Święci Pańscy, Święta Anno, Judo Tadeuszu i Święte Boże! Do czego to doszło. Ludzie się za mną oglądają na ulicy. P. mówi, że to mój wewnętrzny blask. Czy coś o promieniowaniu było:) Ale P. zwykle ma rację więc może coś w tym jest. A w PSZK dziewczyny mnie co i raz chwalą, że tak dobrze wykonuję swoją robotę. Nie wiem czy to taka HRowa strategia czy to rzeczywiście prawda.
Z ostatnich odkryć kulturalnych: Najnowszy film z Shahrukhiem Khanem w Polsce! ,,Om shanti om” obejrzałyśmy z Alą i jej koleżanką przy rozhisteryzowanym pisku gimnazjalistek z zapartym tchem. Nie wiem jak Ala ale ja po raz kolejny zafascynowałam się tym człowiekiem. Jak on potrafi patrzeć na kobietę:) A sam film- cud, miód i dużo Shahruka w koszulce przylepiającej mu się do klatki piersiowej. I dużo Shahrukha bez koszulki. Tylko w spodenkach. A Deepika, aktorka od głównej roli kobiecej jest śliczna. Szczególnie ucharakteryzowana na gwiazdę z przed trzydziestu lat. No i Shahrukh- wersja seksowny robotnik rządzi. Shahrukh, zreperuj mi kran:)
Drugie odkrycie to Feel. Ten zespół taki. Jej, rośnie nam godny następca Robbiego Williamsa. Przynajmniej dla mnie. Ten głos, taki wibrujący, wysoki. Nawet nie potrzebuje syntezatora żeby osiągnąć taki przejmujący efekt. Ten głos kojarzy mi się z łąką pełną kolorowych kwiatów albo z cichym wieczorem kiedy już zaszło słońce ale jeszcze nie zrobiło się ciemno.
Po trzecie szafiarki. Szafiarki to taka społeczność internetowa dziewczyn, które opisują na swoich blogach w co się ubierają a nawet robią temu zdjęcie. I w większości przypadków dobrze się ubierają. I robią temu dobre zdjęcia. Zerknijcie na Szafę Sztywniary i Lookbook. Podziwiam dziewczyny za ich inwencję, charyzmę, wyczucie stylu. One po prostu uwielbiają bawić się ubraniami, stylami. Łączą to co aktualnie modne z ponadczasowymi wzorami i tworzą własny, niepowtarzalny image. Też bym tak chciała. Bo aktualnie poluję na buty na obcasie i jak na razie bez skutku. Ale ja wytrwała i uparta jestem.
A tako rzecze mistrz Weird Al Yankovic:
My life is brilliant
Your life’s a joke
You’re just pathetic
You’re always broke
Your homemade Star Trek Uniform
Really ain’t impressin me
You’re sufferin from delusions of adequacy.
There's no earthly way of knowing what was in your heart when it stopped going. The whole world shook. A storm was blowing through you.
17 maja 2008
Subhan Allah
09 maja 2008
Kabhi Alvida naa Kehna
,,Twój tatuś na tym weselu jak ze mną pierwszy raz tańczył to powiedział, że mnie kocha i zawsze będę jego. To mu się zaśmiałam w twarz.”
Moja mama poznała mojego tatę na weselu znajomych. Ona była świadkiem panny młodej a on świadkiem pana młodego. Ona- lat 20, on 24 lata. Po trzech latach ślub a po kolejnych trzech latach pojawiłam się na świecie ja. I niezmiennie odkąd jestem świadoma siebie i świata, odkąd sięgam pamięcią zachwyca mnie precyzja z jaką wszystko w ich życiu się dzieje. Idealne dopasowanie, idealny wiek, idealne relacje, idealne wpasowanie się w role społeczne, rodzinne. Podobno nie ma ideału ale oni akurat od tego ideału są niezwykle blisko.
