Chociaż jeszcze nie wysiedziałam na ani jednym wykładzie to coraz bardziej podoba mi się życie studentki ISNS. Udało mi się przeżyć obóz integracyjny, dostać index, legitymację, ułożyć plan(co graniczy z cudem- a i tak mam czasem 1,5 godziny między wykładami), poznać trochę fajnych ludzi, dowiedzieć się gdzie jest Nora, Aurora, bar uniwersytecki, zwiedziłam główny campus, zapisałam się na WF i angielski. I jeszcze zniechęciłam się do studiowania prawa(przepraszam Tomek, Olek, Janek, Amper i inni których tym stwierdzeniem uraziłam:)ale z tego co słyszałam od ludzi studiujących prawo przez rok a potem rezygnujących z tych studiów na rzecz np. mojego ,,prostudenckiego” ISNS to nie wygląda to zbyt ciekawie. Tłumy na sali, 1000 osób na pierwszym roku i podobno lekceważenie studentów przez wykładowców. Chociaż to mogą być tylko subiektywne uczucia kilku osób...
Jest dobrze. I oby ten stan trwał jak najdłużej.
Moja wena zrobiła sobie wolne na długo. Teraz wróciła. Po integralce musiałam wrócić do trzeźwej rzeczywistości chociaż dużo nie piłam. A ciągle musiałam wszystkich przekonywać, że smak piwa mi nie odpowiada. Czy to jest takie trudne do zrozumienia? Widać tak.
Potem był 25 września. Nie, wcale nie z powodu wyborów na które poszłam. Poszłam z czystego obywatelskiego obowiązku. Chociaż jestem w stanie zrozumieć tych, którzy go nie wypełnili. A wracając do zaczętego wątku...Wszystko powtarza się z zabójczą precyzją i logiką. Festiwal Nauki, Urodziny M., ten sam zapach, Stare Miasto. To już rok. I potem będą dwa lata, trzy...a pewnie i tak nic się nie zmieni. Czy ktoś może mnie od tego uwolnić? Byłoby łatwiej iść przez to i tak niełatwe życie. Mniej zobowiązań, spokojniejszy sen, łatwiej byłoby się skupić...
Politycy już mają nas gdzieś. Kaczyński wodzi nas za nos jakbyśmy byli przedszkolakami.
There's no earthly way of knowing what was in your heart when it stopped going. The whole world shook. A storm was blowing through you.
28 września 2005
Kaal Hoo Naa Hoo (Gdyby jutra nie było)...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Time
Czas jest bezwzględny dla wszystkich bez wyjątku i po równo traktujący każdego. Płynie swoim trybem, stale ustalonym tempem. Sekundy, minuty...
-
Będzie o pieniądzach. Odkąd pracuję zawodowo staram się oszczędzać przynajmniej część każdej miesięcznej pensji. Mam wrażenie, że nie wydaj...
-
Time, time, see how it runs.
-
Już nie liczę przepłakanych nocy, nie liczę rzucanych w przestrzeń pytań ,,dlaczego?”, wbijania paznokci w skórę, żeby tylko przekonywać się...
9 komentarzy:
Jutra nie ma.
Wolę wierzyć, że jest.
Aps, kiedy przyjedziesz?
Trzymaj się i ty! Życzę wam wszystkim, żeby kolejne lata nie były takie same jak poprzednie, żeby to się jakoś do przodu kręciło wszystko...
Heh, ja nie musiałam nikogo przekonywać, że nie lubię piwa, myślałam, że dziwniej będzie być niezabardzo pijącą studentką, ale jest spoko...
a myśmy z Anką i Patrycją się w Armstrongu w zakopanem spotkały...fajnie tam było, nie? To była jedna z magiczniejszych nocy mojego życia tak w ogóle :)
A widziałam , widziałam Marta:)
I szisze mi zasmakowały:)
oO, dobra szisza nie jest zła, :D [jeżeli o tym samym mówimy, ^_^"]
Nie wiem o której sziszy mówisz... ja próbowałam śliwkowej i cytrnowej:) Obie były takie kolorowe i..długie;)
Prześlij komentarz