poranków i dziesiątków tysięcy chwil, kiedy zastanawiała się co zrobiła nie tak. Chociaż nie ona pierwsza i nie ona ostatnia. Ktoś kiedyś tak to ustawił żeby kobiety cierpiały z miłości rycząc w poduszkę a mężczyźni chodząc na wódkę i zwierzając się barmanowi. Proste jak włos Mongoła. Właściwie ten list pochodził jakby z innego świata, jakby napisał go ktoś inny. Patetyczny do potęgi. Nie ten Will, który twierdził, że to właśnie ona jest cholerną miłością jego życia i nie ten Will, który wmawiał jej, że spotkanie jej było jak znak od Boga. Nie, tamten Will był… no właśnie, jaki był? Dumny, butny, zawadiacko patrzący tymi swoimi kryształowo błękitnymi oczami spod wpół przymkniętych powiek, zawsze z gotową odpowiedzią na każde pytanie, nie ważne czy z dziedziny fizyki termojądrowej czy po prostu szeroko pojętego życia. Gdy jej nie znał to obracał wszystko w żart, opowiadał anegdotkę o złamanej nodze w czasie maratonu albo uśmiechał się zabójczo a wszystkie osobniczki płci pięknej, choć niekoniecznie zawsze mądrej mdlały z wrażenia. Dusza towarzystwa i idealny kandydat do sprowadzania kłopotów na grzeczne i porządne dziewczynki.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;         Taki w skrócie był William Rochester i takim poznała go Laura Gilliam pewnego zimowego wieczoru. Już była spóźniona, czekał na nią Peter, jej narzeczony, z którym za kilka miesięcy miała wziąć ślub i zamierzała być z nim nieprzyzwoicie wręcz szczęśliwa. Taki przynajmniej miała plan. Nie była stuprocentowo pewna czy akurat Peter był najlepszym materiałem na tego rodzaju życiowe eksperymenty, ale dobrze całował, miał domek na wsi i delikatne, wypielęgnowane dłonie. Jak na ironię, rodzice również go akceptowali, więc właściwie dlaczego nie mieliby być szczęśliwi? &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-5957662725797206820?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/5957662725797206820/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=5957662725797206820' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/5957662725797206820'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/5957662725797206820'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2009/08/against-all-odds.html' title='Against all odds'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-5080197532240382201</id><published>2009-07-07T18:33:00.002+02:00</published><updated>2009-07-07T18:38:22.268+02:00</updated><title type='text'>***</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Łukasz by żył gdybym nie pojawiła się w jego życiu. A gdybym była bardziej przebojowa i mniej ułożona to S. by mnie nie zostawił i to wszystko nie wypalałoby mnie do tej pory od środka. Bez sensu.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-5080197532240382201?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/5080197532240382201/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=5080197532240382201' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/5080197532240382201'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/5080197532240382201'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2009/07/blog-post.html' title='***'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-1228203114119730339</id><published>2009-05-20T20:51:00.002+02:00</published><updated>2009-05-20T20:59:23.474+02:00</updated><title type='text'>Water</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Kiedyś a było to bardzo dawno temu, prawie całą epokę temu, czyli jakiś rok temu napisałam, że wstydzę się kochać Ł. Że po kilku miesiącach od naszego rozstania nie udaje mi się o nim całkowicie zapomnieć. Że pozwalam sobie masochistycznie cierpieć zamiast ruszyć z miejsca.  Cóż. Historia wręcz uwielbia się powtarzać, bo dziś mam ochotę napisać dosłownie to samo. Tylko imię księcia się zmieniło. I ciągle mam nadzieję, że mi to samo przejdzie bez uciekania się do radykalnych środków. Nie wiem. Może ten związek i to rozstanie było po prostu o wiele bardzie fajerwerkowe i spektakularne niż te inne? Może te jedyne w swoim rodzaju łzy jakoś wypaliły mi w pamięci i psychice ślad? Właściwie nie pamiętam żebym kiedykolwiek tak płakała. To były łzy, których nie można było uspokoić. Tak jakby chciały żyć własnym życiem, jakby chciały od razu, po kilku minutach od postawienia mnie przed faktem dokonanym zmyć to uczucie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie, nie usprawiedliwiam się, nie błagam, nie proszę, niczego nie oczekuję i notka nie ma na celu wzbudzenia litości. Po prostu… myślałam, że proces całkowitego składania się do kupy potrwa szybciej, że przecież nie warto się tak zadręczać. Tu przeceniłam swoje możliwości autoregeneracji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak we wtorek wieczorem zdarzyło się coś cudownego. Tak jakby Bóg dosłownie położył mi rękę na ramieniu i szepnął: ,,Spójrz tam, to dla Ciebie. Wcale o Tobie nie zapomniałem, tak wyszło, że swoje przecierpiałaś, żeby przeżyć właśnie to. Czyż nie jest piękne?”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Ależ jest. Tylko z tego oszołomienia jeszcze nie mogę zebrać myśli. Ale tak. Jest fascynujące, piękne i sensualne.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-1228203114119730339?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/1228203114119730339/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=1228203114119730339' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/1228203114119730339'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/1228203114119730339'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2009/05/water.html' title='Water'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-7655390467880765635</id><published>2009-05-04T20:31:00.004+02:00</published><updated>2009-05-04T20:38:31.743+02:00</updated><title type='text'>Efekt sukienki / Dress efect</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sf81zW3ckPI/AAAAAAAAAlI/Wu-HON0pjX8/s1600-h/7-seven-deadly-sins-blackeri-11.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 213px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sf81zW3ckPI/AAAAAAAAAlI/Wu-HON0pjX8/s320/7-seven-deadly-sins-blackeri-11.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5332039640257695986" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align = "justify"&gt;Może moja obserwacja nie jest zbyt odkrywcza ale na własny prywatny użytek ukułam sobie termin ,,efekt sukienki’’ czyli tą ciekawą kobiecą właściwość ściągania na siebie spojrzeń przypadkowo spotykanych mężczyzn czy to na ulicy, czy to w autobusie o wiele częściej gdy kobieta ma na sobie spódnicę czy sukienkę. Sukienka taka nie musi być krótka, wystarczy do pół łydki. Oczywiście to wszystko zależy od całości, jaką dana kobieta prezentuje, od figury, włosów, dodatków w postaci biżuterii, szalu, perfum, makijażu, torby, butów i tego typu szczegółów, na które dziewczyny zwracają uwagę w sensie technicznym a dla mężczyzn są pewnie albo nieistotne albo niedostrzegalne w tym sensie, że patrzą na całość a nie na części całości. Jednak zauważyłam na własnym przykładzie, że z jednej strony wkładając spódnicę czy sukienkę od razu czuję się 50% razy więcej kobietą a z drugiej strony 50% spotykanych mężczyzn lustruje mnie od stóp do głów. Nie wiem, co myślą, możliwe, że to, co widzą im się nie podoba, ale fakt jest faktem, że tych spojrzeń na sobie czuję więcej niż gdybym założyła spodnie. Moja teza, że kobieta w sukience przyciąga więcej męskich spojrzeń niż kobieta w spodniach może być poparta takim argumentem, że po prostu kobiety powszechnie chodzą w spodniach czy to dżinsach czy takich od garnituru a rzadziej w sukienkach i widok sukienki na kobiecie automatycznie przyciąga spojrzenie. Może też być tak, że mężczyźni po prostu lubią patrzeć na kobiety w sukienkach. Podobno mężczyźni są prości. Tak przynajmniej niektórzy reprezentanci tego gatunku mi mówili.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie zmienia to faktu, że zaczynam wyznawać kult sukienki. Chociaż do bycia zgrabną trochę mi brakuje to zakładając sukienkę czy spódnicę od razu czuję się ładniejsza, bardziej kobieca i pewniejsza siebie. Dodać do tego buty na obcasie, oczywiście dobrze dobrane- w takich butach trzeba umieć chodzić i nie być niewolnikiem mody, czyli chodzić na niebotycznych wręcz szpilkach tylko dlatego, że to jest modne i katować się każdym wykonanym krokiem. Obcasy tylko wtedy dodają pewności siebie i powabu gdy umiemy w nich pewnie chodzić. No i sylwetka robi się bardziej wysmukła, jakoś całe ciało stara się wyglądać jak najlepiej.  No i tak wyposażoną można ruszać na podbijanie świata:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chociaż ciągle muszę walczyć ze sobą i ciągle na nowo zaczynać akceptować własne ciało to właśnie sukienki bardzo w tym procesie pomagają. Sprawiają, że czujesz się trochę jak księżniczka na balu albo młoda dama z wiktoriańskiej Anglii. Czego sobie życzę z całego serca. Księżniczki, Anglii, serca, balu i akceptacji.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-7655390467880765635?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/7655390467880765635/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=7655390467880765635' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/7655390467880765635'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/7655390467880765635'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2009/05/efekt-sukienki-dress-efect.html' title='Efekt sukienki / Dress efect'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sf81zW3ckPI/AAAAAAAAAlI/Wu-HON0pjX8/s72-c/7-seven-deadly-sins-blackeri-11.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-8794964585200622498</id><published>2009-04-27T21:30:00.000+02:00</published><updated>2009-04-27T21:31:56.726+02:00</updated><title type='text'>,,Porter kobiecy" Wisława Szymborska</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Musi byc do wyboru. &lt;br /&gt;Zmieniać się, żeby tylko nic się nie zmieniło. &lt;br /&gt;To łatwe, niemożliwe, trudne, warte próby. &lt;br /&gt;Oczy ma, jeśli trzeba, raz modre, raz szare, &lt;br /&gt;czarne, wesołe, bez powodu pełne łez. &lt;br /&gt;Śpi z nim jak pierwsza z brzegu, jedyna na świecie. &lt;br /&gt;Urodzi mu czworo dzieci, żadnych dzieci, jedno. &lt;br /&gt;Naiwna, ale najlepiej doradzi. &lt;br /&gt;Słaba, ale udźwignie. &lt;br /&gt;Nie ma głowy na karku, to będzie ją miała. &lt;br /&gt;Czyta Jaspersa i pisma kobiece. &lt;br /&gt;Nie wie, po co ta śrubka i zbuduje most. &lt;br /&gt;Młoda, jak zwykle młoda, ciągle jeszcze młoda. &lt;br /&gt;Trzyma w rękach wróbelka ze złamanym skrzydłem, &lt;br /&gt;własne pieniądze na podróż daleką i długą, &lt;br /&gt;tasak do mięsa, kompres i kieliszek czystej. &lt;br /&gt;Dokąd tak biegnie, czy nie jest zmęczona. &lt;br /&gt;Ależ nie, tylko trochę, bardzo, nic nie szkodzi. &lt;br /&gt;Albo go kocha, albo się uparła. &lt;br /&gt;Na dobre, na niedobre i na litość boską.  &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-8794964585200622498?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/8794964585200622498/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=8794964585200622498' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/8794964585200622498'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/8794964585200622498'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2009/04/porter-kobiecy-wisawa-szymborska.html' title=',,Porter kobiecy&quot; Wisława Szymborska'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-5715490931061739522</id><published>2009-04-15T21:23:00.001+02:00</published><updated>2009-04-15T21:28:35.569+02:00</updated><title type='text'>Rondo Alla Turca- W.A. Mozart</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;To nie jest normalne. Inspiruję się własnymi słowami i z nich czerpię siłę. Podbudowuję się własnymi zdaniami, napisanymi kilka lat temu tu w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Thoughts And Wishes&lt;/span&gt;.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autorko tego bloga z roku 2005, 2006 i 2007 dziękuję Ci, że jesteś i dziękuję Ci, że te słowa napisałaś i je opublikowałaś! Dziękuję Ci, że nie bałaś się pewnych uczuć wyrazić, że nie bałaś się opisać złości, nieopisanej radości i miłości. Że nie bałaś się opisywać lęku, strachu i tak doskonale wyraziłaś moje tęsknoty. Dzięki temu wiem, jakich błędów już nie popełnić i co zrobić by czerpać z tego wszystkiego satysfakcję, żeby pozornie problematyczne sytuacje były dla mnie źródłem nieograniczonej radości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autorko tego bloga z roku 2005! Dzięki temu, że istniałaś mogę docenić siebie dzisiaj. To, kim się stałam przez te kilka lat. To, co mam i to czego nikt i nic nigdy mi nie odbierze. To czego nie mam też. Ale to raczej w formie celu i dążenia, w formie światełka latarni na bezkresnym widnokręgu. Dziękuję Ci, że byłaś i że jesteś. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;S. kiedyś powiedział, że zakochał się w moich słowach. Nie wiem dokładnie, w których, nie wiem właściwie dlaczego, może dostrzegł, że był tak samo jak ja niedojrzały. Tak mi się to skojarzyło. Może niepotrzebnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzieje się. Bardzo dobrze się dzieje. Ale o tym cicho sza.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-5715490931061739522?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/5715490931061739522/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=5715490931061739522' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/5715490931061739522'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/5715490931061739522'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2009/04/rondo-alla-turca-wa-mozart.html' title='Rondo Alla Turca- W.A. Mozart'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-161424155651354672</id><published>2009-04-09T00:42:00.001+02:00</published><updated>2009-04-09T00:44:36.579+02:00</updated><title type='text'>Crossings</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Ostatnio ciągle kogoś spotykam. I każde z tych spotkań pomimo, że właściwie przypadkowe i niespodziewane to napawa mnie miłym poczuciem życia i ciągle na nowo rozbudza te pokłady entuzjazmu i zwyczajnej, szczerej radości z życia, które gdzieś po drodze przez ostatnie dwa miesiące zagubiłam a które usilnie staram się odbudować.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zacznijmy więc od spotkania z J. J., kolega z podstawówki i gimnazjum, nigdy specjalnie nie utrzymujący ze mną kontaktów, wręcz nawet unikający. Taki typ. Właściwie to kilka razy spotykałam go w autobusie ale widząc spuszczony wzrok i usilne próby bycia niewidzialnym, odpuszczałam nawet krótkie cześć. Teraz było inaczej bo J. właściwie na mnie wpadł co musiało skończyć się tym, że się odwrócił, spojrzał na mnie i grzecznie się z nim przywitałam. Nie chcąc wypaść na niewychowaną próbowałam zagaić uprzejmą konwersację, w której to sztuce szkolę się już któryś rok. Niestety, muszę chyba wziąć jakiś private tutoring bo nie udało mi się wciągnąć go w jakąś dyskusję. J. wydawał się spięty tym, że w ogóle mnie widzi. Że musi się odezwać. A wydawało mi się, że to ja jestem mistrzynią w konkurencji nieśmiałość na czas. Myliłam się. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugie spotkanie to spotkanie z M. również w autobusie. M.