Dostałam obuchem w łeb ale się otrzepałam i wstałam. I do końca życia będę pamiętać te dwa lata przez pryzmat ich zakończenia. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że można mieć tak mało odwagi, stylu i honoru. A może wiedziałam tylko nie chciałam widzieć. Smutne. Kłamać mnie i sobie przez dwa lata. Chciałoby się zawyć z rozpaczy. Chociaż może należałoby współczuć.
I zadziwiające jak wiele może się zmienić przez miesiąc czasu. Jak wiele może się zmienić w moim postrzeganiu siebie, w moim zachowaniu, nawet w wyglądzie.
I dopisek uprzedzający fakty: nie piszę tego by przekonać siebie czy innych do czegoś. Nie piszę tego z zamiarem wylewania żalu i goryczy bo po prostu nie warto. Nie piszę tego w celach strategicznych bo też nie będę zniżać się do pewnych poziomów. Piszę bo lubię pisać. Piszę bo jestem niedoskonała. Piszę bo jestem. Zawsze będę. Piszę bo chcę.
16 lutego 2008
Czyż nie zabija się koni?
Każda dziewczyna, na prawie każda marzy o księciu na białym koniu, o pięknej, atłasowej lub jedwabnej sukience a najlepiej 27 sukienkach, o słowach ,,Czy uczynisz mnie najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi i zostaniesz moją żoną”, o połyskującym pierścionku z brylantem lub chociaż z cyrkonią, o ślubie i weselu, które powinno być stylowe, z klasą i na którym zaśpiewa Robbie Williams lub jakiś jego awatar lub inne wcielenie.
Potem prawie każda dziewczyna marzy o funkcjonalnej pralce, energooszczędnej zmywarce, mocnej w vaty mikrofalówce, ciśnieniowym ekspresie do kawy. Oprócz tego marzy jej się brak plam z wina, jagód i trawy na białych koszulach męża(tego samego od pierścionka), o tym by mąż posiadł wcześniej umiejętność prasowania owych swoich koszul oraz by Winiary cały czas poszerzały swoją ofertę produktu ,,Pomysł na”.
I wszystko byłoby w porządku, w jako takim porządku, gdzie wymiana między systemami przebiegałaby sprawnie ale. Zawsze jest jakieś ale. Mianowicie gdy zobaczyłam sylabus do zajęć ,,Mechanizmy zaburzeń psychicznych” Tematy są następujące: anoreksja, depresja, psychopatia, różne Jungi i Freudy oraz homoseksualizm. Nie wiem, może ja jestem jakaś inna ale z tego co mi mówi mój mały rozumek to jak można przyrównywać homoseksualizm do psychopatii? Jak można omawiać coś, co tak naprawdę jest normalne, tylko na mniejszą skalę. Może stąd etykietka zaburzenia, zboczenia, dewiacji i tak dalej. Cóż, moja wiedza w tym temacie jest czysto teoretyczna.
Każdy chce się wyróżnić z tłumu. Nawet jeśli twierdzi, że nie. Już samym tym stwierdzeniem się wyróżnia bo inni tak nie mówią. A więc tworzymy własną legendę, skrzętnie lub nie profilujemy się na forach, gronach, naszych-klasach, dobieramy otoczenie i kontekst społeczny. Tylko jaki to ma sens? Może taki, że grając rolę przyzwyczajamy się do niej i rola staje się naszą osobowością. Podobno rola społeczna nie jest jedna na całe życie. Przybieramy ich wiele. Tak twierdzi Florian Znaniecki. Ale czy nie ma czegoś takiego jak wspólny punkt tych wszystkich ról w którym te pozostałe się zawierają?
A więc o czym marzycie, wy mniejszość? Śmiem twierdzić, że o tym samym tylko w innej konfiguracji płciowej.
