Moja Szefowa nosi norki zamiast szalika. Tą wyrafinowaną wersją tego jakże potrzebnego w zimie dodatku określa skutecznie swoje jestestwo jako Szefowej. Nadmienię, że bardzo dobrej Szefowej. W przeciwieństwie do mojego fuksjowego, robionego na drutach skądinąd mega ciepłego i chroniącego przed wiatrem i w ogóle mojej ostatniej miłości odzieżowej.
Dużo mi jeszcze brakuje do poziomu norek. Wspinam się na poziom kaszmirowego szala.
***
Ostatnio jakoś nie umiem przyjmować komplementów a mój dziadek jest kochany.
- Gdybym był o kilkadziesiąt lat młodszy to bym Cię poderwał. – tak powiedział.
No cóż, mój dziadek w moim wieku i długo później to było niezłe ciacho i nie dziwię się, że babcia się w nim zakochała. Bo oprócz powierzchowności ma bardzo dobre serce, jak trzeba coś po męsku zdecydować to decyduje, nie obraża się za byle co no i wytrzymuje z humorami babci. Nigdy nie zapisał się do partii a wiele razy mu to proponowano w zamian za awans i inne profity. Wolał żyć w zgodzie ze swoimi przekonaniami. No i pożycza mi swoje krawaty.
Jaki z tego morał? Pestki z dyni to źródło cynku.
There's no earthly way of knowing what was in your heart when it stopped going. The whole world shook. A storm was blowing through you.
26 grudnia 2011
Nothing compares 2U
18 grudnia 2011
Moves like Jagger
Istnieją takie piosenki, które wbijają w fotel, powodują, że wbijasz paznokcie w dłonie, ręce same wybijają rytm a rytm płynie Ci w krwiobiegu, wwierca w mózg i pozycjonuje ciało.
To trochę jak z niektórymi myślami. Kiedy się na takiej zapętlisz, ciężko jest przestać iść jej tokiem myślenia. Coś w tym jest, że wizualizacja i pozytywne myślenie daje zdecydowanie lepsze efekty niż czarnowidztwo.
A. ma niezwykle interesującą tapetę motywacyjną w laptopie. To chyba taki sposób na wdrukowanie sobie pewnych przekonań i prawd, tak żeby pamiętać o nich zawsze nawet w tych chwilach zwątpienia, które przecież zdarzają się często.
Ja bardzo często w myślach powtarzam sobie ,,Będzie dobrze". Będzie dobrze. Będzie dobrze. Będzie dobrze. Będzie dobrze. Będzie dobrze. Będzie dobrze.
06 grudnia 2011
Save me
Zadaję sobie pytanie: gdzie to się zaczęło? Albo lepiej: kiedy to się zaczęło? Przy założeniu, że w ogóle się zaczęło.
Wyobraź sobie ten moment. Idziesz ulicą i stajesz dokładnie w tym samym miejscu, tam gdzie płyta chodnikowa doznała trzęsienia ziemi i składa się teraz z trzech równych części, tam gdzie kiedyś stałam i śmiałam się do Twoich równie roześmianych oczu.
To chyba zaczęło się tam. Choć tak samo jak wtedy, zdałam sobie z tego sprawę o wiele za późno. O wiele za późno, żeby coś jeszcze uratować. Pożar strawił wszystko.
Mnie i całemu światu byłoby łatwiej gdybym udawała głupszą niż jestem w rzeczywistości. A tak, pewna doza mojej wrodzonej inteligencji łaje i przestrasza.
04 grudnia 2011
Sober
Nieczęsto zdarza mi się znajdować w stanie tak zwanego upojenia alkoholowego. Podobno to powód do dumy. Ja uważam, że to nieco nudne. Za każdym razem jednak procenty w mojej krwi i wydychanym powietrzu wiążą się z sytuacjami, które pamiętam długo, które w jakimś sensie są ważne.
Tym razem upiłam się w zupełnie innym od dotychczasowych gronie. Świetnym gronie. B. do tej pory nie wie jak nabawił się kolczyka w brodzie. I dlatego, że nie miał dowodu, nie wpuszczono nas na karaoke. Miło było pozować z A., sześcioma szklankami piwa i fedorą. A. będzie niedługo potrzebował małego shoppingu z powodu przyrostu masy mięśniowej. Przyznaję, wygląda świetnie. Świat jest tak mały, że moja liczba wspólnych znajomych z A. sięga setki. Mężczyźni i kobiety przewijają się w różnych kombinacjach matrymonialnych. W. mogłaby spokojnie zostać przodowniczką stada. Podziwiam ją za jej stuprocentową pewność siebie.
Wracając metrem do domu o trzeciej nad ranem P. opowiadał mi o swojej byłej szefowej. Szczerze mówiąc nie pamiętam zbyt dokładnie o czym mówił. Pamiętam tylko, że staliśmy na stacji i do łez zaśmiewaliśmy się z akrobaty, który zawisł na kasowniku do biletów.
23 listopada 2011
Somebody that I used to know
Nie lubię zimowych nocy. Czerni tak obezwładniającej, że tak naprawdę nie wiadomo, co robić, gdzie iść by nie wybrać źle. Takiej, że jedynym pragnieniem staje się schronić się w bezpiecznym kokonie własnego łóżka.
Letnie noce są odświeżające – chłód koi rozgorączkowane całym dniem ciało i daje wytchnienie umysłowi. Takie noce dają przyjść wenie, powolna muzyka pomaga wejść w odpowiedni rytm.
Nocą można się ukryć. Udawać kogoś, kim za dnia boimy się być.
Czasem tak zapętlam się na piosence i jej tekście, że przez długi czas nie może wyjść mi z głowy. I z pewną dozą fascynacji przyglądam się temu, że tak trafnie oddaje sytuacje, uczucia, które kiedyś mnie dotyczyły. Jak bumerang wracają w postaci kilku zdań. Czasami żałuję. Że osoby, których te porywy serca dotyczyły, już tego kawałka nie posłuchają.
22 listopada 2011
Time
Czas jest bezwzględny dla wszystkich bez wyjątku i po równo traktujący każdego. Płynie swoim trybem, stale ustalonym tempem. Sekundy, minuty...
-
Będzie o pieniądzach. Odkąd pracuję zawodowo staram się oszczędzać przynajmniej część każdej miesięcznej pensji. Mam wrażenie, że nie wydaj...
-
Nie żebym chciała zapychać bloga nie pisząc niczego ale przeglądając zdjęcia z ostatnich kilku plenerów znalazłam pare ładnych, na których m...
-
Czas teraźniejszy przypomina mi koniec semestru w liceum. Multum sprawdzianów(teraz dumnie nazywane kolokwiami), testów zaliczeniowych, prac...
