05 lutego 2018

Time

Czas jest bezwzględny dla wszystkich bez wyjątku i po równo traktujący każdego. Płynie swoim trybem, stale ustalonym tempem. Sekundy, minuty, godziny, dni, tygodnie, miesiące, lata...

Ale jakie to niesamowite, że odkąd na przykład pierwszy raz obejrzałam K3G minęło prawie 13 lat. To właściwie nieco więcej niż połowa mojego życia. 

I ponad 13 lat temu napisałam pierwszą notkę na tym blogu.

Prawie 8 lat temu skończyłam studia. 

Od prawie 10 lat pracuję zawodowo.

A ja się czasem nadal czuję jakbym miała z 15 lat i z chęcią poszłabym na jakąś estecką posiadówę :)


Od pierwszej wiadomości do Ciebie minęło prawie 6 lat. Nie odnalazłabym się w tym świecie bez Ciebie.

More to come!


18 grudnia 2017

Yes

Tak.

Marzę o oświadczynach (takich niewymuszonych), białej sukni (prostej i klasycznej), obrączce (złotej), weselu (skromnym).

Marzę o wspólnych niedzielach przy filmie, pieczeniu ciast, gotowaniu Ci obiadów, pakowaniu walizki, kiedy będziesz wyjeżdżał i jej rozpakowaniu, kiedy będziesz wracać.

I wiem, że nie wszystko będzie idealnie, ale wiem, że wszystko się ułoży. Po prostu to wiem.

I żyli długo i szczęśliwie.

01 listopada 2016

Tagore

Where the mind is without fear and the head is held high;
Where knowledge is free
Where the world has not been broken up into fragments
By narrow domestic walls
Where words come out from the depth of truth;
Where tireless striving stretches its arms towards perfection;
Where the clear stream of reason has not lost its way
Into the dreary desert sand of dead habit;
Where the mind is led forward by thee
Into ever-widening thought and action;
Into that heaven of freedom, My Father, let my country awake.

09 maja 2016

Full

Prowadziłam bloga zanim to było modne!

Dlatego wracając tu zaczynam taką oto sentencją. Czuję na karku oddech czasu - kandydaci, których spotykam są nawet dziesięć lat młodsi ode mnie, nikt już nie prowadzi foto bloga tylko ma konto na Instagramie, robi Snapy a nie rzuca posta na Facebooka. 

Zmieniłam pracę. Obecnie prawdziwe korpo z prawdziwego zdarzenia. Poza kilkoma drobnymi minusami jest dobrze. A przynajmniej mam nadzieję, że będzie dobrze przez dłuższy czas.

Wszyscy się pobierają. No, prawie. Z jednej strony mi to nie przeszkadza, taki wiek. Ale z drugiej też bym chciała przypieczętować nasz związek na wieczność. Cóż, czas pokaże jak to będzie.

A my czekamy na nasze mieszkanie. Na nasz dom, jak ostatnio powiedział K. To takie ładne określenie, proste i łagodne. Na razie jesteśmy na etapie dosyć ognistych dyskusji o fundamentalne kwestie to znaczy wanna czy prysznic, lodówka dwu czy jedno drzwiowa, gdzie stół i czy w ogóle stół. Za bardzo stawiam na swoim. To będą wspaniałe lata razem :)

K. ma nieograniczone pokłady cierpliwości jeśli chodzi o moje fochy. Ja bym ze sobą nie wytrzymała. No ale, ktoś w tym związku musi być nieracjonalny.


06 stycznia 2016

Clean

Zrób porządek w szafie, zrobisz porządek w głowie. Nie, nie czytałam Marie Kondo, jakoś nie ciągnie mnie by żegnać się ze swoimi skarpetkami. Ale sprzątając rzeczywiście mam poczucie sprzątania w myślach, układając koszulki na półce układam konkretne myśli w odpowiednich szufladach.

29 października 2015

Sparkles

Czasami wystarczy słowo, jedno zdanie, gest, dźwięk żeby zmienić punkt widzenia. Żeby zmienić perspektywę.