02 lutego 2008
Vergesellshaftung
Chyba znowu zacznę zapuszczać włosy. W sumie nieźle wyglądały jak były długie. Generalnie sprawiały dobre wrażenie. Jak i całość też. Całość sprawiała dobre wrażenie. To tak jak 233 znajomych na naszej-klasie.pl. To taki pierwszy test na autopromocję. Kto będzie miał więcej znajomych. No więc zapraszamy wszystkich jak leci. Znajomych królika, cioci Zdzisi z Lubawy i Sorokina też, bo przecież czytaliśmy jeden jego tekst.
Dziś denerwuje mnie dwóch panów. Pierwszy to niejaki Talcot Parsons przez złośliwych nazywany tym, którego nie da się zrozumieć bo pisał jak po spożyciu. Talcot Parsons bredził coś o czterech systemach, które łączą się w jeden generalny system wszystkiego. Ale to nie takie proste. Parsons jest gupi i tyle. Taką teoryjkę to i ja mogę wykminić. Chociaż lepszy jest Pareto, który sztandarowego pojęcia swojej teorii- rezyduów- nigdy nie wytłumaczył bo albo zapomniał albo mu się nie chciało. A domyślcie się- myślał sobie Federico i dalej pisał o recyklingu elit.
Kolejnym, który mi podpadł to Dawkins Richard, który uważa, że jest taki super ironiczny i erudycyjny w tym, że wyjmuje zdania z kontekstu tak aby pasowały do jego tez. Używa cytatów kompletnie nie przystających do tego co potem pisze a na dodatek wszystko to obraca się nie wokół istnienia/nieistnienia Boga a raczej (nad)używania religii do swoich celów przez polityków i innych hipokrytów oraz do szeroko pojętej walki o wpływy. Po przeczytaniu 90% tego wiekopomnego dzieła z satysfakcją stwierdzam, że Dawkins nie odkrywa Ameryki a na dodatek niektórych procesów po prostu nie rozumie.
Podobno mam niskie ciśnienie. To znaczy, że krew w moich żyłach krąży wolniej i coraz wolniej aż kiedyś zupełnie zakrzepnie. Fajnie. Jest to jakiś punkt odniesienia. O wiele lepszy niż Gemeinshaft.
20 stycznia 2008
De facto
Wystarczy sklecić kilka mało sensownych zdań aby otrzymać kilka komentarzy. Czy ta prostą zależność można jakoś wykorzystać? Czy wykorzystując zależność, nawet tak bezsensowną, możemy coś na tym zyskać?
Prowadzicie bilans zysków i strat? Taki prywatny bilans płatniczy. I czy w ogólnym rozrachunku jesteście wypłacalni?
Będę dziś pielęgnować w sobie dziewczynkę. Taką co ma dziesięć lat a wygląda na dwadzieścia dwa. Taka dziewczynka uwielbia zapach lawendowo-waniliowy. Uwielbia czasem poużalać się nad sobą. I lubi kiedy ktoś zauważy, że tym chce zwrócić na siebie uwagę. Małe dziewczynki takie jak ta uwielbiają patrzeć na szybę kiedy pada deszcz. Tylko czasem nie mogą spać.
Małe dziewczynki nienawidzą, kiedy ktoś robi sobie z nich żarty. Żarty zupełnie w złym guście. Bo małe dziewczynki absolutnie nie wierzą w cichych wielbicieli. Małe dziewczynki już dawno obudziły się ze snu. Małe dziewczynki mają tylko jednego księcia z bajki. Mała dziewczynka, która uwielbia jak ktoś jej mówi, że jest jego księżniczką, nienawidzi jak wszyscy dookoła sprawiają, że czuje się jeszcze bardziej żałosna niż jest.
Nie wiem co by było gdyby mnie tu w ogóle nie było. Gdybym w ogóle nie istniała. Jak wyglądałby ten skrawek Ziemi gdybym tutaj się w ogóle nie pojawiła? Czy na moje miejsce pojawiłby się ktoś inny? I jak bardzo podobny by był do mnie?
