No dobra. Zmieniłam zdanie. Jednak jeszcze trochę pożyję i pomęczę was wszystkich wokoło moją jakże absorbującą osobą. Moją neurotyczną, męczącą, ufną, przejmującą się osobą. Przez ostatnie cztery dni nie miałam taki ściśnięty żołądek, nie mogłam spać. Nie mogłam się skupić. To się jakoś nazywa. Reakcja psycho- fizjologiczna czy jakoś tak. Chyba nawet zmuszałam się żeby się uśmiechnąć. Musiałam udawać bo co bym powiedziała gdyby mnie spytali, co mi jest? Że cierpię bo najważniejsza osoba w moim życiu powiedziała kilka prawdziwych słów i zostawiła mnie w stanie zawieszenia, w ciszy własnych myśli? Że zbytnio przejmuję się wszystkim wokół a szczególnie, że nie potrafię poradzić sobie ze sobą, światem, z moim stosunkiem do tegoż? Że reaguję zbyt emocjonalnie? Że dopiero w obliczu zagrożenia jestem w stanie zrobić absolutnie wszystko?
Przepraszam za te łzy, przepraszam, że zrobiłam z siebie histeryczkę i nie zachowałam się na swoje prawie 21 lat. Ale nie będę przepraszać za to co wtedy powiedziałam. To wszystko była prawda. To o życiu, o Tobie, o mnie.
Dopiero wtedy odczuwamy co mamy w chwili gdy to tracimy. A ja nie chcę stracić. Nigdy.
Na dziś koniec wywnętrzania się. Ostatnio słabo mi to wychodzi. A jak wychodzi to jakoś tak chaotycznie. So, im diesem Thema ohne ein Wort ze sprechen heute.(No, co muszę zaszpanować niemieckim- kreacja ponad wszystko)
Dziękuję A. Acha, A. wytypował nas dziś jako pierwszych z Estetów do ślubu... Pozostawię to w randze ciekawostki:)
There's no earthly way of knowing what was in your heart when it stopped going. The whole world shook. A storm was blowing through you.
22 maja 2007
Update
13 maja 2007
Emily Dickinson
Lubię widzieć agonię,
Bo wiem, ze to nie fałsz;
nikt nie symuluje konwulsji,
nie udaje skurczu ciał.
Oczy szklą się raz tylko- w śmierci.
Nie może to być skłamane,
ani paciorki potu na czole
przez szczerą mękę nizane.
30 kwietnia 2007
sound of silence
Ostatnio mam wiele pomysłów. Na wszystko. Na życie, na sens, na siebie, na innych. Na notki również. Ale ostatnio zawsze wydawało mi się, że nie umiałabym urać tych myśli w słowa. Czasem po prostu nie ma takich słów. W żadnym języku, żadnym dialekcie. Ale dziś, zanim wyjdę na zimny i deszczowy świat chcę coś napisać. To kiełkowało we mnie od nasiadówy z piatku na sobotę. Oprócz tego, że cudownie było spotkać Was wszystkich to było kilka momentów kiedy poczułam coś nowego. Coś jakby połączenie spokoju, błogości, radości. Nie umiem tego do końca opisać. To tak jakbym chciała wytłumaczyć teorię systemów Luhmana po niemiecku.
Poczułam to kiedy we dwoje siedzieliśmy w pokoju Z. Przypomniały mi się wtedy takie słowa- sharing my passion. Bo dzieliłeś się ze mną tym co dla Ciebie ważne. I jeszcze słowa mojej koleżanki- ,,dopiero wtedy wiesz, że kogoś znasz gdy przyjemnie jest Ci z tą osobą pomilczeć" A mnie było przyjemnie. Ty mówiłeś, ja słuchałam. Ten półmrok był taki przytulny, kojący. Domowy.
I uwielbiam gdy mi Ktoś dmucha w kark:) *blush*
12 kwietnia 2007
Big City life
W powietrzu wiosnę czuć. I w kościach czuć też. I brać studencka tudzież kadra zrzuciła zimową skórę i przywdziała nowe, kolorowe piórka. Płaszcze poszły spać, obudziły się marynarki, tweedy i kurtki wszelakie. Są nawet tacy, sama widziałam, co mają odwagę chodzić w samych koszulkach. I jeżdżą na rowerach. Po Krakowskim Przedmieściu! Jak to mówi brać dresowa: wielki szacun dla was ziomy:)
Młodzież wyleguje się na trawce i rozgrzewa kości. Wykład? Jaki wykład, idę na sun- party, znaczy na opalanie:) A na KP posadzili drzewa, wyglądają niemrawo ale może dadzą radę.
