There's no earthly way of knowing what was in your heart when it stopped going. The whole world shook. A storm was blowing through you.
29 maja 2013
11 maja 2013
Must be funny
Będzie o pieniądzach. Odkąd pracuję zawodowo staram się oszczędzać przynajmniej część każdej miesięcznej pensji. Mam wrażenie, że nie wydaję kasy na głupoty, ale posiadam oczywiście słabości jak ubrania, buty i kolczyki. I książki. Hamulce trochę puszczają mi w czasie wakacji, po pierwsze sam wyjazd/wycieczka to wydatek plus zakupy w trakcie. Staram się nie mieć wyrzutów sumienia z tego powodu, bo to budowanie wspomnień, namacalny dowód, że się było w tym Paryżu czy Dehli. A te są bezcenne. Za wszystko inne zapłacisz kartą Mastercard.
Jakiś czas temu zrobiłam zakupy w brytyjskim sklepie on-line. Nie mogę doczekać się przesyłki ! Kiedyś chyba aż z Indii leciała do mnie książka o Shah Rukh Khanie ważąca 2,5 kg. Owinięta w hinduskie gazety. Czad. A w 2007 roku za kawał grosza w gotówce kupiłam mojego pierwszego w życiu laptopa, od murzyna.
Posiadam trochę rzeczy. Ubrania, buty, torby, biżuteria, książki, smartfon, laptop, książki, DVD... Czasem mam z tego powodu wyrzuty sumienia, bo konsumpcjonizm nie jest zbyt zdrowy. I zawłaszcza przestrzeń życiową. Dlatego kiedy nie mam już miejsca na myślenie, robię porządki w szafie i na półkach, chowam rzeczy niepotrzebne i nieużywane. Robię miejsce na jogging kreatywności.
Od jakiegoś czasu narzucam sobie reżim jeśli chodzi o wydatki. Staram się jak najwięcej oszczędzić, tak po prostu, bez specjalnego celu. Wiem, że jestem w tej komfortowej sytuacji, że jeszcze nie mam aż tak wielu wydatków związanych z utrzymaniem. Dlatego staram się tą sytuację wykorzystać. Dzięki temu kiedy zamarzy mi się coś, realnie mogę pomyśleć o realizacji tego pragnienia.
Wczoraj poszłam do dwóch sklepów z zamiarem kupna sandałów i szortów. Wyszłam z fuksjowym kostiumem kąpielowym (artykuł pierwszej potrzeby) i rudymi spodniami. Kiedy później otworzyłam szafę (na trzech kochanków), okazało się, że w sumie to szorty posiadam (ale ja chciałam krótsze!) a sandały również (ale chcę inny krój!).
Znajdź tu logikę.
30 kwietnia 2013
Gentleman
Pan tu nie pasuje.
Pośród tych wszystkich żuli, bezzębnych ekspedientek i klientów proszących o grosika, bo zabrakło stoi Pan taki odpicowany, granatowe mokasyny, kurtka (Barbour ?), koszula na miarę, chinosy i fryz jakby przed chwilą dotykany wprawnymi rękami balwierza. Zapewne ten sok pomarańczowy z antyoksydantami, kiełbaskę chorizo, pełnoziarniste pieczywo i żelki (co w tym wszystkim robią żelki !?) zapakuje Pan do swojego Mini Morrisa i nie wiem jak, ale wywiezie Pan to wszystko do swojej wiejskiej willi w hrabstwie Devonshire. Spogląda Pan na mnie (a ja taka umęczona, włos rozwiany!), szuka Pan w moich oczach rady tudzież pomocy z tej niecodziennej sytuacji, spogląda Pan na innych uczestników tej scenki rodzajowej i chyba sam Pan się nie może nadziwić, że tu jest i stoi w kolejce jak każdy inny zwykły obywatel. Oczywiście płaci Pan kartą, ostatni raz płacił Pan gotówką, kiedy jeszcze to było hipsterskie. Teraz pieniądze pomnaża Panu jakiś doradca prestige a Pan plastikiem spełnia swoje mniejsze i większe marzenia.
Proszę tak na mnie nie patrzeć, jeśli rzeczywiście zależy Panu na mojej opinii, to tak, ta koszula pasuje Panu do koloru tęczówek i tak, weekend w Wenecji czy urlop na Maderze to dobry pomysł. Proszę się tak nie dziwić, proszę chłonąć wrażenie zmieszania się ze zwykłymi ludźmi, może się to Panu przez długi czas nie zdarzyć. Jestem do Pana dyspozycji na wypadek pytań, zawsze to powtarzam.
21 kwietnia 2013
Figure it out
Przez dłuższą cześć życia byłam pulchna. Przy kości, dobrze zbudowana, grubsza niż norma nakazuje. Odkąd pamiętam, miałam z tego powodu duży kompleks. Bardzo duży. Obiektywnie rzecz biorąc ta nadwaga nie była bardzo duża, ale jak to z kompleksami bywa, w moich oczach wydawałam się sobie brzydka i bezkształtna.
W listopadzie 2011 zaczęłam chudnąć. Kilka rzeczy się na to złożyło. Głównie stres i trochę testosteronu postawionego na mojej drodze. Trochę diety i ćwiczeń też miało w tym udział. I tak z rozmiaru L zeszłam na M. Rurki, obcisłe bluzki, sukienki i dopasowane marynarki welcome to.