- kolega z podstawówki i gimnazjum oraz sąsiad z ulicy. Lubię M. bo można z nim pogadać. Może dlatego, że sam ma dużo do powiedzenia, w kilku kwestiach się nie zgadzamy ale generalnie toczy się dyskusja. M. jest inteligentny i oczytany- to punktuje kiedy rzucasz aluzję na temat leseferyzmu czy innego izmu. Czasem nawet ożywiona dyskusja kiedy M. notorycznie myli stosowane nauki społeczne z resocjalizacją. Ale myślę, że to z przekory. Próbowałam mu zabłysnąć moją wiedzą z zakresu ustawodawstwa dotyczącego trzeciego sektora no i chyba mi się udało. No i może kiedyś w końcu pójdziemy na tą kawę;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzecie spotkanie to rozmowa z K. pod pomnikiem Kopernika. Właściwie byliśmy umówieni ale nie na pogaduchy. A wyszło na to, że przez godzinę rozmawialiśmy o Estetach, Łukaszu, życiu, miłości, planach… K. pisze opowiadanie i miałam to szczęście, że dał mi do przeczytania fragment roboczej wersji. Muszę przyznać, że w K. drzemie talent pisarski i mówię to najzupełniej szczerze. Podoba mi się mieszanie stylów, epok i kultur. Podoba mi się ironia, humor i słowo kruczoczarny. Podoba mi się, że całość jest utrzymana w konwencji anime choć gdybym nie miała tej wiedzy na temat Japonii jaką mam to czasem ciężko by mi było zrozumieć o co kaman. Na szczęście związki uczuciowe z dwoma japonistami, tata pasjonat Japonii oraz przyjaciółka japonistka robią swoje:) Opowiadanie K. jest jak diament- oszlifowany zacznie błyszczeć. No a wyrażenie ,,drgania z taką częstotliwością jak łóżko nimfomanki” po prostu rządzi:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tylko spotkanie z S. w tak pięknych okolicznościach przyrody napawa mnie niesmakiem. Chciałabym by było inaczej. Chciałabym by jego osoba była mi po prostu obojętna. Niestety. Jeżeli on sam nazwał nasz związek ,,tą sprawą” to cóż więcej mogę dodać? I wiem, że powinnam zakończyć ten temat. Ale na pewnych tematach można się doktoryzować, publicznie zhabilitować, napisać epopeję narodową a i tak zostałoby jeszcze trochę na pyknięcie kilku sonetów, dwóch trenów, eseju i pół felietonu. Ironicznego do szpiku.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-161424155651354672?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/161424155651354672/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=161424155651354672' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/161424155651354672'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/161424155651354672'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2009/04/crossings.html' title='Crossings'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-564724394220715513</id><published>2009-04-01T21:20:00.002+02:00</published><updated>2009-04-01T21:54:33.214+02:00</updated><title type='text'>Shaman's blues</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Boże, daj mi siłę, abym zmieniała rzeczy, które zmienić można i trzeba, daj pokorę, bym pogodziła się z rzeczami, których zmienić się nie da, i daj mądrość, abym potrafiła odróżnić jedne od drugich.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[w:] Szymon Hołownia ,,Ludzie na walizkach"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem uparta, krnąbrna i na prawie wszystko mam swoją własną odpowiedź. Zwykle postrzegam wydarzenia i ludzi przez pryzmat siebie. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;,,Skoro ja jestem zły, inni też"&lt;/span&gt; [w:] sms od T.G. Skoro coś się nie udaje to jest moja wina, to ze mną coś jest nie tak, to ja nawaliłam. Przywiązuję się do własnych odczuć, przyklejam się do szóstego zmysłu i raz na tydzień z chęcią wyszłabym z siebie i popatrzyła na wszystko z boku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem w życiu zdarza się tak, że niebo wali nam się na głowę, przekonania roztrzaskują się o podłogę a wiara w dobro, piękno, wolność, miłość i darmową herbatę dla wszystkich chwieje się w posadach. I co wtedy? czy wtedy też należy szukać odpowiedzi w sobie? We własnym bijącym ze strachu i upokorzenia sercu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nigdy nie byłam specjalnie mądra. Co najwyżej niezwykle pracowita i niejako inteligentna. Na szczęście też, nie twierdzę, że znam odpowiedź na każde pytanie, nie odnalazłam jeszcze idealnej drogi do Ciebie Boże, nie silę się na zbawianie świata i przez myśl mi nie przechodzi by myśleć i decydować za innych. I nie jestem w stanie pomóc ludziom otrząsnąć się z ich cynizmu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I nigdy niczego nie oczekiwałam.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-564724394220715513?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/564724394220715513/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=564724394220715513' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/564724394220715513'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/564724394220715513'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2009/04/shamans-blues.html' title='Shaman&apos;s blues'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-6309237848772110613</id><published>2009-03-22T21:23:00.001+01:00</published><updated>2009-03-22T21:36:48.473+01:00</updated><title type='text'>,,Almost lover"  Fine Frenzy</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Your fingertips across my skin&lt;br /&gt;The palm trees swaying in the wind&lt;br /&gt;Images&lt;br /&gt;You sang me Spanish lullabies&lt;br /&gt;The sweetest sadness in your eyes&lt;br /&gt;Clever trick&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Well, I never want to see you unhappy&lt;br /&gt;I thought you'd want the same for me&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Goodbye, my almost lover&lt;br /&gt;Goodbye, my hopeless dream&lt;br /&gt;I'm trying not to think about you&lt;br /&gt;Can't you just let me be?&lt;br /&gt;So long, my luckless romance&lt;br /&gt;My back is turned on you&lt;br /&gt;Should've known you'd bring me heartache&lt;br /&gt;Almost lovers always do&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;We walked along a crowded street&lt;br /&gt;You took my hand and danced with me&lt;br /&gt;Images&lt;br /&gt;And when you left, you kissed my lips&lt;br /&gt;You told me you would never, never forget&lt;br /&gt;These images&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Well, I'd never want to see you unhappy&lt;br /&gt;I thought you'd want the same for me&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Goodbye, my almost lover&lt;br /&gt;Goodbye, my hopeless dream&lt;br /&gt;I'm trying not to think about you&lt;br /&gt;Can't you just let me be?&lt;br /&gt;So long, my luckless romance&lt;br /&gt;My back is turned on you&lt;br /&gt;Should've known you'd bring me heartache&lt;br /&gt;Almost lovers always do&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I cannot go to the ocean&lt;br /&gt;I cannot drive the streets at night&lt;br /&gt;I cannot wake up in the morning&lt;br /&gt;Without you on my mind&lt;br /&gt;So you're gone and I'm haunted&lt;br /&gt;And I bet you are just fine&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Did I make it that&lt;br /&gt;Easy to walk right in and out&lt;br /&gt;Of my life?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Goodbye, my almost lover&lt;br /&gt;Goodbye, my hopeless dream&lt;br /&gt;I'm trying not to think about you&lt;br /&gt;Can't you just let me be?&lt;br /&gt;So long, my luckless romance&lt;br /&gt;My back is turned on you&lt;br /&gt;Should have known you'd bring me heartache&lt;br /&gt;Almost lovers always do&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-6309237848772110613?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/6309237848772110613/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=6309237848772110613' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/6309237848772110613'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/6309237848772110613'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2009/03/almost-lover-fine-frenzy.html' title=',,Almost lover&quot;  Fine Frenzy'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-6522330230720029141</id><published>2009-03-17T19:07:00.002+01:00</published><updated>2009-03-17T19:49:10.312+01:00</updated><title type='text'>Writings from the apple tree.</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Zmokłam dziś niemiłosiernie. Nic to, kobieta pracująca żadnej pracy się nie boi a deszcze niespokojne również nie są jej strasznie. Próbowałam znaleźć dziś grób Łukasza. To no avail. Nic to, ważne, że miałam dobre chęci i przez dwie godziny spacerowałam sobie po cmentarzu próbując przypomnieć sobie gdzie staliśmy dokładnie miesiąc temu. Zabawne, wstałam dziś z takim dziwnym, nieracjonalnym zamiarem odwiedzenia Łukasza a dopiero pod samym cmentarzem zdałam sobie sprawę i ta myśl uderzyła mnie z prędkością tego gradu, który zaczął właśnie padać, że to dokładnie okrągły miesiąc od pogrzebu. Cóż Boże, to przecież Ty jesteś specjalistą od dawania znaków. To otwarcie się przede mną drzwi kościoła na placu Trzech Krzyży kilka dni temu delikatnym podmuchem wiatru również było interesujące, przyznaję. I wiesz, co? Bardzo mi się te znaki podobają. Sprawiają, że chce mi się śmiać i krzyczeć z tej niewysłowionej radości nad Twoim cudami, nad Twoimi dziećmi, tak bardzo niedoskonałymi w swojej doskonałości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chociaż na zewnątrz wciąż jest zimno i wietrzno to zeszła sobota była doprawdy wiosenna, jakby ziemia otrzepywała się z tych liści, w które się zagrzebała zapadając w zimowy sen. Najpierw była lekcja tańca bollywoodzkiego z A. gdzie udowodniłam, że do Hemy Malini mi jeszcze daleko ale sił i chęci mi nie brakuje a alapadmę robię tak, że mucha nie siada:) Potem świętowaliśmy po raz drugi urodziny M. Tydzień temu świętowaliśmy to wiekopomne wydarzenie uroczą i pełną pysznego jedzenia(ciasteczka maślane!)  domówką, teraz wybraliśmy się na Stare Miasto. Nasz wybór padł na Keks, stylową kawiarnię na rynku gdzie zajęliśmy prawie wszystkie stoliki(których jest tam chyba z sześć…). No cóż, w końcu było nas chyba z dziesięć osób. Jak to zwykle bywa u Estetów, gadaliśmy o ważkich sprawach tego świata czyli o  tym czemu kobiety się malują i czy istnieje tradycyjna mudra w tańcu bharatanatyam na ,,błąd pliku Dll”. Chyba nie istnieje, obawiam się, ale tradycyjny znak na pisanie na klawiaturze już tak:) Następnie się ściemniło więc postanowiliśmy podbijać naszym urokiem plac Zamkowy gdzie uskuteczniliśmy świetną sesję zdjęciową z watą cukrową sponsored by A. którego wielbię za to, że jest. Sesja zdjęciowa nie wyczerpała atrakcji wieczoru toteż przenieśliśmy się na znaną miejscówkę czyli do mieszkania M. i B. za którą to gościnę podziękowaliśmy poniekąd zasiedziawszy się do późna:) Oczywiście była herbata(kokosowa!), wino, szampan(a jakże!), ciasteczka, występ taneczny A., oglądanie zdjęć ze Starówki(tradycyjna u nas meta impreza) i wiele wiele innych… tak więc, niezmiennie jestem oddaną fanką Estetów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wiesz, co jeszcze Boże? Modlę się o pokorę dla niektórych ludzi. O umiejętność spojrzenia dalej niż czubek własnego nosa, potrzeb, wygórowanych aspiracji i mylnego przeświadczenia o własnej offowości. Grow up.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-6522330230720029141?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/6522330230720029141/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=6522330230720029141' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/6522330230720029141'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/6522330230720029141'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2009/03/writings-from-apple-tree.html' title='Writings from the apple tree.'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-6970636040575688769</id><published>2009-03-08T19:10:00.001+01:00</published><updated>2009-03-08T19:28:00.287+01:00</updated><title type='text'>Imagine</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Wyszło słońce. Wczoraj wieczorem, w nocy, rano też i cały czas jeszcze świeci. Może nie jestem retro chłopcem, ale też lubię pociągi i dworce. Taki symbol zmiany, fizycznej i tej metafizycznej. Pociągi odjeżdżają, przyjeżdżają, zabierają ludzi do domu, do pracy, na spotkanie, na wakacje i w nieznane. Zmienia się krajobraz za oknem, nieczęsto zmieniają się myśli, postawy i spojrzenia. Ludzie spieszący się na pociąg, czekający na zbawienie na dworcu, zabijający czas błądzeniem w myślach lub przeciwnie niemyślący o niczym a jedynie wypowiadający bezgłośną modlitwę o upragniony przyjazd pociągu. Historie pociągowe, obserwacje, ukradkowe spojrzenia, gesty, mikroświat dworców i pociągów. Tych dwoje na stacji Warszawa Wileńska witających się po długim okresie odosobnienia. To jej spojrzenie mówiące jak bardzo czekała na jego przyjazd. Ta młoda dziewczyna podobna do Hinduski, ze słuchawkami na uszach i z torbami pełnymi aspiracji. Te dwie osiemnastolatki z żółtymi tulipanami wracające z centrum na przedmieścia, z jednego świata w drugi. Ci zaspani pasażerowie w kolejce o piątej rano. Jedni otuleni jeszcze snem, inni otuleni procentami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem jeszcze ta para na Starówce, wyzywająca się od najgorszych, próbująca krzykiem obudzić samego Zygmunta. I ta cudowna cisza samego Placu Zamkowego… Ten zapierający dech w piersi widok Wisły, miasta śpiącego jeszcze a jednocześnie powoli budzącego się do życia, te światła, ten zapach kadzideł pod Świętą Anną. To miasto, tak znane a jednocześnie oferujące jeszcze tak wiele do odkrycia, do przeżycia i zobaczenia. Codziennie zachwycać się zwykłymi rzeczami, zwykłymi widokami, zwykłymi miejscami i osobami, które o innej porze dnia, w innym kontekście nabierają nowego sensu, nowego znaczenia i stawiają przed nami nowe doświadczenie. Zachwycać się zwykłym życiem. Bo nie ma innego. Jest przez chwilę, bo jest nowe i nieznane, ale potem staje się dla każdego z nas nasze i zwykłe. I wcale nie zmienia to jego niezwykłości i wartości. I to od nas zależy jak bardzo uczynimy je niezwykłym, wartościowym i fascynującym. Nie trzeba intensywnie podróżować przez następne dziesięć lat, nie trzeba ciągle szukać nowych wrażeń, nie trzeba ciągle chcieć więcej, nie trzeba być na siłę lepszym i mądrzejszym niż się jest. Więcej pokory przed tym, co się naprawdę ma. Bo to może prysnąć w ciągu jednej sekundy. Więcej pokory przed Tym, który naprawdę wie lepiej. &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-6970636040575688769?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/6970636040575688769/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=6970636040575688769' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/6970636040575688769'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/6970636040575688769'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2009/03/imagine.html' title='Imagine'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-4922873969707386003</id><published>2009-03-03T19:32:00.003+01:00</published><updated>2009-03-08T03:17:31.018+01:00</updated><title type='text'>Mirror, mirror on the wall...</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Brzydzę się tych trzech miesięcy hipokryzji. Nienawidzę siebie za to, że pozwoliłam sobie mu uwierzyć. Odruch wymiotny powoduje we mnie własna naiwność uwierzenia w siebie i we własne możliwości. Co ja sobie myślałam? Że naprawdę jestem taka cudowna, wspaniała, piękna, inteligentna, idealna? Że naprawdę spotkanie mnie było dla niego ważne? Że te wszystkie słowa o zmienianiu się, pozbawianiu się cynizmu, stawaniu się dobrym człowiekiem, posiadaniu ideałów, kochaniu mnie taką, jaka jestem były prawdą? Ja przecież nie jestem taka nawet w jednym procencie. Przecież nie jestem jakimś aniołem miłosierdzia, zjawiskiem, cudem, znakiem, przeznaczeniem, impulsem. Jestem nikim. Cieniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I nie potrafię za cholerę uporać się z tym bólem. To mnie spala od środka. Nie pozwala swobodnie oddychać. Wynajduję sobie różne zajęcia żeby tylko nie myśleć. Żeby nie analizować co zrobiłam źle, co było nie tak, co zrobiłam za szybko a czego nie zrobiłam. Z nocnych, bezsennych analiz wychodzi niewiele. Że ja jestem nic nie warta, że nie ma na świecie osoby, która jest w stanie mnie pokochać, że nawet jeśli jest to po krótkim okresie czasu stwierdza, że jednak nie. Czyli standard. