12 lipca 2012

Rang de basanti

Po brzegi szczęście. Po brzegi dobra energia. Byłam w Indiach. Kiedy wróciłam, czekał na mnie K. z bukietem słoneczników. Kiedy go zobaczyłam wśród szarego tłumu przypadkowych ludzi, w jednej chwili zapomniałam o Taj Mahal, Fatehpur Sikri i Khajuraho. 

Może nie zasłużyłam. Nie wiem. A może jednak zasłużyliśmy na siebie nawzajem, przez kilka wyborów, zdarzeń, zakrętów losu i szczypty szczęścia. Bardzo dawno temu, kiedy byłam w kompletnej emocjonalnej rozsypce, wtedy niebo runęło mi na ziemię, usłyszałam od M., że może właśnie tak ma być, że to wszystko przygotowuje mnie na coś. Buduje mnie i buduje coś, co nadejdzie.

Patrząc wstecz, właśnie kogoś takiego zawsze chciałam spotkać. Dokładnie takiego. Od początku do końca.

25 czerwca 2012

Pressing

How to put it in proper words ? There are no such.

Dużo emocji. Dużo bodźców. Dużo doznań. A jakie to dobre uczucia. Jak dobrze jest utonąć w tych ramionach, w zagłębieniu jego szyi i nie myśleć o całym świecie zewnętrznym. Na chwilę wszystko staje w miejscu by po chwili znów ruszyć. 

Czasem jednak jestem jednym wielkim kompleksem. I właściwie nie wiem od czego to zależy. Staram się jednak usilnie ten mechanizm zrozumieć, żeby ową przypadłość przewalczyć. Myślę, że chodzi o to, że mi zależy. Żeby czuć akceptację, uznanie. Może i prosty mechanizm, ale w praktyce bywa różnie.

Chciałabym móc wznieść się ponad te uczucia. Pozwolić sobie nie analizować, nie myśleć. To mnie w pewnym stopniu blokuje. Pozwolić sobie po prostu być.

Nie wiem jak widzą mnie ludzie. Interesująco byłoby kiedyś spojrzeć na mnie ich oczami.  Mnie się co i raz wydaje, że dostrzegają tylko wady i niedociągnięcia, ale przecież to nieprawda. Ach, osiągnąć równowagę.

18 czerwca 2012

Dream

Not a dream at all, pure reality.

Nie wiem czy dobrze odczytałam te słowa. Ale dla mnie te ostatnie kilka miesięcy to najpiękniejszy a jednak najprawdziwszy sen. Sen, z którego mam nadzieję, się nie obudzę. Nie wiem czy na niego zasłużyłam, ale będę się starać ze wszystkich sił, żeby był najszczęśliwszą osobą na świecie.

03 czerwca 2012

Fast forward

W przeddzień 26 wiosny oczywiście nawiedza mnie nastrój refleksyjny. Nie byłabym sobą a ten blog by tego nie zniósł, gdybym nie napisała tutaj kilku słów. 

Od jakiegoś czasu trwam w bliżej nieokreślonym poczuciu spokoju i pogodzenia z własnym sobą. Oczywiście, że na co dzień walczę z własnymi kompleksami, wadami i niegroźnymi urojeniami, ale ponad wszystkim staram się wypośrodkować i uspokajać emocje. Nie nakręcać się bez potrzeby.

W pracy codziennie potrzebna mi jest pewność siebie. Różnie z tym bywa, ale już kiedyś opowiadałam pewnemu hipokrycie, że przekraczając próg biura wchodzę w pewną rolę, której ramy znam. Dzięki temu (i szpilkom) słyszę z ust ludzi, których spotykam, że profesjonalizm, że dziękuję, że cieszę, się, że Panią poznałem. To buduje.

Podobno kiedyś byłam nieśmiała. Pamiętam, że taka byłam. Pamiętam doskonale. 

Dziś zasypiam i budzę się z myślą o tym, co jeszcze pięknego od niego usłyszę.

29 maja 2012

Enchanted

Chyba już milion razy czytałam te słowa. I one nadal brzmią tak samo. Tak samo cudownie. Nie umiem przestać się uśmiechać. 

Jesteś po prostu taki, jaki być powinieneś. Ta idealna mieszanka. Chyba kiedyś o Tobie śniłam, ale nie zdawałam sobie sprawy, że istniejesz, że to w ogóle możliwe, bym się kiedy na Ciebie natknęła. A jednak. Nie waż się mnie z tego snu budzić.Sam też się nie budź. Śnij.

Kiedyś może przekonam Cię, że tak po prostu miało być. Że ten placek po prostu miał się udać.

23 maja 2012

Placement

Pod powiekami promienie słońca, czarne nakrycia głowy dżokejów, piłkarskie mecze pełne emocji, Mercedes Benz, siwizna na skroniach, małe rude, piszczele no i puchar. I przede wszystkim harem. Jednoosobowy.

Ciekawe jak to jest zatopić się w tych ramionach, utonąć w tych oczach i po prostu być. Ten spokój rozleniwia, ale te motyle w brzuchu czasem nie pozwalają spać spokojnie. Ciekawe kiedy pozwoli zapłacić mi rachunek i ciekawe czy przywiązanie do mebla coś da. Stanowczo nie chcę się obudzić.

05 maja 2012

The blues

A myślałam, że mnie to już nie spotka. A jednak. Jednak istnieje tak umiejętne dobranie cech osobowości, charakteru, stylu bycia i wyglądu skupione w jednej osobie, że tworzy to tak pociągającą i cudowną mieszankę. Nawet nie śmiem twierdzić, że to ideał, bo przecież ideały nie istnieją. Podobno. Nie wiem w sumie nawet jak to się stało. Tak trochę mimochodem, niezauważalnie zresztą. Świat się na chwilę zatrzymał, potem znów ruszył z miejsca. Tak po prostu. Przeszedł do porządku dziennego, ale był to już porządek piękniejszy. Jaśniejszy. 

Głóg mi zakwitł w ogrodzie.

Time

Czas jest bezwzględny dla wszystkich bez wyjątku i po równo traktujący każdego. Płynie swoim trybem, stale ustalonym tempem. Sekundy, minuty...