Koniec świata. Mężczyźni się za mną oglądają na ulicy:) Może dlatego, ze mam ładną kurtkę;)
- I won't buy this record. It is scratched.
- But sir! It's the tobbaconist...
- Do you want to go to my place to do bouncy- bouncy?
Tak w skrócie można określić sytuację społeczno- gospodarczo- polityczno- kulturową w naszym kraju:) Tylko, że oni słabo znają angielski. Po co ministrowi aż dwa języki?
05 kwietnia 2007
25 marca 2007
Blogger@ sign in

Chyba tylko raz pisałam o blogowaniu. Na samym początku. W sumie to założyłam bloga z mody. Wtedy, te dwa lata temu to było takie super, trendy, jazzy i edgy. I wszyscy go mieli. No więc czemu miałabym odbierać sobie tego blichtru bycia cool? Przez pewien okres czasu blog był miejscem gdzie pisałam o sobie. Fakt, ciągle piszę o sobie. Ale wtedy zamieściłam kilka notek o różnych rzeczach z mojego życia, neutralnych w sensie natężenia emocji. Potem zaczęło się grafomaństwo na maksa, kreacja na osobę z bardzo bogatym życiem wewnętrznym i problemami natury egzystencjalnej. Zmieniło się to w kwietniu 2005 od kiedy to nie napisałam żadnej, nie licząc ostatniej, bardzo, bardzo depresyjnej notki. Chyba, jeśli się nie mylę. Bardzo wiele z nich było bardzo osobistych ale widać nie zainteresowały one bo nie widnieje pod nimi żaden komentarz.
No właśnie- komentarz. Łatwo mówić- komentarze nie są dla mnie ważne bo przecież pisze bloga dla siebie i takie tam inne pierdołki dla zabicia poczucia żalu. Nie oszukujmy się. Bloga piszemy by wykreować się na pewnego rodzaju osobowość- świadomie czy nieświadomie. Pisząc tworzymy w odbiorcach pewien nasz obraz, który często nijak nie przystaje do rzeczywistości. No, chyba, że zakładamy piękne, sztuczne maski. Blog nie jest prywatnym pamiętnikiem, jest publiczną manifestacją uczuć, przeżyć i odczuć. I komentarz, choćby jednozdaniowy jest śladem bytności, zainteresowania, a nawet przeczytania notki, wyciągnięcia wniosków. W końcu każdy z nas na blogu chce przekazać jakąś wiadomość światu, zwykle tym osobom, które znają nas w rzeczywistości.
Niektórych rzeczy nawet Google Analitics nie wykryje. Nie wiem skąd są wejścia direct na przykład. Nie wiem kto czyta mojego bloga, wiem tylko ile było wejść. To i tak jest głupie, zakładać jakiekolwiek statystyki ale mam do nich słabość- w końcu studia zobowiązują:)
To tyle na dzisiaj, długie notki są specjalnością innego bloggera:) A bardzo krótkie też innego. No więc, spróbuję wstrzelić się w środek. Bycie średnim jest w miarę dobrym sposobem na życie.
Time
Czas jest bezwzględny dla wszystkich bez wyjątku i po równo traktujący każdego. Płynie swoim trybem, stale ustalonym tempem. Sekundy, minuty...
-
Będzie o pieniądzach. Odkąd pracuję zawodowo staram się oszczędzać przynajmniej część każdej miesięcznej pensji. Mam wrażenie, że nie wydaj...
-
Nie żebym chciała zapychać bloga nie pisząc niczego ale przeglądając zdjęcia z ostatnich kilku plenerów znalazłam pare ładnych, na których m...
-
Czas teraźniejszy przypomina mi koniec semestru w liceum. Multum sprawdzianów(teraz dumnie nazywane kolokwiami), testów zaliczeniowych, prac...