Spraw Boże, żebym nigdy nie zatraciła umiejętności czerpania inspiracji.

26 października 2015

Blank

Chciałabym coś napisać. Kiedyś pisanie sprawiało mi ulgę. Dziś, stale siedząc w słowach, dosłownie, w przenośni i na okrągło, chyba słowa zaczynają mieć dla mnie inny wymiar.

Wiem jedno. Wiem, że Cię kocham.

13 lipca 2015

Wedding

Sezon ślubny w pełni. Jaka sukienka, jakie buty, jak usadzacie gości, winietki gdzie kupowaliście, ile dać na prezent, bez kwiatów, u nas książki albo wino, to takie modne teraz, musiałam zapisać się na mierzenie sukni, a czym jedziecie do kościoła, suknia przycinana do butów, fotograf obowiązkowo, błogosławieństwo jest zawsze w domu panny młodej, garnitur bez przeszyć, bo musi być elegancki, idźcie w tygodniu bo w weekend nie ma krawca, a u nas to się tak robi, a ile od talerzyka...

A gdyby tak ślubować sobie w małym kościele, z dala od miasta i wrócić już poślubionymi a potem zaprosić wszystkich na obiad?

Chciałabym kiedyś stanąć w pięknej, białej sukni przed Tobą i Bogiem i ślubować Ci moją miłość i oddanie aż do śmierci. W zdrowiu i w chorobie. Na dobre i na złe. Na zawsze.

To takie mocne i sakramentalne (no właśnie) słowa. Ale mają w sobie taką niewiarygodną siłę. Niosą równocześnie obietnicę, zapewnienie, deklarację, nadzieję i wielką odpowiedzialność za drugiego człowieka. I za siebie. Za związek.

23 maja 2015

10 years

Blog czekać będzie zawsze. Spokojnie, po cichu, nie upominając się o uwagę. Cierpliwie ustawi się w kolejce po moją uwagę i troskę.

Mam swego rodzaju kryzys. W sumie nawet nie wiem jak go nazwać. Ani wieku średniego, ani dorosłości. Ani to depresja, ani to chandra. Takie poczucie upływającego czasu.

Mija 10 lat od mojej matury. Z jednej strony zmieniło się w moim życiu niezwykle dużo. Począwszy od pewności siebie, sposobu bycia, kilku doświadczeń, związków, planów i nabytych umiejętności.

Z drugiej nadal nie pozbyłam się kompleksów, nadal wielu rzeczy się obawiam i chyba zbyt często paraliżuje mnie strach. Staram się nazywać to stresem, trochę lepiej brzmi.

W liceum zaczęłam interesować się modą. Kiedy wczoraj otworzyłam szafę stwierdziłam, że nadal szukam własnego stylu, ale nadal lubię sobie z nim poeksperymentować.

Kiedy kończyłam liceum chciałam być dziennikarką albo resocjalizatorem. Dziś mam siedmioletnie doświadczenie w zakresie rekrutacji, szkoleń i EB. 

W liceum pierwszy raz pojechałam za granicę. Dziś mam na koncie kilka zwiedzonych krajów i miast w tym USA, Indie, Włochy, Paryż, Berlin i Wielką Brytanię.

W liceum zaczęły zdarzać mi się słabe oceny. Dziś nadal ciężko znoszę krytykę.

Od liceum moja miłość do herbaty, kolczyków, toreb, zbieractwa, brytyjskiej kultury, kina bollywoodzkiego i Indii nie wygasła.

W liceum buntowałam się, kiedy lekcje kończyły się o 15. Ostatnio w ogóle nie mam wolnego czasu. Dziś jest chyba pierwszą od dawna sobotą, kiedy nic nie muszę. 

Jednak coś za coś. W perspektywie jest na prawdę ogromny krok w przyszłość. 

Nie wiem, co napiszę za 10 lat.