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, wiem, że jest kilka fajnych rzeczy na tym świecie. Ba, jest nawet na tym świecie kilkoro najcudowniejszych, najlepszych ludzi na świecie, którzy potrafią zamienić zwykłą kawę w skrzącą dowcipem i radością rozmowę o urywanych jajach a zwykły spacer po lesie Kabackim w moje własne, prywatne katharsis. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem jeszcze płaczę. Nie potrafię jeszcze przestać. I najgorsze w tym wszystkim jest to, że on nie jest wart żadnej mojej łzy. Mimo to otwory łzowe raz na jakiś czas się otwierają. Otwierają się też ciągi myślowe o beznadziei, o tym poczuciu własnej wartości, które kiedyś tam było na normalnym poziomie ale szybko opadło poniżej wszelkich dopuszczalnych wskaźników. Leży HDI, DPI, BAEL, DVD, VCR, OTC, RX, RKS, ONZ, UE, EKG, USG, PH i tak dalej aż do skończenia świata.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-4922873969707386003?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/4922873969707386003/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=4922873969707386003' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/4922873969707386003'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/4922873969707386003'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2009/03/mirror-mirror-on-wall.html' title='Mirror, mirror on the wall...'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-639384536548248407</id><published>2009-02-15T20:28:00.001+01:00</published><updated>2009-02-15T20:34:01.135+01:00</updated><title type='text'>...</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Już nie liczę przepłakanych nocy, nie liczę rzucanych w przestrzeń pytań ,,dlaczego?”, wbijania paznokci w skórę, żeby tylko przekonywać się, że jeszcze żyję. Nie umiem zmusić się do uśmiechu, nie mam powodu. Od środka jestem martwa, codziennie zmuszam się żeby wstać z łóżka i wyjść z domu. Codziennie muszę się przekonywać , że jednak jest po co żyć. A przynajmniej, że życie jest lepszym wyjściem niż śmierć. Właśnie, śmierć. Najpierw umarł Łukasz a potem dwa dni potem ja sama umarłam. Albo zostałam zrównana z ziemią. Roztrzaskana na kawałki. Jak to wszystko zbiegło się w czasie. Tak, że załamało mnie to podwójnie. Tak, grunt to wyczucie chwili u niektórych osób. Nie umiem poradzić sobie z niczym.  Nigdy nie będę umiała. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A. miała rację. Znajomi J. też mieli rację. Ale ja im uparcie nie wierzyłam bo zaufałam temu, który mówił, że mnie kocha. Jak strasznie patetycznie to brzmi. Ale takie jest. Byłam tak cudownie naiwna żeby uwierzyć mu we wszystko co mówił. O miłości, oddaniu, zaufaniu, doświadczeniu, ideale, że jestem ważna, że coś dla niego znaczę, że to wszystko co się między nami wydarzyło coś dla niego znaczy. Teraz bardzo mi trudno uwierzyć, że znaczyło cokolwiek. Jeśli jest jakiś cudowny sposób żeby przestać go kochać to bardzo proszę o radę. Bo jeżeli tego nie zrobię to zwariuję i zamkną mnie w pomieszczeniu gdzie nie ma klamek. Albo w ogóle przestanę istnieć.  Boże, pozwoliłeś mi go pokochać, po raz pierwszy chyba tak naprawdę. Po raz pierwszy tak dojrzale. Czemu to musi tak boleć?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja ślepo wierzyłam, że to jego tak zwane doświadczenie coś go nauczyło. I że jeśli coś mówi to wie, co mówi. I potrafi odróżnić miłość od zauroczenia czy przelotnej fascynacji. Sam tak przecież mówił. A miłość nie wypala się po trzech tygodniach. &lt;br /&gt;To brutalne, co napiszę ale czuję się jak przedmiot. Który po chwili zabawy się znudził. Dla niego pokonałam tal wiele moich barier i zahamowań, postawiłam na szali przyjaźń. I co? Nic. Łatwiej byłoby mi się z tym uporać gdyby był jakiś namacalny powód. Że ja zrobiłam coś nie tak. Ale nie umiem znaleźć czegoś takiego. Oczywiście, że zawsze jest coś takiego co jest nie tak. Nie jesteśmy aniołami. Ale zawsze mi się wydawało(bo jestem głupia i naiwna), że te dobre strony przeważają nad złymi. Tak więc się rozsypałam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobno to nie jest to. To co do mnie czuł to nie jest to. Mocny argument.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Duża cześć mnie umarła i nigdy się nie odrodzi. I nie piszę tego bo jestem rozhisteryzowaną neurotyczką. Nie. Dużo nad tym myślałam. To efekt mojej refleksji. Kobieta, która narodziła się w październiku, w poniedziałek wykrwawiła się na środku ulicy i umarła. I nigdy tego wszystkiego nie zrozumiem.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-639384536548248407?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/639384536548248407/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=639384536548248407' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/639384536548248407'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/639384536548248407'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2009/02/blog-post_15.html' title='...'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-6339751191781753233</id><published>2009-02-08T14:13:00.003+01:00</published><updated>2009-02-08T14:43:41.753+01:00</updated><title type='text'>[*]</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Chcę wierzyć Boże, że to wszystko to jest Twój plan i że dobrze wiesz co robisz. Że może rzeczywiście tam jest mu lepiej niż tutaj. Że tam w końcu ma spokój, nie cierpi na bezsenność, nie ma kataru siennego i może czytać Blankets ile tylko razy chce bo ma teraz tak dużo wolnego czasu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ł. nie był kryształowy. Nikt z nas nie jest. Ale mógł zrobić jeszcze tyle dobrego na tym świecie. Wierzę, że chciał. Wbrew temu co czasem mówił. I chociaż pewnie już nigdy nie umielibyśmy swobodnie rozmawiać. Pewnie nigdy nie umielibyśmy się przyjaźnić. Może za parę lat by to nastąpiło. Jest taka maleńka cześć mnie gdzie schowałam te wszystkie wspomnienia o nim. Żeby ruszyć z miejsca po kwietniu. Te wszystkie słowa, gesty i spojrzenia. Wspomnienie o jego odejściu, jakiekolwiek by ono nie było, również musi znaleźć tam swoje miejsce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie umiem sobie uświadomić, że go nie ma. Nie wiem, może jestem za bardzo emocjonalna, może w pewnym sensie się do tego wszystkiego przyczyniłam, może dlatego, że po raz pierwszy stykam się ze śmiercią tak blisko. Może. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ł. znowu przez Ciebie muszę składać się do kupy:) Jak Ty to robisz:) ?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;''the sound&lt;br /&gt;of the wings&lt;br /&gt;of the flight&lt;br /&gt;of the dove&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;take it away"&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-6339751191781753233?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/6339751191781753233/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=6339751191781753233' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/6339751191781753233'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/6339751191781753233'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2009/02/blog-post.html' title='[*]'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-557742059395340496</id><published>2009-01-11T21:00:00.000+01:00</published><updated>2009-01-11T21:01:23.686+01:00</updated><title type='text'>lata świetlne</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;&lt;/p&gt;krew z kącików moich ust&lt;br /&gt;zabarwiła &lt;br /&gt;tkaninę na moich kolanach&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nie chciałam &lt;br /&gt;zaciskać ich tak mocno&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;po prostu pomyślałam&lt;br /&gt;że gdy to zrobię&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pojawisz się tutaj&lt;br /&gt;i staniesz przede mną&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;bliżej&lt;br /&gt;niż na wyciągnięcie ręki&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-557742059395340496?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/557742059395340496/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=557742059395340496' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/557742059395340496'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/557742059395340496'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2009/01/lata-wietlne.html' title='lata świetlne'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-1068432574197240682</id><published>2008-12-21T23:04:00.001+01:00</published><updated>2008-12-21T23:08:04.065+01:00</updated><title type='text'>Divine</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Trudno jest pisać o sprawach, o których wie się prawie nic. Ale chyba tym bardziej jest to wyzwanie dla piszącego- przelać na papier swoje przemyślenia o czymś czego dopiero zaczyna się dotykać, wtedy kiedy tak trudno jest wszystko dokładnie nazwać, kiedy tak ciężko znaleźć słowa opisujące wszystkie wydarzenia, gesty i zachowania. Kiedy podchodzi się do wszystkiego jak do furtki tajemniczego ogrodu, za którą otwiera się świat pełen nowych, jeszcze nieokreślonych doznań, kolorów i kształtów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moją furtkę otworzyłam we Wrocławiu. Tak przynajmniej będę twierdzić. Te wszystkie doświadczenia wcześniej były chyba tylko preludium, takim przydługim wstępem, który dłużył się niemiłosiernie, pełen był źle skrojonych metafor i odwołań do niewyobrażonego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moją furtkę otworzyłam we Wrocławiu. Co za nią znalazłam? Przede wszystkim dobrego nauczyciela. Cierpliwego, doświadczonego i mądrego. Poza tym odkryłam, że jednak mogę w kimś wzbudzić zainteresowanie, pożądanie tym jak wyglądam a nie tym, co mówię. To być może jest puste i płaskie ale dla mnie bardzo ważne. I chyba niezwykle ważne dla prawie każdej kobiety. Nauczyłam się, że cudownie jest zasypiać i budzić się u boku tego, który poprzedniego dnia tak wpatrywał się w moje oczy jakby rano miały one już nie istnieć. A ja uczyłam się na pamięć zarysu jego ust.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moją furtkę otworzyłam we Wrocławiu. Otworzył się przede mną świat, który zawsze istniał obok mnie a jednak z różnych przyczyn nie był dla mnie dostępny. Wtedy napisałam, że przekraczam granice, o których dotąd nie miałam pojęcia. Teraz już wiem, jak jest ich zarys choć wciąż nie wiem ile ich jest i jak się je przekracza. I nie wiem, kiedy którąś z nich znów przekroczę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cały czas czuję się w tym wszystkim nieporadnie, trochę jak dziecko, które dopiero uczy się chodzić. Czasem nie wiem co dalej, dochodzę do momentu, w którym kończy się moja jako taka wiedza a zaczynam polegać na wyczuciu, szóstym zmyśle. Czasem boję się, że nieśmiałość za bardzo pokrzyżuje mi szyki, że zwiąże od tyłu ręce i nie pozwoli się ruszyć. Czasem boję się, że kobieta za bardzo wyzwoli się spod mojej kontroli i nie pozwoli mi dojść do głosu. A przecież to od nieśmiałości wszystko się zaczęło. A przecież to kobieta w pewnym momencie kazała nieśmiałości się zamknąć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ab inme hi doob ke ho jaoon paar, yahi hai dua.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-1068432574197240682?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/1068432574197240682/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=1068432574197240682' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/1068432574197240682'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/1068432574197240682'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2008/12/divine.html' title='Divine'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-8539216852600666001</id><published>2008-12-11T21:05:00.002+01:00</published><updated>2008-12-11T21:14:23.228+01:00</updated><title type='text'>Azeem O Shaan Shahenshah</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Życie powinno odradzać się na wiosnę. Co ja zrobię, że w moim przypadku odradza się późną, zimną jesienią i bezśnieżną zimą? Chociaż jakby tak spojrzeć wstecz to właściwie dopiero teraz elementy układanki względnie do siebie pasują.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nigdy nie myślałam, że będę tek bardzo pragnąc czyjegoś pocałunku. Uczucie przenikające i docierające do granic mojego ja. Może to wszystko przeżywam tylko na swój własny niepowtarzalny sposób. Dlatego wiele jest dla mnie uczuć nowych, których istnienie dopiero odkrywam. Jakkolwiek to zabrzmi, o sprawach relacji kobieta-mężczyzna nie wiem prawie nic i dopiero się tego uczę. Ale myślę, że jestem pojętną uczennicą. To banalne, ale chyba najważniejsze to nie udawać kogoś kim się nie jest. Nie kreować się na siłę, nie ukrywać na siłę swoich wad bo przecież niektórych i tak się nie pozbędziemy, niektóre są widoczne tylko dla nas a reszta jest właściwie do zaakceptowania. Tylko czemu zrozumienie tych kilku prostych prawd zajęło mi tyle czasu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja nowa praca jest ciekawa, spokojna a organizacja firmy bardzo mi odpowiada. Nie ma zadań, które trzeba wykonać na już gdy jest za pięć siedemnasta, nie ma przewalania do góry nogami projektu, nad którym siedziało się tyle czasu, nie ma zlecania bezsensownych działań. Jest za to rzeczowość, pomocne koleżanki, dobre światło w łazience, zorganizowanie moje i firmy, widok na plac Zamkowy, bliskość ISNS, pan Kanapka. No i dochrapałam się maila służbowego z nazwiskiem. To jest swego rodzaju awans. Pensja właściwie też jest wyższa. Myślę, że jestem na dobrej drodze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aha: zapamiętać po wsze czasy: nigdy nie wysyłać smsów o 5 rano, szczególnie tym osobom, które mają metalową szafkę przy łóżku i wibracje w telefonie.  Ale po obejrzeniu dwóch cudownych filmów bollywoodzkich z A. przy boku pewne słowa same cisną się na usta. Ach, Jodhaa-Akbar, kolejny film, który na długo zagości w moim prywatnym Top 10. I wcale nie z powodu Hrithika. Który, owszem wygląda całkiem całkiem jak ćwiczy szermierkę albo ujeżdża słonia. Ale ja filmy bollywoodzkie oglądam przede wszystkim dla scenerii, najlepiej takiej historycznej, tradycyjnej, strojów, kolorów, muzyki i  subtelnego, pięknego uchwycenia tego jak rodzi się uczucie między dwojgiem ludzi. Bo wymodelowaną klatkę piersiową jakiegoś ciacha można zobaczyć na pierwszym lepszym portalu rozrywkowym. Filmy bollywoodzkie to coś więcej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę, że gdyby nie zorganizowanie odziedziczone po Tacie to bym zginęła pod tonami kserówek, notatek, kalendarzy, fiszek, listów motywacyjnych i cv. To zorganizowanie czasem przekracza pewne granice. Następny tydzień właściwie planuję w sobotę, w sobotę i niedzielę wiem już co będę robić bo myślę nad tym już od poniedziałku, to znaczy na biurku zbiera mi się kupka celulozy. No i kalendarz. Daty, terminy, deadliny, ważne sprawy, VIPTG- very important places to go. Hm, życie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czyż nie jest fascynujące?&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-8539216852600666001?