23 maja 2015

10 years

Blog czekać będzie zawsze. Spokojnie, po cichu, nie upominając się o uwagę. Cierpliwie ustawi się w kolejce po moją uwagę i troskę.

Mam swego rodzaju kryzys. W sumie nawet nie wiem jak go nazwać. Ani wieku średniego, ani dorosłości. Ani to depresja, ani to chandra. Takie poczucie upływającego czasu.

Mija 10 lat od mojej matury. Z jednej strony zmieniło się w moim życiu niezwykle dużo. Począwszy od pewności siebie, sposobu bycia, kilku doświadczeń, związków, planów i nabytych umiejętności.

Z drugiej nadal nie pozbyłam się kompleksów, nadal wielu rzeczy się obawiam i chyba zbyt często paraliżuje mnie strach. Staram się nazywać to stresem, trochę lepiej brzmi.

W liceum zaczęłam interesować się modą. Kiedy wczoraj otworzyłam szafę stwierdziłam, że nadal szukam własnego stylu, ale nadal lubię sobie z nim poeksperymentować.

Kiedy kończyłam liceum chciałam być dziennikarką albo resocjalizatorem. Dziś mam siedmioletnie doświadczenie w zakresie rekrutacji, szkoleń i EB. 

W liceum pierwszy raz pojechałam za granicę. Dziś mam na koncie kilka zwiedzonych krajów i miast w tym USA, Indie, Włochy, Paryż, Berlin i Wielką Brytanię.

W liceum zaczęły zdarzać mi się słabe oceny. Dziś nadal ciężko znoszę krytykę.

Od liceum moja miłość do herbaty, kolczyków, toreb, zbieractwa, brytyjskiej kultury, kina bollywoodzkiego i Indii nie wygasła.

W liceum buntowałam się, kiedy lekcje kończyły się o 15. Ostatnio w ogóle nie mam wolnego czasu. Dziś jest chyba pierwszą od dawna sobotą, kiedy nic nie muszę. 

Jednak coś za coś. W perspektywie jest na prawdę ogromny krok w przyszłość. 

Nie wiem, co napiszę za 10 lat.

15 marca 2015

***

Hum tere bin ab reh nahi sakte
Tere bina kya wajood mera (x2)

Tujhse juda gar ho jaayenge
Toh khud se hi ho jaayenge judaa

Kyunki tum hi ho
Ab tum hi ho
Zindagi ab tum hi ho
Chain bhi, mera dard bhi
Meri aashiqui ab tum hi ho

13 lutego 2015

Thoughts/Wishes

Boli mnie głowa. Czuję jak fizycznie nawał myśli rozsadza mi czaszkę. Wszystko mi się miesza. Kredyty, rynki wtórne i komórki lokatorskie na zmianę z ratami, procentami, liczeniem i jakimś przyspieszonym kursem dorastania. Podejmować decyzję na prawie całe życie. Nie wiem, nie umiem, nie wiem czym mogę dysponować. Potrzebuję pomocy, rady, wsparcia. W sumie to już nie wiem czego potrzebuję. Może wsparcia. Może przejęcia części odpowiedzialności. Może wzięcia sprawy w swoje ręce. Nie wiem.

Staram się. Tak strasznie się staram stanąć na wysokości zadania.

Czuję, że to jest ten moment, że pewne rzeczy są tak bardzo słuszne, tak bardzo prawdziwe. Tak bardzo dobre. This is only right.


23 listopada 2014

"Take Me To Church"

My lover's got humour
She's the giggle at a funeral
Knows everybody's disapproval
I should've worshiped her sooner

If the heavens ever did speak
She's the last true mouthpiece
Every Sunday's getting more bleak
A fresh poison each week

'We were born sick,' you heard them say it

My Church offers no absolutes.
She tells me, 'Worship in the bedroom.'
The only heaven I'll be sent to
Is when I'm alone with you—

I was born sick,
But I love it
Command me to be well
Amen. Amen. Amen. Amen.

Take me to church
I'll worship like a dog at the shrine of your lies
I'll tell you my sins and you can sharpen your knife
Offer me that deathless death
Good God, let me give you my life

If I'm a pagan of the good times
My lover's the sunlight
To keep the Goddess on my side
She demands a sacrifice

20 listopada 2014

Ania

Wiem, że lubię sama być,
trwonić tak cenny czas.
Choć nic się nie dzieje
to dobrze mi jest z tym.

I trudno mi się przyznać,
że to wszystko nagle traci sens
gdy Ciebie nie ma.
Na głos nie wypowiem,
że tęskniłam gdy nie było Cię
trochę za długo.

17 listopada 2014

***

Płaczemy w ukryciu, płaczemy pod prysznicem, bo wtedy i tak nikt nie widzi, płaczemy ukradkiem, odwracając wzrok. Płaczemy, połykając łzy, ich smak dławi nas w gardle. Płaczemy w ciemności. Nasze łzy są oznaką słabości, ułomności, wady konstrukcyjnej. Tak myślimy, bo tak nas nauczono. Płaczemy z żalu, bólu, zgryzoty, tęsknot, złości i irytacji. Czasem ze wzruszenia i radości. Płaczemy w samotności. Wstydzimy się tych łez. Płaczemy po cichu, w poduszkę.

Morał?

Time

Czas jest bezwzględny dla wszystkich bez wyjątku i po równo traktujący każdego. Płynie swoim trybem, stale ustalonym tempem. Sekundy, minuty...