15 marca 2015

***

Hum tere bin ab reh nahi sakte
Tere bina kya wajood mera (x2)

Tujhse juda gar ho jaayenge
Toh khud se hi ho jaayenge judaa

Kyunki tum hi ho
Ab tum hi ho
Zindagi ab tum hi ho
Chain bhi, mera dard bhi
Meri aashiqui ab tum hi ho

13 lutego 2015

Thoughts/Wishes

Boli mnie głowa. Czuję jak fizycznie nawał myśli rozsadza mi czaszkę. Wszystko mi się miesza. Kredyty, rynki wtórne i komórki lokatorskie na zmianę z ratami, procentami, liczeniem i jakimś przyspieszonym kursem dorastania. Podejmować decyzję na prawie całe życie. Nie wiem, nie umiem, nie wiem czym mogę dysponować. Potrzebuję pomocy, rady, wsparcia. W sumie to już nie wiem czego potrzebuję. Może wsparcia. Może przejęcia części odpowiedzialności. Może wzięcia sprawy w swoje ręce. Nie wiem.

Staram się. Tak strasznie się staram stanąć na wysokości zadania.

Czuję, że to jest ten moment, że pewne rzeczy są tak bardzo słuszne, tak bardzo prawdziwe. Tak bardzo dobre. This is only right.


23 listopada 2014

"Take Me To Church"

My lover's got humour
She's the giggle at a funeral
Knows everybody's disapproval
I should've worshiped her sooner

If the heavens ever did speak
She's the last true mouthpiece
Every Sunday's getting more bleak
A fresh poison each week

'We were born sick,' you heard them say it

My Church offers no absolutes.
She tells me, 'Worship in the bedroom.'
The only heaven I'll be sent to
Is when I'm alone with you—

I was born sick,
But I love it
Command me to be well
Amen. Amen. Amen. Amen.

Take me to church
I'll worship like a dog at the shrine of your lies
I'll tell you my sins and you can sharpen your knife
Offer me that deathless death
Good God, let me give you my life

If I'm a pagan of the good times
My lover's the sunlight
To keep the Goddess on my side
She demands a sacrifice

20 listopada 2014

Ania

Wiem, że lubię sama być,
trwonić tak cenny czas.
Choć nic się nie dzieje
to dobrze mi jest z tym.

I trudno mi się przyznać,
że to wszystko nagle traci sens
gdy Ciebie nie ma.
Na głos nie wypowiem,
że tęskniłam gdy nie było Cię
trochę za długo.

17 listopada 2014

***

Płaczemy w ukryciu, płaczemy pod prysznicem, bo wtedy i tak nikt nie widzi, płaczemy ukradkiem, odwracając wzrok. Płaczemy, połykając łzy, ich smak dławi nas w gardle. Płaczemy w ciemności. Nasze łzy są oznaką słabości, ułomności, wady konstrukcyjnej. Tak myślimy, bo tak nas nauczono. Płaczemy z żalu, bólu, zgryzoty, tęsknot, złości i irytacji. Czasem ze wzruszenia i radości. Płaczemy w samotności. Wstydzimy się tych łez. Płaczemy po cichu, w poduszkę.

Morał?

11 listopada 2014

***

Wmawiam sobie, że jestem silna. Ale to nieprawda. Może umiem sobie radzić, jakoś staję na wysokości zadania, ale za bardzo skupiam się na sobie, nie zastanawiam się, jak moje zachowanie odbierają inni.

Kiedyś stworzyłam sobie doskonałą skorupę, którą ktoś rozbił, a następnie sprawił, że z ochotą znów zaszyłam się w tej kryjówce. Potem nastał dosyć długi czas, kiedy bałam się z niej wyjść. Aż do pewnego marca. To trwa, jest piękne, ale tak dużo muszę się jeszcze nauczyć.

14 października 2014

***

Za dużo myślę. Właściwie zawsze tak było. Jeden impuls uruchamia lawinę i ciąg przyczynowo skutkowy.


Time

Czas jest bezwzględny dla wszystkich bez wyjątku i po równo traktujący każdego. Płynie swoim trybem, stale ustalonym tempem. Sekundy, minuty...