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/8539216852600666001/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=8539216852600666001' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/8539216852600666001'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/8539216852600666001'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2008/12/azeem-o-shaan-shahenshah.html' title='Azeem O Shaan Shahenshah'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-8004272764344022091</id><published>2008-11-28T14:49:00.001+01:00</published><updated>2008-11-28T14:57:53.495+01:00</updated><title type='text'>The Past</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Sygnały, echa dawnych czasów dochodzą do mnie mimowolnie i czasem przypadkiem. Wchodzą na swoje miejsce, na miejsce gdzie wcześniej była czarna dziura. Gdzie wcześniej nie było nic lub były domysły. I tu dochodzimy do pytania a raczej stwierdzenia: czy można być bardziej naiwnym i łatwowiernym niż ja wtedy? Chociaż nie ma to teraz najmniejszego znaczenia i w żadnym razie nie zmienia nic. Tylko dlaczego dowiaduję się szczegółów z tego dawnego życia, tej zeszłej epoki dopiero teraz? Nie wiem czy wtedy zmieniłoby to moje postrzeganie osób i wydarzeń. Ale na pewno wiele by wyjaśniło. Rozszerzyłoby pole widzenia i może agonia nie trwałaby tak długo. Tak dla porządku, ładu, składu i szeroko pojętej europejskiej biurokracji. Dla przyzwoitości i nie mydlenia oczu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skłania to do szerszego podjęcia problemu. Jak na magistra socjologii w zakresie stosowanych nauk społecznych- in spe przystało. Normalnie doświadczam klasycznej platońskiej idei jaskini. W swej czystej formie. Czyli widzę tylko to, co ktoś chce mi pokazać. Nothing more, nothing less.&lt;br /&gt;Cóż, istnieje prawdopodobieństwo, że żyłam w jakiejś kosmicznej próżni poznawczej tylko dlatego, że chciałam. Że nie chciałam widzieć lub wiedzieć. &lt;br /&gt;Nie chcę tu podawać szczegółów personalnych. Nie ma sensu. Ani ja nie chcę do tego w żaden sposób wracać ani to nic nie zmieni w postrzeganiu jednej osoby. Raczej potwierdzi tezy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od kilku miesięcy funduję sobie przyspieszony kurs dorastania, który paradoksalnie zaczął się w kwietniu. I właściwie nie wiem, co jest tutaj moją zasługą a co zasługą świata zewnętrznego. Od tego czasu zdarzyło się więcej ważnych, doniosłych, znaczących rzeczy niż przez całe chyba moje wcześniejsze życie. Albo inaczej: teraz te wydarzenia skumulowały się na obszarze kilku miesięcy. Dojrzałość jest fajna. Wyostrzają się rysy twarzy, właściwie większą kontrolę sprawuję nad tym, co mówię i tym, co robię. A przynajmniej jestem w pełni świadoma tego, co robię i co mówię. I po co to robię. Nie twierdzę w żadnym razie, że proces ten jest zakończony. O nie, do tego chyba wciąż mi daleko. Jednak proces wkroczył w fazę zaawansowaną. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Noc delikatnie przytula mi się do poduszki i gładzi po policzku.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-8004272764344022091?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/8004272764344022091/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=8004272764344022091' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/8004272764344022091'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/8004272764344022091'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2008/11/past.html' title='The Past'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-8458869183623679678</id><published>2008-11-23T17:15:00.003+01:00</published><updated>2008-11-23T17:39:18.346+01:00</updated><title type='text'>Fairy Tales</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;W ,,Stardust" Gaimana wszystko kręci się wokoło gwiazdy, która spadła z nieba na ziemię prosto w ramiona człowieka, który to człowiek się w niej zakochał od pierwszego wejrzenia. ,,Stardust" to bajka. Piękna, czarująca bajka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałabym żeby ktoś kiedyś napisał dla mnie bajkę o tym jak to cudownie jest szukać pracy, chodzi na rozmowy kwalifikacyjne, tysiące razy w listach motywacyjnych żywić nadzieję na zaprezentowanie się osobiście a potem osobiście przekonywać wszystkich na około że jest się kreatywnym, dynamicznym, otwartym na zmiany, szybko się uczącym, dobrze pracującym w zespole, o wysokiej kulturze osobistej, zorganizowanym, obowiązkowym, punktualnym, odpornym na stres, dojrzałym, empatycznym kandydatem na to stanowisko. I jeszcze nie chce zbyt wiele zer na koncie co miesiąc. Bo przede wszystkim liczy się dla niego doświadczenie. I satysfakcja z dobrze wykonywanej pracy. I najlepiej gdyby ten kandydat był studentem dziennym UW i oczywiście był w pełni dyspozycyjny. Oczywiście. Żeby dał się za pracodawcę poćwiartować i polać sosem tabasco. Pokropiony cytrynką. Z listkiem bazylii podany na ciepło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście. Rozumiem. Z pewnością. Rozumiem, że oni stoją po jednej stronie barykady a ja po drugiej. Ale dajcie mi szansę a udowodnię wam, że się nadaję. Udowodnię wam, że jestem w stanie się za was pokroić w granicach mojego pół etatu. Ale kiedy zegar wybije 17 magicznie zniknę, pojawiając się następnego dnia o 9. Z równym zapałem do pracy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To pisałam ja przed jutrzejszymi dwiema wielce obiecującymi rozmowami kwalifikacyjnymi gdzie zamierzam udowodnić, że jestem super, cudowna, inteligentna i błyskotliwa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A Pan S. nadal śni mi się na jawie...&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-8458869183623679678?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/8458869183623679678/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=8458869183623679678' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/8458869183623679678'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/8458869183623679678'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2008/11/fairy-tales.html' title='Fairy Tales'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-8145699367834174315</id><published>2008-11-20T21:20:00.001+01:00</published><updated>2008-11-20T21:26:05.574+01:00</updated><title type='text'>Et si tu n'existais pas</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;- Jakie to uczucie?&lt;br /&gt;-Pierwszy raz ktoś pyta się mnie co czuję. Nie umiem tak od razu…&lt;br /&gt;- Wiem. Wiem, że to może być trudne. Ale po prostu opisz co czujesz.&lt;br /&gt;- Czuję rozpierającą mnie od środka radość.&lt;br /&gt;- Coś jeszcze?&lt;br /&gt;- No wiesz, czasem odzywa się stara ja i szepcze do ucha.&lt;br /&gt;- A co szepcze stara ty?&lt;br /&gt;- Że nie jestem ciebie warta. Że jestem za mało warta. Że to sen i zaraz brutalnie się obudzę.&lt;br /&gt;- Gadasz bzdury.&lt;br /&gt;- To nie ja tylko ta moja wewnętrzna ja. Szeptała mi do ucha przez 21 lat. Właściwie się przyzwyczaiłam.&lt;br /&gt;- Jakie to uczucie?&lt;br /&gt;- Czasem boli w dołku. Czasem ręce się trzęsą. I serce wali tak jakby chciało wyskoczyć z piersi.&lt;br /&gt;- Tej piersi?&lt;br /&gt;- Tej. A czemu pytasz?&lt;br /&gt;- A nic. Nie powiem ci, bo Niewinność obudzi się z zimowego snu.&lt;br /&gt;- Przecież to jej pierwszej spojrzałeś w oczy. I przecież i tak raz na jakiś czas się budzi.&lt;br /&gt;- Ale jakoś udało mi się ją przekonać żeby czasem nam nie przeszkadzała.&lt;br /&gt;- Cudotwórca z ciebie. Nikomu się jeszcze to nie udało.&lt;br /&gt;- Ma się te sposoby. Mówiłem, że jestem dobry w te klocki, prawda?&lt;br /&gt;- Mówiłeś. Właściwie udowodniłeś empirycznie.&lt;br /&gt;- No co, teorie należy sprawdzać empirycznie. Inaczej się zsiada.&lt;br /&gt;- Chyba mleko?&lt;br /&gt;- Co?&lt;br /&gt;- Mleko.  Mleko ma najszybszy transport. Inaczej się zsiada.&lt;br /&gt;- Kochanie, czy ja widzę rozbawienie w tych twoich pięknych oczach?&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-8145699367834174315?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/8145699367834174315/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=8145699367834174315' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/8145699367834174315'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/8145699367834174315'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2008/11/et-si-tu-nexistais-pas.html' title='Et si tu n&apos;existais pas'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-6622675151128220414</id><published>2008-11-16T19:38:00.003+01:00</published><updated>2008-11-16T21:06:26.216+01:00</updated><title type='text'>Opium</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Zawsze o wiele łatwiej przychodziło mi precyzowanie myśli stukając w klawiaturę lub pisząc. Teraz siedzę przed czystą kartką papieru w postaci dokumentu Worda i próbuję sprecyzować refleksje, które krystalizują się we mnie od miesiąca. Wszystko sprowadza się do pytania: co by było gdyby? Jak również do pytania: czy to się dzieje naprawdę? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo co by było gdyby Pan S. nie zjawił się z wielką determinacją i fajerwerkami w moim życiu? Co by było gdyby nie postanowił pewnego razu wrócić na forum? Gdyby nie przyszedł na urodziny M.? Gdyby na mnie nie spojrzał? Gdybym nie spojrzała na niego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem to wszystko, co się dzieje przekracza moje pojęcie postrzegania szczęścia. Za każdym razem rozszerzam je o kolejne doznania, myśli, słowa i wydarzenia. I za każdym razem stwierdzam, że na tym poprzestanę. I za każdym razem się mylę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie znam właściwie Pana S. z przed naszej epoki. Odnotowuję w pamięci tylko kilka faktów, obrazów, pojedynczych rozmów. I nie rozumiem, dlaczego niektórzy wyrabiają sobie o nim zdanie w sytuacji gdy również znali go właśnie w taki sam sposób. Teraz Pan S. jest dla mnie otwarta księgą, którą chcę czytać, przewracać kartki i ciągle dowiadywać się czegoś nowego. Fascynujące. Cudowne. Nieziemskie. Uczucie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja zdolność do homeostazy codziennie mnie zadziwia. Czy to cecha, która uratowała gatunek ludzki przed wyginięciem?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I zaczynam się robić nudna bo od kilku notek piszę o tym samym. Prawem ogólnej teorii równowagi przydałaby się jakaś spektakularna katastrofa.(irony mode on) Już się, kurde boję. Trzęsę portkami i zakrywam oczy(irony mode off). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozgrzewam się earl greyem z kubka w kwiaty wiśni, zapach bergamotki unosi się nade mną i delikatnie przytula się do skóry.  &lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-6622675151128220414?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/6622675151128220414/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=6622675151128220414' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/6622675151128220414'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/6622675151128220414'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2008/11/opium.html' title='Opium'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-2428265518233716477</id><published>2008-11-12T23:02:00.001+01:00</published><updated>2008-11-12T23:45:16.666+01:00</updated><title type='text'>Greetings from Neverland</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;&lt;br /&gt;8.11.2008&lt;br /&gt;Dojechaliśmy. Gdy rano zobaczyłam Szymona pod kasami na Dworcu Głównym pomyślałam, że to będzie piękne kilka dni. Nie wiem, dlaczego. Może dlatego, że z takim rozmarzeniem na mnie patrzył.  Może dlatego, że od początku, no prawie początku nie mam wątpliwości. Miałam je wtedy, kiedy do głosu doszedł strach przed odrzuceniem. Kiedy ten zmasowany atak słów, pięknych, cudownych i tych, które słyszałam tylko w marzeniach, przypuścił szturm na moje poczucie własnej wartości. Teraz nie mam żadnych wątpliwości. Wiem, że Szymon jest tym, kim być powinien. Bo miał pojawić się w moim życiu, zatrząść nim w posadach, zburzyć dotychczasowe postrzeganie świata i zbudować je na nowo. Zbudować moje ja od samego początku. Albo lepiej, na podwalinach, na tym, co zostało po dawnej mnie, wykorzystując najlepsze części zbudować mnie na nowo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;9.11.2008&lt;br /&gt;Przekraczam granice, o których istnieniu nawet nie zdawałam sobie sprawy albo nie dopuszczałam możliwości ich istnienia do świadomości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;10.11.2008&lt;br /&gt;Kobieta, która urodziła się dawno temu gdzieś w ciemnych zakamarkach mojej duszy teraz się odrodziła. Wyszła ze zbyt długo budowanego kokonu. Zerwała warstwę ochronną. Nieśmiałość dawno temu zawładnęła kobietą i nie pozwoliła jej być sobą. Nie pozwoliła, bo bała się, że kobieta wcześniej czy później zostanie zraniona, będzie czuć ból porzucenia i poniżenia. Nieśmiałość właściwie troszczyła się o kobietę, bo nie chciała później wyciągać jej z otchłani rozpaczy, w którą kobieta niechybnie by wpadła po utracie czci, godności i wiary w ludzi. Ale teraz nieśmiałość dochodzi do głosu nie niezmiernie rzadko. Chyba zrozumiała, że taka taktyka, chronienia kobiety przed całym światem nic nie zdziała. A kobieta? Kobieta wyprostowała się, przygładziła lśniące w słońcu włosy i przestała przeglądać się w oczach wszystkich ludzi na świecie tylko w tych jednych błyszczących i kochających oczach tego, który spojrzał na kobietę i ujrzał w niej piękno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;11.10.2008&lt;br /&gt;Nie obchodzili mnie wtedy inni pasażerowie, wagon bez przedziałów, ciekawskie spojrzenia innych. Liczył się tylko jego oddech, smak jego pocałunków, dotyk jego dłoni na mojej szyi i pragnienie w jego oczach.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-2428265518233716477?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/2428265518233716477/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=2428265518233716477' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/2428265518233716477'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/2428265518233716477'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2008/11/greetings-from-neverland.html' title='Greetings from Neverland'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-3212237328173509190</id><published>2008-10-30T22:24:00.001+01:00</published><updated>2008-10-30T22:28:44.121+01:00</updated><title type='text'>Angels in the night</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Nie minął nawet miesiąc odkąd spojrzałam w oczy S. i zobaczyłam w nich wszystko to, czego szukałam odkąd pamiętam. Próbuję przypomnieć sobie, co zdarzyło się od tamtego wieczora gdy chciał pokazać mi Oriona ale ja zasnęłam jak tylko przytuliłam policzek do poduszki. Potem tak wiele słów zostało wypowiedzianych, tak wiele ważnych i pięknych słów. Przypominam sobie jak S. szedł koło mnie i mówił, to, co czuje. Ja też mówiłam. Potem, gdy już byłam sama zdałam sobie sprawę, że przecież wszystko wiem. I już nic nie trzeba tłumaczyć. Pamiętam jak potem niczym tonący trzymający się ostatniej deski dryfującej po oceanie, powiedziałam, że już wiem. Pamiętam jak bałam się naszego pierwszego spotkania, gdy oboje wiedzieliśmy, co czuje to drugie. Pamiętam jak zobaczyłam S. z tą herbacianą różą i znów wiedziałam. Pamiętam jak S. wyszeptał, ze ma szczęście. A jego usta smakowały jak obietnica. Pamiętam jak spacerowaliśmy i gadaliśmy. O wszystkim i o niczym. O wilku stepowym, ludziach, historii, snach i marzeniach. O kawie. Pamiętam jak powiedział mi dobranoc i jak nie mogłam potem zasnąć w nocy. Pamiętam jak… wszystko pamiętam. Każdy gest, każde słowo i szept. Każdy dotyk i uśmiech. Każde spojrzenie tych niewiarygodnych oczu. Będę pamiętać do końca swojego życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko dzieje się w tak zawrotnym tempie. Trzy miesiące wcześniej dostarczałoby mi to więcej strachu niż radości. Teraz tak bardzo mi się to podoba. Tak bardzo podoba mi się, że się nie boję. Podoba mi się, że rozmawiamy, podoba mi się kiedy milczymy. Podoba mi się obserwowanie jak zmienia się jego kolor oczu, w zależności od nastroju. Powtarzam się, ale znów nastąpił ten moment życia, który uwielbiam. Moment pozytywnej zmiany i rozwoju. Notka robi się ponad miarę patetyczna ale nie umiem z tym nic zrobić. Wiem, że cokolwiek teraz napiszę, może wydać się wydumane, pokraczne i takie hura optymistyczne poza ustaloną normę co nie przystaje do tonu tego bloga. Co spowoduje mentalne wymioty. Ale gdy zakładałam ten dziennik byłam zupełnie inna. Wciąż byłam sobą ale to ja, które świat teraz ogląda musiało pokonać kilka warstw mojej skorupy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tylko w głębokich warstwach podświadomości, tam gdzie rodzą się myśli o ostrzejszych krawędziach, czai się refleksja, że to może się kiedyś skończyć. Ale nie chcę w to wierzyć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest ciemno. Ale jutro wstanie słońce, ogrzeje mi policzki i znów narodzi się nadzieja.