07 stycznia 2008
Mulltutenmauer
Znam dużo trudnych słów. Ostatnio moje cielesne i ziemskie bytowanie tu kręci się wokół Pareta, budżetu państwa na 2008 roku, ilości funduszy celowych, centrów doradztwa personalnego, kontrasygnaty, Aktu o następstwie tronu, społecznej strukturze korporacji, skali 1-5 gdzie 1 oznacza zdecydowanie się nie zgadzam a 5, zdecydowanie się zgadzam, fenyloalaniny, endorfin, tetracyklin, erytromycyny, nieproliferacji siebie.
Chcę wygrać konkurs na najdłuższe zdanie, choć niedościgłym wzorem w tym względzie jest niejaki H. Blumer zamieszkały w: Szacki Jerzy ,,Elementy teorii socjologicznych".
Lubię dziś dźwięk słowa żałosny i hipokryzja.
Z odkryć: Można na ośmiu stronach streścić historię brytyjskiej monarchii, dorzucić nieco socjologicznego bełkotu, nie zwariować z nadmiaru szczęścia, ze coś się jednak w tym temacie wie i wykminic stajlową prackę. I wolę oksfordzki system przypisów.
Śmieszne, śmieszne to. Bo miało być. Miało być ociekające żartem, ironią i podtekstami wszelkiej natury. I takie jest bo mi się to przyśniło. A wierzę ostatnio w sny. Więc jak wierzę to nie dyskutować. Tylko wierzyć.
Ta notka robi się zbyt głupia. Nie wolno śmiać się z niepełnosprawnych kotów.
Pytanie do refleksji przed zaśnięciem: WTF?
:) ciepło i serdecznie życzę wam miłych snów. I nic dziś nie brałam. Słowo Harcerza. Ale nie tego, o którym myślicie.
27 grudnia 2007
Create a post
Posucha. Ostatnio kiedy tu byłam, choroba zżerała mi mózg. Widać do końca nie zżarła bo piszę tu znowu. Piszę. Tak jakby. Bo przejrzałam moje stare notki i teraz połowę bym wyrzuciła. Za infantylność, niezrozumienie tematu, brak wyczucia, niedojrzałość, nachalną autokreację. Za brak iskry, za głupie tematy. Chciałabym pisać tak, żeby później czytając nie wstydzić się tego co wypociłam. Żeby to było dobre, zwarte a równocześnie żeby zdania szły sobie jak po aksamitnej tasiemce. I żeby słowa oddawały to co myślę a nie to co ktoś chciałby usłyszeć. Żeby słowa nie poddawały się łatwo interpretacji tudzież jej siostry nadinterpretacji. Słowa powinny być słowami. No more no less. Ale czy to w ogóle jest możliwe?
Tutaj miała być notka o Świętach. O magii Świąt, która zaczyna mi się sprowadzać do wolnego czasu, kilku fajnych rzeczy dostanych pod relikt pogaństwa, dobrych rzeczy do jedzenia na wpół kupionych na wpół zrobionych samemu i kiczowatych ozdób choinkowych made in CHRLD. Ale mi się odechciało. Dziś intensywnie odpoczywam. Tak intensywnie, że aż zamierzam się zmęczyć.
Time
Czas jest bezwzględny dla wszystkich bez wyjątku i po równo traktujący każdego. Płynie swoim trybem, stale ustalonym tempem. Sekundy, minuty...
-
Będzie o pieniądzach. Odkąd pracuję zawodowo staram się oszczędzać przynajmniej część każdej miesięcznej pensji. Mam wrażenie, że nie wydaj...
-
Nie żebym chciała zapychać bloga nie pisząc niczego ale przeglądając zdjęcia z ostatnich kilku plenerów znalazłam pare ładnych, na których m...
-
Czas teraźniejszy przypomina mi koniec semestru w liceum. Multum sprawdzianów(teraz dumnie nazywane kolokwiami), testów zaliczeniowych, prac...