Kiedyś problemem było, że ubrania są na mnie za szczupłe, teraz, że są za duże i luźne. Zaczynam lubić swoje ciało, to niesamowite, bo przez kilkanaście lat walczyłam z jego obrazem w mojej głowie, z tym, żeby wyglądać dobrze, żeby ubierać się w prawie wszystko to, co chcę.
Modą zaczęłam interesować się w liceum. W sumie, to jedyne hobby, którego genezy nie pamiętam. Na początku przejawiało się to tylko w zapełnianiu szafy i uważnym dobieraniu stroju do okazji. Potem rozpoczęłam wędrówkę po szafiarskich blogach (before it was cool !). Następnie zafiksowałam się na zgłębianiu historii domów mody i kolekcjonowaniu książek o szeroko pojętym temacie mody. Teraz mogę bardziej niż kiedyś wyrażać siebie w sposobie ubierania, bo po prostu mogę. To takie dobre.
I pewnie też z tego powodu z introwertyczki przesunęłam się bardziej na środek skali. Zarabiam też na ludziach, tak można to określić. Fajnie jest obserwować w sobie rozwój. Duży udział w mojej samoakceptacji ma również K.
Oh, once in your life you find someone
Who will turn your world around
Bring you up when you're feelin' down
Yeah, nothin' could change what you mean to me
Oh, there's lots that I could say
But just hold me now
Cause our love will light the way
Who will turn your world around
Bring you up when you're feelin' down
Yeah, nothin' could change what you mean to me
Oh, there's lots that I could say
But just hold me now
Cause our love will light the way
I've been waitin' for so long
For somethin' to arrive
For love to come along
For somethin' to arrive
For love to come along
29 marca 2013
I do
Silną być. Bardziej niż teraz. Wspierać swoje cele i decyzje własną, wewnętrzną siłą. Stanowczością. Czasem tupnąć nogą. Ale nie biegać, bo damy nie biegają.
Mieć trochę dystansu do siebie. Przestać skupiać się na nieistotnych szczegółach.
Być świadomą, że jeśli czegoś nie powiem, to nikt nie będzie zadawał sobie trudu by się domyślać, co ja miałam na myśli. Być trochę mniej Matką Teresą a bardziej Wonder Woman.
21 marca 2013
Taste
Pewne smaki kojarzą mi się z pewnymi okresami w życiu, pewne piosenki asocjują w sposób zdecydowanie zbyt silny z pewnymi osobami, zapachy łączą z chwilami, o których albo wolałabym nie pamiętać albo wytatuować je sobie po wewnętrznej stronie mózgu, by kiedyś położyć się z ich wspomnieniami do grobu.
Wczoraj zjadłam trochę czipsów o smaku ketchupu i tak naszło mnie na refleksję.
Potrzebuję jakiegoś sukcesu, ostatnimi czasy jest ich mało, moja motywacja spada, czasem kładzie się na podłodze, zwykle wstaje, ale generalnie trzeba ją zbierać. Za dużo stresu. Stanowczo. Wykończę się.
Dobija mnie zima na wiosnę. Nie mam siły. Albo mam ją, ale jej poziom jest zdecydowanie zbyt niski jak na wymagania otoczenia. Mam wrażenie, że wszyscy na około mają jej pod dostatkiem. Spać.
18 marca 2013
Message
14 marca zeszłego roku dostałam wiadomość. Krótką, jedno zdanie. Żadnego pytania. Tylko stwierdzenie. Przyznanie. Przez chwilę pomyślałam, że może sobie daruję. Kolejny, który przyniesie tylko rozczarowanie. Och, jakiż kardynalny błąd bym popełniła, nie odpowiadając.
Na przestrzeni tego roku popełniłam ich kilka, małych, większych. Truizm, ale bardzo prawdziwy, że doświadczenie to suma błędów jakie popełniliśmy. Czy wyciągnęłam naukę? Tak. Może jeszcze nie umiem tego w należyty sposób pokazać.
Po tej pierwszej wiadomości było ich więcej. Spotkań. Rozmów. Dyskusji. Dotyku. Pocałunków. Była i jest nauka. Mam nadzieję, że wzajemna. Chcę cały czas więcej.
Nigdy nie uleczę się chyba z tego romantyzmu, z tej dziwnej, trochę pewnie niedojrzałej przypadłości. Ale jak sobie o Tobie pomyślę, to chce mi się krzyczeć z radości. Oczywiście, robię to niejako do wewnątrz, by nie zakłócać spokoju postronnym obserwatorom i nie burzyć ich misternie budowanego decorum (to tak dla jasności, iż znam trudne słowa).
Ale tak dobrze jest czuć bicie Twojego serca. Twój regularny oddech. I Twoje usta na moim karku.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Time
Czas jest bezwzględny dla wszystkich bez wyjątku i po równo traktujący każdego. Płynie swoim trybem, stale ustalonym tempem. Sekundy, minuty...
-
Będzie o pieniądzach. Odkąd pracuję zawodowo staram się oszczędzać przynajmniej część każdej miesięcznej pensji. Mam wrażenie, że nie wydaj...
-
Nie żebym chciała zapychać bloga nie pisząc niczego ale przeglądając zdjęcia z ostatnich kilku plenerów znalazłam pare ładnych, na których m...
-
Czas teraźniejszy przypomina mi koniec semestru w liceum. Multum sprawdzianów(teraz dumnie nazywane kolokwiami), testów zaliczeniowych, prac...