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-3212237328173509190?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/3212237328173509190/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=3212237328173509190' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/3212237328173509190'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/3212237328173509190'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2008/10/angels-in-night.html' title='Angels in the night'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-1452181756578422585</id><published>2008-10-19T20:27:00.001+02:00</published><updated>2008-10-19T20:30:07.004+02:00</updated><title type='text'>Mr Darcy</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Serce mówi tak. Umysł mówi tak. Wszystko we mnie mówi tak. Pewne mechanizmy zachodzą we mnie z prędkością światła, kiedyś potrzebowałam o wiele więcej czasu żeby do swego życia dopasować nowe elementy. Teraz już nie. Teraz w jednej chwili zdałam sobie sprawę, że jeśli to szczęście, wewnętrzny spokój, pewność, zaufanie i radość mam czuć zawsze to wystarczy tylko wyciągnąć rękę. I już jestem tam gdzie jest mi bezpiecznie. W jego oczach czuję się piękna. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja nie jestem do kochania i adorowania. Nie potrafię się jeszcze ciągle przyzwyczaić do tej cudownej ilości piękna w moim życiu. Ale Boże, wiem, że masz rację. Zawsze miałeś. &lt;br /&gt;I niech to trwa wiecznie.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-1452181756578422585?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/1452181756578422585/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=1452181756578422585' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/1452181756578422585'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/1452181756578422585'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2008/10/mr-darcy.html' title='Mr Darcy'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-7182082138419969199</id><published>2008-10-12T20:36:00.002+02:00</published><updated>2008-10-12T22:43:22.597+02:00</updated><title type='text'>Under her spell</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Mam w głowie mętlik. Pomieszanie słów, zdarzeń, spojrzeń i gestów. I nie wiem, co zrobić. Nie wiem, co zrobić by ewentualnie uchronić się przed bólem i upokorzeniem. Mój instynkt przetrwania mówi stanowcze i absolutne nie, ale umysł krzyczy tak. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Boję się. Nie chcę po raz trzeci przeżywać tego dojmującego poczucia beznadziei, upokorzenia, poczucia bycia nikim dla tej osoby, która jeszcze przed chwilą mówiła, że jestem dla niej najważniejsza. Bullshit. Był jeden taki, co twierdził, że jestem dla niego sensem życia a po dwóch miesiącach po prostu przestał się odzywać. Proste. Eleganckie i honorowe jak śmieciarka. Poczucie bycia śmieciem- bezcenne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Te słowa są zbyt idealne. Zawsze chciałam takie usłyszeć a gdy je słyszę to zaczynam się szczypać żeby się obudzić, bo to wszystko przecież nie może być realne. Książę, który ma przybyć i mnie uratować przecież tak naprawdę nie istnieje. To wszystko jest zbyt piękne. Chociaż jest zupełnie namacalne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może ja rzeczywiście taka jestem tylko tego nie widzę. Może rzeczywiście w jego oczach taka jestem. Może taka jestem tylko nie umiem przyjąć tego do świadomości, bo przyzwyczaiłam się do myślenia o sobie jak najgorzej. Chociaż może tego nie widać. Nie widać moich myśli, które przebiegają w tę i z powrotem przez głowę. A myśli mówią: Nawet jeśli ktoś mówi Ci, że jesteś piękna i urocza to wcale nie ma tego na myśli. &lt;br /&gt;Próbuję nie wierzyć ludziom na pierwszy rzut oka. Ale co zrobić, gdy Ci, których spotykam na pierwszy rzut oka wydają się wrażliwi, uroczy, inteligentni i przyjaźni. Więc im ufam. Bezgranicznie. Potem okazuje się, że rzeczywistość została wykreowana na ich potrzeby a oni są egoistami, z wieczną depresją nie do uleczenia i bojący się otworzyć. Może po prostu ja przyciągam ten typ ludzi do siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam problem, bo boję się zaufać… A Bóg mi świadkiem, że chciałabym. Tylko to wszystko później tak straszliwie boli. &lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-7182082138419969199?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/7182082138419969199/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=7182082138419969199' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/7182082138419969199'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/7182082138419969199'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2008/10/under-her-spell.html' title='Under her spell'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-3465860728023049487</id><published>2008-10-02T21:09:00.003+02:00</published><updated>2008-10-02T21:18:38.821+02:00</updated><title type='text'>Kraftwerk</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Te wakacje miały być zupełnie inne. A w końcu również były zupełnie inne tylko w zupełnie inną stronę. Nową. Najpierw jedne praktyki gdzie nauczyłam się wstawać rano, potem drugie praktyki, gdzie nauczyłam się samodzielności i odporności na strach przed popełnieniem błędu, potem P., od którego dowiedziałam się, że mężczyzna może mieć tylko jedną gitarę, którą kocha jak również, że niektórzy robią niewiarygodny masaż karku. Potem praca, która przyszła do mnie sama, bo podobno świetnie się ze mną współpracuje. Po drodze cudowny wyjazd z T. do A. i A. do Berlina gdzie dowiedziałam się, że kilkoro ludzi na tym świecie kocham bezwarunkowo i na zawsze. Potem było jeszcze Zakopane, które moją miłość jeszcze utwierdziło. Kilka esteckich imprez do tego sprawiło, że Estetów będę kochać do końca życia a potem nawiedzać duchem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozpiera mnie energia i radość życia. Chociaż prawem czarnej serii przydałaby się jakaś depresyjna notka, bo na przykład jest zimno albo boli mnie głowa, ale zwyczajnie nie mam o czym pisać bo mnie od pewnego czasu nic nie dołuje. No może, to, że zamykają Lunę albo to, że muszę do poniedziałku czekać na wydanie de luxe Om Shanti Om na DVD. No po prostu nie ma nic takiego, co by mnie wpędziło w depresję. No szczypawka, nic. Mogę sobie coś wymyślić. W sumie przez długi czas tak robiłam. Ale po co? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio widzę więcej. I podoba mi się to, co widzę.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-3465860728023049487?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/3465860728023049487/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=3465860728023049487' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/3465860728023049487'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/3465860728023049487'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2008/10/kraftwerk.html' title='Kraftwerk'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-2115870073196462882</id><published>2008-09-15T21:51:00.002+02:00</published><updated>2008-09-15T22:02:49.370+02:00</updated><title type='text'>Sexi flexi</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Właściwie nie wiem, co mnie w nim urzekło. Może ta zauważalna na kilometr wrodzona niewinność, ta czułość, z jaką obchodził się z gitarą, sposób, w jaki pierwszy raz na mnie spojrzał, to jak mnie dotykał czy to jak potrafił nieprzerwanie mówić o swojej pasji. A może po prostu wszystko razem. Właściwie nie wiem, co go urzekło we mnie. Pewnie już nigdy się tego nie dowiem. Właściwie nie wiem, czym był ten cały sierpień. To również pewnie pozostanie bez odpowiedzi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiem jednak, że choć to trwało taki mały ułamek czasu to utwierdziło mnie w przekonaniu, że jestem coś warta. Że jednak może być normalnie, spokojnie i po prostu. Że chociaż znów musiałam sobie posklejać umysł, duszę i serce również to chyba znów jestem silniejsza, pewniejsza i doroślejsza. Ciekawe tylko jak długo będę tak dorastać. Ciekawe tylko jak długo będę sobie tą pewność siebie budować. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ćwiczę się w cnocie cierpliwości.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-2115870073196462882?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/2115870073196462882/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=2115870073196462882' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/2115870073196462882'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/2115870073196462882'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2008/09/sexi-flexi.html' title='Sexi flexi'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-7716576180616389705</id><published>2008-09-10T21:51:00.003+02:00</published><updated>2008-09-10T21:58:43.109+02:00</updated><title type='text'>***</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Poradzę sobie. Wszystko będzie dobrze. Nie dam się. Będę silna. Wszystko się ułoży. Wszystko będzie dobrze. Nie dam się złamać. Po prostu nie. Nie rozkleję się. Nie rozpadnę. Skleję się sama. Bo jestem taka kurde, złota rączka. Wszystko będzie dobrze. Nie dam się. Poradzę sobie i już. To wcale tak nie boli. Zaraz przestanie. Wszystko się ułoży i będzie dobrze. Będzie dobrze. Będzie bardzo dobrze. Bardzo, bardzo dobrze. Poradzę sobie. Jak zawsze. Czy kiedykolwiek sobie nie poradziłam? I te łzy są naprawdę bezcelowe. Zupełnie. Poradzę sobie i z tym. Ja sobie zawsze radzę. I teraz też sobie poradzę bo tak. Wszystko będzie dobrze bo musi być dobrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A może nie?   &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-7716576180616389705?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/7716576180616389705/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=7716576180616389705' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/7716576180616389705'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/7716576180616389705'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2008/09/blog-post_10.html' title='***'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-7932338744542349449</id><published>2008-09-09T13:00:00.002+02:00</published><updated>2008-09-09T13:08:18.315+02:00</updated><title type='text'>One Art by Elizabeth Bishop</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;&lt;br /&gt;   The art of losing isn't hard to master;&lt;br /&gt;so many things seem filled with the intent&lt;br /&gt;to be lost that their loss is no disaster,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lose something every day. Accept the fluster&lt;br /&gt;of lost door keys, the hour badly spent.&lt;br /&gt;The art of losing isn't hard to master.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Then practice losing farther, losing faster:&lt;br /&gt;places, and names, and where it was you meant&lt;br /&gt;to travel. None of these will bring disaster.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I lost my mother's watch. And look! my last, or&lt;br /&gt;next-to-last, of three beloved houses went.&lt;br /&gt;The art of losing isn't hard to master.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I lost two cities, lovely ones. And, vaster,&lt;br /&gt;some realms I owned, two rivers, a continent.&lt;br /&gt;I miss them, but it wasn't a disaster.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-- Even losing you (the joking voice, a gesture&lt;br /&gt;I love) I shan't have lied. It's evident&lt;br /&gt;the art of losing's not too hard to master&lt;br /&gt;though it may look like (Write it!) a disaster.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-7932338744542349449?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/7932338744542349449/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=7932338744542349449' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/7932338744542349449'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/7932338744542349449'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2008/09/one-art-by-elizabeth-bishop.html' title='One Art by Elizabeth Bishop'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-6813880934640331282</id><published>2008-09-03T21:43:00.002+02:00</published><updated>2008-09-03T21:54:56.268+02:00</updated><title type='text'>**</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Chyba duszę się we własnym domu. Czy to oznacza, że powinnam się wyprowadzić? Chyba duszę się we własnym ciele. Czy to oznacza, że powinnam się z niego wynieść? Własny pokój codziennie się zmniejsza, zmniejsza przestrzeń życiową, brakuje miejsca żeby spokojnie pomyśleć. Chciałabym dostać własny kawałek podłogi, który bym sama od początku urządziła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wkurza mnie Lew Gruzji, ciało odmawia współpracy, niekompetencja niektórych możnych i niemożnych tego świata. Do jasnej cholery, o co chodzi?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bezmiar. Bezkres. Bezsilność. Zabierz mnie. Zrób coś żeby to się skończyło. Żeby ten pokręcony surrealizm zamienił się chociaż w krakowską awangardę. Oni ćpali ale przynajmniej coś z tego wynikało. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciekawe jak długo tak mogę. Jak długo wytrzymam. Wskaźnik oporu jest nieznany.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-6813880934640331282?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/6813880934640331282/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=6813880934640331282' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/6813880934640331282'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/6813880934640331282'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2008/09/blog-post.html' title='**'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-3710879895023078654</id><published>2008-08-16T01:26:00.001+02:00</published><updated>2008-08-16T01:50:06.341+02:00</updated><title type='text'>Raindrops</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Jest pierwsza w nocy. To dziwna godzina. Taka niepasująca do pozostałych. Pierwsza godzina nowego dnia ale zwykle przychodzi niepostrzeżenie i zwykle nie zauważamy, że już zmieniła się cyfra w kalendarzu. Niektórzy od kilku godzin już śpią, inni zasypiają, inni być może dopiero zaczynają dzień. Pierwsza w nocy to dobra godzina. Jest już na tyle cicho, że można wsłuchać się co mówi noc, psy nie szczekają, tramwaje już nie jeżdżą, może tylko gitarzyści korzystają z tej błogosławionej ciszy i właśnie teraz próbują uchwycić drżenie strun i nadać im ten jeden, niepowtarzalny szlif.                                           &lt;br /&gt;Pada deszcz. Kilka godzin wcześniej lało tak jakby ktoś w niebie umarł. A błyskawice były takie rozjuszone. Dostojne. Jak werble.