Imagine
there's no heaven,
It's easy if you try,
No hell below us,
Above us only sky,
Imagine all the people
living for today...
You may say I’m a dreamer,
but Im not the only one,
I hope some day you'll join us,
And the world will live as one.
Dawno nic mnie tak nie trząchnęło jak to. Chciałam znaleźć dawną ,,podmiejską, modną willę w Mokotowie” budowaną na zlecenie księżnej Izabeli Lubomirskiej. Podobno znajduje się w sąsiedztwie Królikarni. Podobno, bo nie udało mi się jej znaleźć. Za to znalazłam coś o wiele piękniejszego. Moją ,,świątynię dumania” jak by to nazwał wieszcz. I jeżeli ktoś chce mnie zabrać na romantyczny/szalony/powolny/cudowny(niepotrzebne skreślić) spacer to niech skieruje swoje kroki do parku przy Królikarni. Ale nie tego na wysokości ulicy, o nie. Ten jest tak bardzo prozaiczny i pozbawiony magii, że hrabia Tomatis przewraca się w grobie, iż wybudowano mu coś takiego pod nosem. Nie, do mojego magicznego miejsca trzeba iść w dół, jakby do podziemi wąską ścieżką wzdłuż starego muru Królikarni, chwila szaleńczej jazdy na rowerze i już jesteśmy. Oto naszym zdziwionym oczom ukazuje się kawałek ziemi wyjęty ni to z puszczy ni to z lasu, mokradła poprzecinanie alejkami. W szuwarach mieszkają kaczki, te zwykłe i czarne. Wszechogarniająca, soczysta zieleń, czuć wiosnę, której nie widzi się na ogół w mieście. Stylizowane na antyczne ruiny korynckie kolumny, a na dziedzińcu Królikarni można sobie wyobrazić jak arystokratki wychodzą z powozu czy z bryczki w pięknych atłasowych, jedwabnych sukniach i po marmurowych schodkach wchodzą do rezydencji kierując się do sali balowej. Tam będą tańczyć walca albo kadryla, pić szampana, rozmawiać...ach miałam mówić o ,,świątyni dumania”. Ważny jest zapach, który unosi się tam pod wieczór. Taki słodko- gorzki, wilgotny. Czuć nagrzaną słońcem ziemię. Sam król nieboskłonu chowa się za chmurami. Jest obietnicą. Obietnicą jutra. Jutra lepszego lub gorszego. Na pewno innego.
16 komentarzy:
wczoraj do 4.30 czytałam "granicę" nałkowskiej.... potem zaczęło świtać, o 4 kiedy jeszcze było ciemno az oknem śpiewał jakis ptak, to była strasznie dziwna kompozycja - ciemna noc i ten śpiew
mnie ostatnio coraz częściej budzi śpiew sikorki.
Noc to strasznie niewdzięczna pora- ktoś mi powiedział. Ale w twoim przypadku to chyba było piękne przeżycie:)
noc nocy nie równa, xD
noc to najpiękniejsza część dnia :P
po maturze zamierzam się szwendać po warszawie.... jacyś chętni? tylko żeby nie było za gwarno
JA!!! a pamietasz Aps, jak sie szwędałyśmy po Wilnie?
tia... i jeszcze z gadomskim i alą.... ale strasznie mnie wkurzaliście, bo baliście się zajść za daleko, a potem nie zdążyć do autokaru... a pamiętasz te wasze zwierzenia w pokoju, heh. i jak zielińska przyszła nas ochrzanić? albo jak ala pobiegła za jakimiś japończykami? ;-)
stare dobre czasy, a dzisiaj każdy dzień jest po prostu następny
Ja nocnych zwierzen nie pamietam, moze to i dobrze...;) prosze mojego nazwiska w takie sprawy nie mieszac;P
Ależ nie mieszamy:) po prostu zbiera nam się na sentymentalizm:) Aps, chba się starzejemy:))
ja wam powiem że z każdym dniem, xP
a czy ja mówię, że brałeś udział w tych nocnych zwierzeniach? :-P tylko z nami czasem dreptałeś, a libacje to już my same door to door z damską częścią kadry....
*powiedziała babcia aps kaszląca i owijająca się ciepłym pledem*
jak się szwendać po Warszawie to mie też możecie wliczyc, ale liczę na to, że po jakichś ciekawych miejscach, jak np. to z posta. Warszwa jest dziwna pod tym względem. Ja też tak czasem mam - niby mieszkam tu od 18 lat, ale czasem nagle odkrywam jakieś miejsce, a potem trochę żal bierze, jak sie pomyśli, że przez tyle lat było tu całkiem pod nosem...
To zróbmy sobie spacer po parku, nocą. Tylko by trzeba jakąś obstawę wziąć w postaci płci męskiej. Ale tam piękne zdjęcia wychodzą:)))
w nocy to się chodzi po polach i lasach, a rano się dziwi gdzie też to się zaszło....
boso po rosie...
a wschód słońca ogląda się w riunach kaplicy
następnym razem to już miłka we własnym płaszczu będziesz siedziała.... może ja też....
Prześlij komentarz