Moja Szefowa nosi norki zamiast szalika. Tą wyrafinowaną wersją tego jakże potrzebnego w zimie dodatku określa skutecznie swoje jestestwo jako Szefowej. Nadmienię, że bardzo dobrej Szefowej. W przeciwieństwie do mojego fuksjowego, robionego na drutach skądinąd mega ciepłego i chroniącego przed wiatrem i w ogóle mojej ostatniej miłości odzieżowej.
Dużo mi jeszcze brakuje do poziomu norek. Wspinam się na poziom kaszmirowego szala.
***
Ostatnio jakoś nie umiem przyjmować komplementów a mój dziadek jest kochany.
- Gdybym był o kilkadziesiąt lat młodszy to bym Cię poderwał. – tak powiedział.
No cóż, mój dziadek w moim wieku i długo później to było niezłe ciacho i nie dziwię się, że babcia się w nim zakochała. Bo oprócz powierzchowności ma bardzo dobre serce, jak trzeba coś po męsku zdecydować to decyduje, nie obraża się za byle co no i wytrzymuje z humorami babci. Nigdy nie zapisał się do partii a wiele razy mu to proponowano w zamian za awans i inne profity. Wolał żyć w zgodzie ze swoimi przekonaniami. No i pożycza mi swoje krawaty.
Jaki z tego morał? Pestki z dyni to źródło cynku.
There's no earthly way of knowing what was in your heart when it stopped going. The whole world shook. A storm was blowing through you.
26 grudzień 2011
Nothing compares 2U
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
0 komentarze:
Prześlij komentarz