&lt;br /&gt;Próbuję wsłuchać się w te krople deszczu, które spadają na mój parapet. Mój niebieski pokój, który niebieskim jest już tylko z definicji, bo nie wiedzieć czemu postanowił zostać mulatem, utopił się w ciemności i tylko nad łóżkiem widać takie jasne, świetlne rysunki jakby wyrysowane dłutem. Jest cicho. W oddali słychać tylko odgłosy muzyki. Ale to na pewno nie gitarzyści. Jak chcą to mogą sprawić, że gitara brzmi jak harfa. Mają tez takie gitary, które brzmią jak sitar albo mandolina. To jest fascynujące. Gitarzyści też są fascynujący. No, może nie wszyscy ale kilku bardzo fascynujących by się znalazło. Znam też takiego bardzo bardzo fascynującego. &lt;br /&gt;Ta notka nie ma właściwie sensu. Ale co zrobić skoro te słowa piszą się same. Fakt, uderzam własnym palcami o klawiaturę ale same słowa idą gdzieś z głębi, gdzieś z nadświadomości. Jeżeli taka istnieje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tej chwili po głowie plączą mi się dwa cytaty. Jeden z Simona: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;,,Can you imagine us years from today, sharing the park bench quietly. How terribly strange is to be seventy”&lt;/span&gt;. A drugi, z Karin Stanek. Chodzi za mną toto i chodzi od jakiegoś miesiąca;) &lt;span style="font-style:italic;"&gt;,, Chłopiec z gitarą byłby dla mnie parą.” &lt;/span&gt; Jakby co, to puszczam do was oko:)&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-3710879895023078654?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/3710879895023078654/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=3710879895023078654' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/3710879895023078654'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/3710879895023078654'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2008/08/raindrops.html' title='Raindrops'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-5557355752036919925</id><published>2008-08-12T20:08:00.005+02:00</published><updated>2008-08-12T20:31:54.939+02:00</updated><title type='text'>Tranquility</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/SKHSY3RlrFI/AAAAAAAAAQw/3Y6AqmKaHDM/s1600-h/IMG_0810.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://4.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/SKHSY3RlrFI/AAAAAAAAAQw/3Y6AqmKaHDM/s320/IMG_0810.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5233695566577642578" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align = "justify"&gt;Jestem szczęśliwa. Jest cudownie. Jest cudownie bo jest normalnie. Jest normalnie tak jak nie było nigdy. Może i mam coś w sobie z emo ale emo uwielbiają pławić się w swojej depresji i jest im z tym dobrze. Mnie nie. Dlatego teraz jestem szczęśliwa. Cholernie. Aż nieprzyzwoicie. Chociaż może nie widać.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż Boże, jednak znów miałeś rację. 1:0 dla Ciebie :) I oby tak było zawsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I cóż dwa, nie wiem czy można uzależnić się od Broken Wing. Postaram się tę przyjemność dozować;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To zdjęcie zrobiłam w niedzielę. Siedziałam w ogrodzie z bolącym okiem i tak się jakoś zrobiło. Pasuje do tego spokoju.    &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-5557355752036919925?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/5557355752036919925/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=5557355752036919925' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/5557355752036919925'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/5557355752036919925'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2008/08/tranquility.html' title='Tranquility'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/SKHSY3RlrFI/AAAAAAAAAQw/3Y6AqmKaHDM/s72-c/IMG_0810.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-4210812503809789344</id><published>2008-07-27T15:46:00.001+02:00</published><updated>2008-07-27T15:49:44.754+02:00</updated><title type='text'>Berlin, eins</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;,,Żyć trzeba dać”- by Apsalar.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tellur kazał mi napisać, że w Berlinie nic się nie działo. Fakt, bomba na nas nie spadła, nie zaatakowali nas neonaziści ani nikt nie wmawiał nam, że jesteśmy odpowiedzialni za Holokaust.  Ale zacznijmy od samego początku. Po usadowieniu się w pociągu relacji Warszawa-Berlin i usłyszeniu jak pani z głośników mówi po polskiemu zaczęliśmy naszą grosse Reise nach Berlin czyli pojechaliśmy do Aps i Arlety. Podróż tę odbyłam z Tellurem, który okazał się jak zwykle świetnym towarzyszem rozmów, żartów i tym podobnych sentymentalnych stuff.  I przepraszam, że śmieszą mnie Twoje głupie teksty:). Kiedy nie gadaliśmy o naszych uczuciowych long stores tudzież o losie naszego wspólnego dziecka (no oczywiście, że  Forum Wyrafinowanych Estetów) na wirtualnej emigracji, tellur zarabiał na kieliszek chleba tłumacząc grafomaństwo niejakiej Miss Agathy Christie. Droga o dziwo upłynęła nam zadziwiająco szybko. Nawet nie zauważyliśmy a byliśmy w Deutchland (ach to Schengen:) ), które to przywitały nas do białości czystym dworcem oraz widokiem schick&amp;stylish Aps i Arlety w bliźniaczo podobnych płaszczykach. Po burzliwej dyskusji, które bilety kupić, wsiedliśmy w kolejkę i po 15 minutach znaleźliśmy się pod czerwonym chipsem(albo językiem), minęliśmy hinduską knajpę i poszliśmy do mieszkania dziewczyn. Generalnie zaraz mieliśmy iść spać bo przecież trzeba rano wyruszyć podbijać Berlin ale musieliśmy omówić wiele ważkich spraw jak nowa dziewczyna Jasia, dylematy życiowe oraz intymne życie Estetów. Zrobiła się z tego 3 w nocy więc po zjedzeniu wina, wypiciu herbaty, sera, chleba orkiszowego, szynki własnej roboty i senfu ekologicznego poszliśmy spać. Tellur ma wyjątkowo spokojny sen, dobrze mi się spało u jego boku;). Rano dziewczyny poszły na ruski a ja i Tellur zdobywać Berlin. Jest  fajny. Berlin znaczy się. Tellur też ale do tego się większość z nas już przyzwyczaiła. W Berlinie najważniejsze zabytki są na głównej ulicy Unter den Linden i chyba tylko zagubiony mógłby się tam zgubić;). Tak więc wspólnymi siłami przy udziale naszych foreing language skills i powtarzając coś takiego: ,,Zapytaj się tego, powiedz Hande hoch! Gdzie jest Aleksander Platz?” zaliczyliśmy: Unter den Linden Strasse, Brandenburger Tor, Reichstag, Berliner Dom, Mauer, 5 sklepów z takimi samymi pamiątkami, pomnik ofiar Holokaustu, Fernsehturm z zewnątrz i Aleksander Platz z czego zdaliśmy sobie sprawę później. Następnie zjedliśmy lody w Sybolu kapitalizmu czyli McDonalds (Na Marien Kirche jest reklama MD, spytajcie Tellura :) ). Następnie dołączyliśmy do Arlety i Aps na Uniwersytecie Humboldta, gdzie na wejściu wita nas cytat z Marksa ,,Do tej pory filozofowie tylko opisywali świat, idzie o to by świat zmieniać”. Zjedliśmy obiad i wyruszyliśmy na spacer na ulicę- świątynię konsumpcji czyli Kurfurstendamm Strasse. Gucci, Pucci, Dolce i Gabana oraz Lacoste. Oraz Aishwarya Rai reklamująca burżujskie zegarki no i clu programu- Kaufhaus Des Westens czyli tak wygląda kobiecy raj. Naprzeciwko jest Gedachtnis Kirche każący pamiętać o wojnie i tak dalej ale KaDeWe jest fajniejszy do zwiedzania. Taki londyński Harrods. Wstąpiliśmy jeszcze do ichniejszego Traffica czyli Dussmana gdzie nabyłam drogą kupna Umrao Jaan(bollywodzka opowieść o kurtyzanie) a Tellur dwupłytowe wydanie Shillera.  Następnie stwierdziliśmy, że wracamy do domu. Po zapchaniu się pysznym ciastem śliwkowym Arlety zrobiliśmy małe pidżama party i rozmawialiśmy o fryzurach intymnych gdzie Tellur dowiedział się czym jest pas startowy oraz obgadaliśmy połowę tego o czym można gadać. Znów zrobiła się 3, Aps jak sama powiedziała się wstawiła, więc Morfeusz niezwykle chętnie przyjął nas w swoje ramiona.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;C.d.n. …&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-4210812503809789344?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/4210812503809789344/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=4210812503809789344' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/4210812503809789344'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/4210812503809789344'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2008/07/berlin-eins.html' title='Berlin, eins'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-3818185648860755108</id><published>2008-07-26T19:48:00.001+02:00</published><updated>2008-07-26T20:04:14.771+02:00</updated><title type='text'>bliss</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Miało być o Berlinie ale z tego rozkojarzenia nie mogę zebrać myśli. O Berlinie będzie jutro. Dziś nie mogę skupić się na najprostszych czynnościach więc nie wymagajcie super elokwentnej notki o naszych wojażach w Deutchland:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No zakochałam się. I chyba od pierwszego wejrzenia. I to jest tak dziwne, że aż nieprawdopodobne. Bo podobno coś takiego nie istnieje a nawet jeśli istnieje to lepiej w to nie wierzyć bo się nie spełni i tak dalej. Ale jednak istnieje. I jest zupełnie namacalne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I boję się zrobić coś dalej bo boję się, że to wszystko zaraz się rozwali jak długo budowany domek z kart. Chociaż pewne kroki robią się same. Ale skoro Boże uwierzyłam Ci kiedyś, że Ty dobrze wiesz, co robisz to i teraz Ci zaufam.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-3818185648860755108?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/3818185648860755108/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=3818185648860755108' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/3818185648860755108'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/3818185648860755108'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2008/07/bliss.html' title='bliss'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-5783443984710038660</id><published>2008-07-06T18:19:00.004+02:00</published><updated>2008-07-06T18:26:31.939+02:00</updated><title type='text'>Kabhi hai</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Hindusi mają jedną zasadniczą wadę- są Hindusami. Więc komunikacyjnie jest z nimi trudno. Chociaż znajomość polskiego jeszcze nie gwarantuje łatwości komunikacyjnej to ten mały szczegół zwykle pomaga. Jednak dla podbudowania poczucia własnej wartości, które u mnie zwykle leży i się obija zamiast mi służyć, należy pozwolić im się adorować. A Hindusi robią to w zadziwiająco szybki i skuteczny sposób. Po jednej piosence się do Ciebie kleją, po drugiej pokazują na swoje i twoje serce oraz patrzą głęboko w oczy, a po trzeciej wyznają miłość lub proponują małżeństwo. Aha, w międzyczasie szepczą coś tam do ucha, całują po karku i mówią ,,Jesteś piękna”. Nie wiem na 100% czy ten schemat powtarza się w każdym przypadku i z każdymi Hindusami, ale w przypadku moim zdarza się to za każdym razem. I cóż, żeby nie było- muszę przyznać, że nie rzucają się na każdą białą laskę, która pokaże dekolt tylko jakieś tam kryteria doboru mają. I tak słodko się gniewają, kiedy mówię, że muszę już iść. Cóż polecam każdej dziewczynie, która myśli, że jest nic nie warta albo bardzo mało warta. Hindusi przywracają wiarę w siebie. I nieźle całują po karku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na imprezy Bollywoodzkich zwykle dwie rzeczy zawsze są pewne: dużo świetnej, porywającej muzyki do tańczenia oraz dużo przystojnych Hindusów, bardzo często avatarów Aamira Khana czy innego Hrithika. Generalnie miło jest poczuć na sobie wzrok mężczyzn, którzy  z chęcią nie poprzestaliby jedynie na całowaniu w kark właśnie Ciebie.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-5783443984710038660?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/5783443984710038660/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=5783443984710038660' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/5783443984710038660'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/5783443984710038660'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2008/07/kabhi-hai.html' title='Kabhi hai'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-5170810686686251203</id><published>2008-06-27T20:36:00.002+02:00</published><updated>2008-06-27T20:58:42.819+02:00</updated><title type='text'>Pink glass</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Oł Dżizas. Im dalej w las tym ciemniej ale mam przynajmniej maczetę, latarkę i podręczny zestaw do survivalu. W sensie- uwielbiam swoje wybory życiowe bo oprócz jednego to jak na razie wszystko układa się dobrze i zmierza do tego celu, który sobie wyznaczyłam. Jesli jeszcze ktoś nie obrał takiej strategii to serdecznie polecam. BTW, ostatnio ,,serdecznie" to moje ulubione słowo. Na zmianę z ,,rozumiem". Słowa ,,rozumiem" można użyć w funkcji kropki, przecinka, zdania oraz wypełniacza wypowiedzi. &lt;br /&gt;Aktualnie wcielam się w rolę ,,Praktykantka w firmie doradczej X". Sama ją sobie wybrałam tak jak wszystkie (oprócz jednej), które pełnię. Zakres moich obowiązków będzie wyglądał w moim bogatym już CV bardzo estetycznie. Cała organizacja, miejsce położenia firmy i inne komponenty są bardzo estetyczne. I kurczę, aż się boje stwierdzić, że takie miejsce i organizacja mi szalenie odpowiada. Czuję, że to polubię. &lt;br /&gt;Firma X podzielona jest na kilka działów. Mamy więc dział rekrutacji na wyższe stanowiska menedżerskie, informatyczne, produkcyjne. Następnie jest dział outsourcingu kadrowo- płacowego oraz dział organizacji szkoleń zewnętrznych. I najfajniejsze jest to, że już kilka razy mogłam zabłysnąć moją teoretyczną wiedzą z zakresu HR a nawet jakiejś teorii z komunikacji interpersonalnej. I jeszcze fajniejsze jest to, że w firmie X pracuje absolwentka ISNS. No to mamy niekończący się temat do rozmów. Jak to mówią: operujemy tymi samymi kanałami komunikacyjnymi. &lt;br /&gt;Urządzenia, które nie mają dla mnie praktycznie żadnych tajemnic: ksero, faks, bindownica, dziurkownica, nożyczki, telefon, system wysyłania przesyłek, system działania Poczty, system markowania pracy, system organizacji pracy by wyjść o 17, system 20 wind(coś jak w CUBE).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I najlepsze: Dzięki Ci Boże za soczewki kontaktowe;)&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-5170810686686251203?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/5170810686686251203/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=5170810686686251203' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/5170810686686251203'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/5170810686686251203'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2008/06/pink-glass.html' title='Pink glass'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-8896101213620023942</id><published>2008-06-22T15:19:00.000+02:00</published><updated>2008-06-22T15:24:07.703+02:00</updated><title type='text'>***</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Moja pierwsza miłość- chodzący kompleks wyższości. Moja druga miłość- gej (do których nic nie mam). Moja trzecia miłość- a most peculiar man i smutny człowiek (do których mam aż za dużo). I najgorsze jest to a może po prostu żałosne, że ta trzecia miłość nie chce odejść. A Bóg mi świadkiem, że chciałabym ją z siebie wyrwać z korzeniami, bo przynosi tylko ból. Wolałabym przenieść to uczucie na kogoś innego, kto byłby tego wart.  Każda dziewczynka marzy o swoim księciu na białym koniu a ja aktualnie marzę o tym by ten aktualny książę zabrał wszystkie swoje manele, razem z pustymi słowami i wyprowadził się z mojego serca. Wstydzę się tego uczucia. Nie chcę go. Luksus przywiązania, na jaki sobie pozwoliłam teraz domaga się zapłaty. &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-8896101213620023942?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/8896101213620023942/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=8896101213620023942' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/8896101213620023942'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/8896101213620023942'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2008/06/blog-post.html' title='***'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-3520266642828514380</id><published>2008-06-04T21:09:00.002+02:00</published><updated>2008-06-04T21:28:51.236+02:00</updated><title type='text'>Dress code</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Dziś miałam kolejne spotkanie w sprawie praktyk. Oxford Tower w samym centrum Warszawy, 30 pięter, 10 wind, styl, wdzięk i elegancja. Oraz krawaciarze.  I jak tam weszłam to ani na trochę nie straciłam na pewności siebie. Nawet jak jakiś dyrektor czy inny prezes uśmiechnął się do mnie w windzie gdzieś pomiędzy 15 a dwudziestym piętrem. Chyba nawet puścił do mnie oko ale nie jestem pewna. Pani z firmy X potraktowała chyba rozmowę jako formalność chcąc sprawdzić osławioną już ,,komunikatywność" czyli czy kandydat potrafi wydukać z siebie kilkanaście zdań po polsku i odpowiadać na pytania adwersarza. Potrafiłam. Nawet ze dwa razy rzuciłam jakiś żart. Do końca rozmowy miałam wrażenie jakbym już te praktyki miała zacząć od jutra. Jak wychodziłam, Pani powiedziała ,,do zobaczenia". To chyba dobrze, nie? Tak oto zaczynam moją wielką karierę na szczyt w branży HR. I komu to zawdzięczam? Tylko i wyłącznie sobie. &lt;br /&gt;Więc muszę zrobić lifting szafy. To znaczy dress code w firmach z okolic centrum i ronda ONZ mają specjalny. Tak pomiędzy casual city a schic evening zachaczając o classical elegance. Wychodzi z tego chybryda lnianych spodni, krótkich spódnic, satynowych bluzek, bieli, czerni, szarości, gładkich tkanin i delikatnej biżuterii. I często źle dobranych butów. Zgroza! Gdzieniegdzie przebija czerwony i zielony akcent. Czasem widzę też kobiety ubrane tak jakby dopiero wyszły spod igły krawieckiej.  Tylko problem w tym, że len się gniecie niemiłosiernie a ja nie lubię czarnego. Czarny kojarzy mi się z żałobą i t-shirtami z kretem. Chociaż w końcu do wszystkiego można się przyzwyczaić. Czerń w odcieniu węgla to jest myśl. I dzięki Bogu mamy klimatyzację. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozśmieszyła mnie dziś cisza. Była tak strasznie żałosna, że aż cały dzień się z niej śmiałam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A biała róża w mojej skrzynce na listy była pięknym akcentem kończący ten dziwny ale fascynujący dzień. Który trwa nieprzerwanie od dwóch miesięcy.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-3520266642828514380?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/3520266642828514380/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=3520266642828514380' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/3520266642828514380'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/3520266642828514380'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2008/06/dress-code.html' title='Dress code'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-6965645979510490409</id><published>2008-06-01T21:04:00.007+02:00</published><updated>2008-06-01T21:24:33.593+02:00</updated><title type='text'>Her Royal Highness Birthday Party</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_BQOr5EsdS_w/SEL3Pa5LAZI/AAAAAAAAAO4/lHqKZsIbPhc/s1600-h/S5002437.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp0.blogger.com/_BQOr5EsdS_w/SEL3Pa5LAZI/AAAAAAAAAO4/lHqKZsIbPhc/s320/S5002437.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5206995963482931602" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp1.blogger.com/_BQOr5EsdS_w/SEL2TBfhHlI/AAAAAAAAAOw/bNv7BV1yZiU/s1600-h/IMG_0341.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp1.blogger.com/_BQOr5EsdS_w/SEL2TBfhHlI/AAAAAAAAAOw/bNv7BV1yZiU/s320/IMG_0341.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5206994925872291410" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp1.blogger.com/_BQOr5EsdS_w/SEL1wbOM6pI/AAAAAAAAAOo/nCzTSHNTM7I/s1600-h/5.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp1.blogger.com/_BQOr5EsdS_w/SEL1wbOM6pI/AAAAAAAAAOo/nCzTSHNTM7I/s320/5.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5206994331483564690" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp1.blogger.com/_BQOr5EsdS_w/SEL09Tww6NI/AAAAAAAAAOg/S6uRJLuwMaU/s1600-h/4.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp1.blogger.com/_BQOr5EsdS_w/SEL09Tww6NI/AAAAAAAAAOg/S6uRJLuwMaU/s320/4.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5206993453307717842" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp3.blogger.com/_BQOr5EsdS_w/SEL0dh6118I/AAAAAAAAAOY/NOFcNAqfc_A/s1600-h/3.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp3.blogger.com/_BQOr5EsdS_w/SEL0dh6118I/AAAAAAAAAOY/NOFcNAqfc_A/s320/3.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5206992907352266690" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp3.blogger.com/_BQOr5EsdS_w/SELzs9BYGVI/AAAAAAAAAOQ/V93VfAwP29o/s1600-h/1.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp3.blogger.com/_BQOr5EsdS_w/SELzs9BYGVI/AAAAAAAAAOQ/V93VfAwP29o/s320/1.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5206992072813844818" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp1.blogger.com/_BQOr5EsdS_w/SELzNLZJrwI/AAAAAAAAAOI/uCUa8BKbTII/s1600-h/2.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp1.blogger.com/_BQOr5EsdS_w/SELzNLZJrwI/AAAAAAAAAOI/uCUa8BKbTII/s320/2.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5206991526915845890" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align = "justify"&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-6965645979510490409?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/6965645979510490409/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=6965645979510490409' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/6965645979510490409'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/6965645979510490409'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2008/06/her-royal-highness-birthday-party.html' title='Her Royal Highness Birthday Party'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp0.blogger.com/_BQOr5EsdS_w/SEL3Pa5LAZI/AAAAAAAAAO4/lHqKZsIbPhc/s72-c/S5002437.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-7522788686195063076</id><published>2008-05-17T23:18:00.001+02:00</published><updated>2008-05-17T23:21:56.341+02:00</updated><title type='text'>Subhan Allah</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Święci Pańscy, Święta Anno, Judo Tadeuszu i Święte Boże! Do czego to doszło. Ludzie się za mną oglądają na ulicy. P. mówi, że to mój wewnętrzny blask. Czy coś o promieniowaniu było:) Ale P. zwykle ma rację więc może coś w tym jest. A w PSZK dziewczyny mnie co i raz chwalą, że tak dobrze wykonuję swoją robotę. Nie wiem czy to taka HRowa strategia czy to rzeczywiście prawda. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z ostatnich odkryć kulturalnych: Najnowszy film  z Shahrukhiem Khanem w Polsce!  ,,Om shanti om” obejrzałyśmy z Alą i jej koleżanką przy rozhisteryzowanym pisku gimnazjalistek z zapartym tchem. Nie wiem jak Ala ale ja po raz kolejny zafascynowałam się tym człowiekiem. Jak on potrafi patrzeć na kobietę:)  A sam film- cud, miód i dużo Shahruka w koszulce przylepiającej mu się do klatki piersiowej. I dużo Shahrukha bez koszulki. Tylko w spodenkach. A Deepika, aktorka od głównej roli kobiecej jest śliczna. Szczególnie ucharakteryzowana na gwiazdę z przed trzydziestu lat. No i Shahrukh- wersja seksowny robotnik rządzi. Shahrukh, zreperuj mi kran:)&lt;br /&gt;Drugie odkrycie to Feel. Ten zespół taki. Jej, rośnie nam godny następca Robbiego Williamsa. Przynajmniej dla mnie. Ten głos, taki wibrujący, wysoki. Nawet nie potrzebuje syntezatora żeby osiągnąć taki przejmujący efekt. Ten głos kojarzy mi się z łąką pełną kolorowych kwiatów albo z cichym wieczorem kiedy już zaszło słońce ale jeszcze nie zrobiło się ciemno.&lt;br /&gt;Po trzecie szafiarki. Szafiarki to taka społeczność internetowa dziewczyn, które opisują na swoich blogach w co się ubierają a nawet robią temu zdjęcie. I w większości przypadków dobrze się ubierają. I robią temu dobre zdjęcia. Zerknijcie na Szafę Sztywniary i Lookbook. Podziwiam dziewczyny za ich inwencję, charyzmę, wyczucie stylu. One po prostu uwielbiają bawić się ubraniami, stylami. Łączą to co aktualnie modne z ponadczasowymi wzorami i tworzą własny, niepowtarzalny image. Też bym tak chciała. Bo aktualnie poluję na buty na obcasie i jak na razie bez skutku. Ale ja wytrwała i uparta jestem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tako rzecze mistrz Weird Al Yankovic:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;My life is brilliant &lt;br /&gt;Your life’s a joke &lt;br /&gt;You’re just pathetic &lt;br /&gt;You’re always broke &lt;br /&gt;Your homemade Star Trek Uniform &lt;br /&gt;Really ain’t impressin me &lt;br /&gt;You’re sufferin from delusions of adequacy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-7522788686195063076?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/7522788686195063076/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=7522788686195063076' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/7522788686195063076'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/7522788686195063076'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2008/05/subhan-allah.html' title='Subhan Allah'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-2616136596874322076</id><published>2008-05-09T18:36:00.006+02:00</published><updated>2008-05-09T18:46:34.633+02:00</updated><title type='text'>Kabhi Alvida naa Kehna</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;,,Twój tatuś na tym weselu jak ze mną pierwszy raz tańczył to powiedział, że mnie kocha i zawsze będę jego. To mu się zaśmiałam w twarz.”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja mama poznała mojego tatę na weselu znajomych. Ona była świadkiem panny młodej a on świadkiem pana młodego. Ona- lat 20, on 24 lata. Po trzech latach ślub a po kolejnych trzech latach pojawiłam się na świecie ja. I niezmiennie odkąd jestem świadoma siebie i świata, odkąd sięgam pamięcią zachwyca mnie precyzja z jaką wszystko w ich życiu się dzieje. Idealne dopasowanie, idealny wiek, idealne relacje, idealne wpasowanie się w role społeczne, rodzinne. Podobno nie ma ideału ale oni akurat od tego ideału są niezwykle blisko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dostałam obuchem w łeb ale się otrzepałam i wstałam. I do końca życia będę pamiętać te dwa lata przez pryzmat ich zakończenia. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że można mieć tak mało odwagi, stylu i honoru. A może wiedziałam tylko nie chciałam widzieć. Smutne. Kłamać mnie i sobie przez dwa lata. Chciałoby się zawyć z rozpaczy. Chociaż może należałoby współczuć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I zadziwiające jak wiele może się zmienić przez miesiąc czasu. Jak wiele może się zmienić w moim postrzeganiu siebie, w moim zachowaniu, nawet w wyglądzie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I dopisek uprzedzający fakty: nie piszę tego by przekonać siebie czy innych do czegoś. Nie piszę tego z zamiarem wylewania żalu i goryczy bo po prostu nie warto. Nie piszę tego w celach strategicznych bo też nie będę zniżać się do pewnych poziomów. Piszę bo lubię pisać. Piszę bo jestem niedoskonała. Piszę bo jestem. Zawsze będę. Piszę bo chcę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-2616136596874322076?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/2616136596874322076/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=2616136596874322076' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/2616136596874322076'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/2616136596874322076'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2008/05/kabhi-alvida-naa-kehna.html' title='Kabhi Alvida naa Kehna'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-8595852945809470302</id><published>2008-02-16T14:51:00.001+01:00</published><updated>2008-02-16T15:00:41.012+01:00</updated><title type='text'>Czyż nie zabija się koni?</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Każda dziewczyna, na prawie każda marzy o księciu na białym koniu, o pięknej, atłasowej lub jedwabnej sukience a najlepiej 27 sukienkach, o słowach ,,Czy uczynisz mnie najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi i zostaniesz moją żoną”, o połyskującym pierścionku z brylantem lub chociaż z cyrkonią, o ślubie i weselu, które powinno być stylowe, z klasą i na którym zaśpiewa Robbie Williams lub jakiś jego awatar lub inne wcielenie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem prawie każda dziewczyna marzy o funkcjonalnej pralce, energooszczędnej zmywarce, mocnej w vaty mikrofalówce, ciśnieniowym ekspresie do kawy. Oprócz tego marzy jej się brak plam z wina, jagód i trawy na białych koszulach męża(tego samego od pierścionka), o tym by mąż posiadł wcześniej umiejętność prasowania owych swoich koszul oraz by Winiary cały czas poszerzały swoją ofertę produktu ,,Pomysł  na”. &lt;br /&gt;I wszystko byłoby w porządku, w jako takim porządku, gdzie wymiana między systemami przebiegałaby sprawnie ale. Zawsze jest jakieś ale. Mianowicie gdy zobaczyłam sylabus do zajęć ,,Mechanizmy zaburzeń psychicznych” Tematy są następujące: anoreksja, depresja, psychopatia, różne Jungi i Freudy oraz homoseksualizm. Nie wiem, może ja jestem jakaś inna ale z tego co mi mówi mój mały rozumek to jak można przyrównywać homoseksualizm do psychopatii? Jak można omawiać coś, co tak naprawdę jest normalne, tylko na mniejszą skalę. Może stąd etykietka zaburzenia, zboczenia, dewiacji i tak dalej. Cóż, moja wiedza w tym temacie jest czysto teoretyczna. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdy chce się wyróżnić z tłumu. Nawet jeśli twierdzi, że nie. Już samym tym stwierdzeniem się wyróżnia bo inni tak nie mówią.  A więc tworzymy własną legendę, skrzętnie lub nie profilujemy się na forach, gronach, naszych-klasach, dobieramy otoczenie i kontekst społeczny. Tylko jaki to ma sens? Może taki, że grając rolę przyzwyczajamy się do niej i rola staje się naszą osobowością. Podobno rola społeczna nie jest jedna na całe życie. Przybieramy ich wiele. Tak twierdzi Florian Znaniecki.  Ale czy nie ma czegoś takiego jak wspólny punkt tych wszystkich ról w którym te pozostałe się zawierają?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A więc o czym marzycie, wy mniejszość? Śmiem twierdzić, że o tym samym tylko w innej konfiguracji płciowej. &lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-8595852945809470302?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/8595852945809470302/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=8595852945809470302' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/8595852945809470302'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/8595852945809470302'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2008/02/czy-nie-zabija-si-koni.html' title='Czyż nie zabija się koni?'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-4591067852048899713</id><published>2008-02-02T15:19:00.000+01:00</published><updated>2008-02-06T13:13:07.455+01:00</updated><title type='text'>Vergesellshaftung</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Chyba znowu zacznę zapuszczać włosy. W sumie nieźle wyglądały jak były długie. Generalnie sprawiały dobre wrażenie. Jak i całość też. Całość sprawiała dobre wrażenie. To tak jak 233 znajomych na naszej-klasie.pl. To taki pierwszy test na autopromocję. Kto będzie miał więcej znajomych. No więc zapraszamy wszystkich jak leci. Znajomych królika, cioci Zdzisi z Lubawy i Sorokina też, bo przecież czytaliśmy jeden jego tekst. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś denerwuje mnie dwóch panów. Pierwszy to niejaki Talcot Parsons przez złośliwych nazywany tym, którego nie da się zrozumieć bo pisał jak po spożyciu. Talcot Parsons bredził coś o czterech systemach, które łączą się w jeden generalny system wszystkiego. Ale to nie takie proste. Parsons jest gupi i tyle. Taką teoryjkę to i ja mogę wykminić. Chociaż lepszy jest Pareto, który sztandarowego pojęcia swojej teorii- rezyduów- nigdy nie wytłumaczył bo albo zapomniał albo mu się nie chciało. A domyślcie się- myślał sobie Federico i dalej pisał o recyklingu elit.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejnym, który mi podpadł to Dawkins Richard, który uważa, że jest taki super ironiczny i erudycyjny w tym, że wyjmuje zdania z kontekstu tak aby pasowały do jego tez. Używa cytatów kompletnie nie przystających do tego co potem pisze a na dodatek wszystko to obraca się nie wokół istnienia/nieistnienia Boga a raczej (nad)używania religii do swoich celów przez polityków i innych hipokrytów oraz do szeroko pojętej walki o wpływy. Po przeczytaniu 90% tego wiekopomnego dzieła z satysfakcją stwierdzam, że Dawkins nie odkrywa Ameryki a na dodatek niektórych procesów po prostu nie rozumie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobno mam niskie ciśnienie. To znaczy, że krew w moich żyłach krąży wolniej i coraz wolniej aż kiedyś zupełnie zakrzepnie. Fajnie. Jest to jakiś punkt odniesienia. O wiele lepszy niż Gemeinshaft. &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-4591067852048899713?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/4591067852048899713/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=4591067852048899713' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/4591067852048899713'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/4591067852048899713'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2008/02/vergesellshaftung.html' title='Vergesellshaftung'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-3399665962345899592</id><published>2008-01-20T00:40:00.000+01:00</published><updated>2008-01-20T01:10:00.115+01:00</updated><title type='text'>De facto</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Wystarczy sklecić kilka mało sensownych zdań aby otrzymać kilka komentarzy. Czy ta prostą zależność można jakoś wykorzystać? Czy wykorzystując zależność, nawet tak bezsensowną, możemy coś na tym zyskać? &lt;br /&gt;Prowadzicie bilans zysków i strat? Taki prywatny bilans płatniczy. I czy w ogólnym rozrachunku jesteście wypłacalni?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Będę dziś pielęgnować w sobie dziewczynkę. Taką co ma dziesięć lat a wygląda na dwadzieścia dwa. Taka dziewczynka uwielbia zapach lawendowo-waniliowy. Uwielbia czasem poużalać się nad sobą. I lubi kiedy ktoś zauważy, że tym chce zwrócić na siebie uwagę. Małe dziewczynki takie jak ta uwielbiają patrzeć na szybę kiedy pada deszcz. Tylko czasem nie mogą spać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Małe dziewczynki nienawidzą, kiedy ktoś robi sobie z nich żarty. Żarty zupełnie w złym guście. Bo małe dziewczynki absolutnie nie wierzą w cichych wielbicieli. Małe dziewczynki już dawno obudziły się ze snu. Małe dziewczynki mają tylko jednego księcia z bajki. Mała dziewczynka, która uwielbia jak ktoś jej mówi, że jest jego księżniczką, nienawidzi jak wszyscy dookoła sprawiają, że czuje się jeszcze bardziej żałosna niż jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem co by było gdyby mnie tu w ogóle nie było. Gdybym w ogóle nie istniała. Jak wyglądałby ten skrawek Ziemi gdybym tutaj się w ogóle nie pojawiła? Czy na moje miejsce pojawiłby się ktoś inny? I jak bardzo podobny by był do mnie?&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-3399665962345899592?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/3399665962345899592/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=3399665962345899592' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/3399665962345899592'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/3399665962345899592'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2008/01/de-facto.html' title='De facto'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-3403516027231425572</id><published>2008-01-07T23:34:00.000+01:00</published><updated>2008-01-07T23:56:34.873+01:00</updated><title type='text'>Mulltutenmauer</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Znam dużo trudnych słów. Ostatnio moje cielesne i ziemskie bytowanie tu kręci się wokół Pareta, budżetu państwa na 2008 roku, ilości funduszy celowych, centrów doradztwa personalnego, kontrasygnaty, Aktu o następstwie tronu, społecznej strukturze korporacji, skali 1-5 gdzie 1 oznacza zdecydowanie się nie zgadzam a 5, zdecydowanie się zgadzam, fenyloalaniny, endorfin, tetracyklin, erytromycyny, nieproliferacji siebie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chcę wygrać konkurs na najdłuższe zdanie, choć niedościgłym wzorem w tym względzie jest niejaki H. Blumer zamieszkały w: Szacki Jerzy ,,Elementy teorii socjologicznych". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lubię dziś dźwięk słowa żałosny i hipokryzja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z odkryć: Można na ośmiu stronach streścić historię brytyjskiej monarchii, dorzucić nieco socjologicznego bełkotu, nie zwariować z nadmiaru szczęścia, ze coś się jednak w tym temacie wie i wykminic stajlową prackę. I wolę oksfordzki system przypisów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śmieszne, śmieszne to. Bo miało być. Miało być ociekające żartem, ironią i podtekstami wszelkiej natury. I takie jest bo mi się to przyśniło. A wierzę ostatnio w sny. Więc jak wierzę to nie dyskutować. Tylko wierzyć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta notka robi się zbyt głupia. Nie wolno śmiać się z niepełnosprawnych kotów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pytanie do refleksji przed zaśnięciem: WTF?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;:) ciepło i serdecznie życzę wam miłych snów. I nic dziś nie brałam. Słowo Harcerza. Ale nie tego, o którym myślicie.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-3403516027231425572?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/3403516027231425572/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=3403516027231425572' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/3403516027231425572'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/3403516027231425572'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2008/01/mulltutenmauer.html' title='Mulltutenmauer'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-136339880003325394</id><published>2007-12-27T14:54:00.000+01:00</published><updated>2007-12-27T14:59:11.878+01:00</updated><title type='text'>Create a post</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Posucha. Ostatnio kiedy tu byłam, choroba zżerała mi mózg. Widać do końca nie zżarła bo piszę tu znowu. Piszę. Tak jakby. Bo przejrzałam moje stare notki i teraz połowę bym wyrzuciła. Za infantylność, niezrozumienie tematu, brak wyczucia, niedojrzałość, nachalną autokreację. Za brak iskry, za głupie tematy. Chciałabym pisać tak, żeby później czytając nie wstydzić się tego co wypociłam. Żeby to było dobre, zwarte a równocześnie żeby zdania szły sobie jak po aksamitnej tasiemce. I żeby słowa oddawały to co myślę a nie to co ktoś chciałby usłyszeć. Żeby słowa nie poddawały się łatwo interpretacji tudzież jej siostry nadinterpretacji.  Słowa powinny być słowami. No more no less. Ale czy to w ogóle jest możliwe?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tutaj miała być notka o Świętach. O magii Świąt, która zaczyna mi się sprowadzać do wolnego czasu, kilku fajnych rzeczy dostanych pod relikt pogaństwa, dobrych rzeczy do jedzenia na wpół kupionych na wpół zrobionych samemu i kiczowatych ozdób choinkowych made in CHRLD. Ale mi się odechciało. Dziś intensywnie odpoczywam. Tak intensywnie, że aż zamierzam się zmęczyć.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-136339880003325394?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/136339880003325394/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=136339880003325394' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/136339880003325394'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/136339880003325394'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2007/12/create-post.html' title='Create a post'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-6682434541353853149</id><published>2007-12-14T20:05:00.000+01:00</published><updated>2007-12-14T20:08:00.576+01:00</updated><title type='text'>Equilibrium</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Przeczytałam przed chwilą na znajomym blogu, że autorka ma o czym pisać ale nie ma potrzeby. Dlatego ogłasza przerwę w pisaniu. Ja natomiast zamierzam wywnętrzać się na tym skrawku Internetu do końca mojego życia. A jak tak dalej pójdzie to za chwilę nie będziecie mieli co czytać bo autorka skończy przykuta kajdankami do kaloryfera.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Umysł, myśli mają potężną moc. A dodajmy do tego katar, kaszel i gratis 38 stopni temperatury to wyjdzie nam obraz nędzy, rozpaczy i wszelkiego ubóstwa. Co też widzę dziś w lustrze. I na termometrze, kiedy po południu mierzyłam ciepłotę. W sumie taki stan jest ciekawy. W głowie tak fajnie się kręci. Tak jakby ją ktoś napompował. Ale z drugiej strony źle się czuję bo wtedy jestem w pewien sposób zależna. &lt;br /&gt;Ostatni raz byłam chora jakoś rok temu. W ogóle nie choruję zbyt często. W ogóle to nie powód do chwalenia ani opowiadania. Wszelkie słabości zawsze próbowałam ukrywać. W ogóle nie lubię opowiadać i zadręczać nikogo jak to jestem biedna, smutna i nikt mnie nie kocha. (Głos zza kurtyny: to po co, do jasnej ciasnej blog? ) Trudno mi to przychodzi. Bo zawsze gdzieś tam czai się myśl, że pewnie znów to wszystko sobie wymyśliłam, że moja żałosność jest jakąś tam próbą zwrócenia na siebie uwagi. Ale trzymam się tych słów, że jednak jestem normalna. Podobno. A Osobie, która te słowa wypowiedziała wierzę zawsze i wszędzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autorka uprasza o nie nadinterpretowanie powyższego tekstu. Notka jest tekstem czysto informacyjnym:) &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-6682434541353853149?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/6682434541353853149/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=6682434541353853149' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/6682434541353853149'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/6682434541353853149'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2007/12/equilibrium.html' title='Equilibrium'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-674995765245546861</id><published>2007-12-02T19:45:00.000+01:00</published><updated>2007-12-02T20:05:41.917+01:00</updated><title type='text'>The very core</title><content type='html'>&lt;p align = "justify"&gt;Dziś nie mam siły. Cały dzień uczenia się teorii socjologicznych 1 stanowczo nie odbija się pozytywnie na zdrowiu. A jak mówi WHO zdrowie to całokształt fizycznego, psychicznego i społecznego dobrostanu. Stosując się do tej definicji znam niewiele zdrowych osób. Ale. Nie zagłębiając się w szczegóły i nie poddając się meandrom wyobraźni, która z każdym dniem zaczyna myśleć teoriami socjologicznymi, co będzie postępować do obrony pracy magisterskiej przejdźmy do senda. Tak na marginesie popełniłam właśnie zdanie złożone prawie jak Georg Simmel. Generalnie wniosek z dziś: Max Weber jest gupi. Chociaż mądrze pisze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiejsze sedno to dwa słowa: cykl i oczekiwanie. Nie pamiętam kto i gdzie powiedział lub napisał, że ciągle na coś czekamy. Na weekend, na wolny czas, na wakacje, na skończenie studiów, na pracę, na wypłatę, na dzieci, na rodziców, na spokój..&lt;br /&gt;To oczekiwanie jest tak trochę sensem. Czymś co nam wyznacza cel. Czymś na co możemy czekać, rozmyślać, planować. &lt;br /&gt;Ja ostatnio żyję od wtorku do soboty. Z mnie tylko znanych powodów. Czekam również aż będę miała tyle czasu, że będę mogła bez wyrzutów sumienia usiąść i pomyśleć. Tyle, że będziemy mogli usiąść sobie razem i już. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czekam również jak skończy się moje pięć godzin w Ipsosie co drugi dzień. To naprawdę jest sztuka nawijać tyle czasu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tylko co stanie się kiedy zabraknie nam tego oczekiwania? Kiedy już nie będzie tego czegoś na co możemy czekać. Kiedy wyczerpią nam się momenty przełomowe, kiedy cykl się zakończy i nie będzie kolejnego?&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-674995765245546861?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/674995765245546861/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=674995765245546861' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/674995765245546861'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/674995765245546861'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2007/12/very-core.html' title='The very core'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-11393475.post-3065334478824938116</id><published>2007-11-25T20:00:00.000+01:00</published><updated>2007-11-25T20:07:46.065+01:00</updated><title type='text'>Wir sehen uns im Tarabuk</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp3.blogger.com/_BQOr5EsdS_w/R0nH95qhOZI/AAAAAAAAAKE/rkPNZzratac/s1600-h/ala+milka.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp3.blogger.com/_BQOr5EsdS_w/R0nH95qhOZI/AAAAAAAAAKE/rkPNZzratac/s320/ala+milka.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5136856716257868178" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_BQOr5EsdS_w/R0nHfpqhOYI/AAAAAAAAAJ8/KSndL3WjQ-k/s1600-h/evil+ciastko.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp2.blogger.com/_BQOr5EsdS_w/R0nHfpqhOYI/AAAAAAAAAJ8/KSndL3WjQ-k/s320/evil+ciastko.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5136856196566825346" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_BQOr5EsdS_w/R0nHBJqhOXI/AAAAAAAAAJ0/P7F715X4DBA/s1600-h/drei+madchen.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp0.blogger.com/_BQOr5EsdS_w/R0nHBJqhOXI/AAAAAAAAAJ0/P7F715X4DBA/s320/drei+madchen.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5136855672580815218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align = "justify"&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/11393475-3065334478824938116?l=bluegirl-diary.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/feeds/3065334478824938116/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=11393475&amp;postID=3065334478824938116' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/3065334478824938116'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/11393475/posts/default/3065334478824938116'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bluegirl-diary.blogspot.com/2007/11/wir-sehen-uns-im-tarabuk.html' title='Wir sehen uns im Tarabuk'/><author><name>Bluegirl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13013644648038948310</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_BQOr5EsdS_w/Sy5Xea5wOLI/AAAAAAAAA1c/cd6N63R6HtA/S220/IMG_1062.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp3.blogger.com/_BQOr5EsdS_w/R0nH95qhOZI/AAAAAAAAAKE/rkPNZzratac/s72-c/ala+milka.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry></feed>
