Przeczytałam przed chwilą na znajomym blogu, że autorka ma o czym pisać ale nie ma potrzeby. Dlatego ogłasza przerwę w pisaniu. Ja natomiast zamierzam wywnętrzać się na tym skrawku Internetu do końca mojego życia. A jak tak dalej pójdzie to za chwilę nie będziecie mieli co czytać bo autorka skończy przykuta kajdankami do kaloryfera.
Umysł, myśli mają potężną moc. A dodajmy do tego katar, kaszel i gratis 38 stopni temperatury to wyjdzie nam obraz nędzy, rozpaczy i wszelkiego ubóstwa. Co też widzę dziś w lustrze. I na termometrze, kiedy po południu mierzyłam ciepłotę. W sumie taki stan jest ciekawy. W głowie tak fajnie się kręci. Tak jakby ją ktoś napompował. Ale z drugiej strony źle się czuję bo wtedy jestem w pewien sposób zależna.
Ostatni raz byłam chora jakoś rok temu. W ogóle nie choruję zbyt często. W ogóle to nie powód do chwalenia ani opowiadania. Wszelkie słabości zawsze próbowałam ukrywać. W ogóle nie lubię opowiadać i zadręczać nikogo jak to jestem biedna, smutna i nikt mnie nie kocha. (Głos zza kurtyny: to po co, do jasnej ciasnej blog? ) Trudno mi to przychodzi. Bo zawsze gdzieś tam czai się myśl, że pewnie znów to wszystko sobie wymyśliłam, że moja żałosność jest jakąś tam próbą zwrócenia na siebie uwagi. Ale trzymam się tych słów, że jednak jestem normalna. Podobno. A Osobie, która te słowa wypowiedziała wierzę zawsze i wszędzie.
Autorka uprasza o nie nadinterpretowanie powyższego tekstu. Notka jest tekstem czysto informacyjnym:)
There's no earthly way of knowing what was in your heart when it stopped going. The whole world shook. A storm was blowing through you.
14 grudnia 2007
Equilibrium
02 grudnia 2007
The very core
Dziś nie mam siły. Cały dzień uczenia się teorii socjologicznych 1 stanowczo nie odbija się pozytywnie na zdrowiu. A jak mówi WHO zdrowie to całokształt fizycznego, psychicznego i społecznego dobrostanu. Stosując się do tej definicji znam niewiele zdrowych osób. Ale. Nie zagłębiając się w szczegóły i nie poddając się meandrom wyobraźni, która z każdym dniem zaczyna myśleć teoriami socjologicznymi, co będzie postępować do obrony pracy magisterskiej przejdźmy do senda. Tak na marginesie popełniłam właśnie zdanie złożone prawie jak Georg Simmel. Generalnie wniosek z dziś: Max Weber jest gupi. Chociaż mądrze pisze.
Dzisiejsze sedno to dwa słowa: cykl i oczekiwanie. Nie pamiętam kto i gdzie powiedział lub napisał, że ciągle na coś czekamy. Na weekend, na wolny czas, na wakacje, na skończenie studiów, na pracę, na wypłatę, na dzieci, na rodziców, na spokój..
To oczekiwanie jest tak trochę sensem. Czymś co nam wyznacza cel. Czymś na co możemy czekać, rozmyślać, planować.
Ja ostatnio żyję od wtorku do soboty. Z mnie tylko znanych powodów. Czekam również aż będę miała tyle czasu, że będę mogła bez wyrzutów sumienia usiąść i pomyśleć. Tyle, że będziemy mogli usiąść sobie razem i już.
Czekam również jak skończy się moje pięć godzin w Ipsosie co drugi dzień. To naprawdę jest sztuka nawijać tyle czasu.
Tylko co stanie się kiedy zabraknie nam tego oczekiwania? Kiedy już nie będzie tego czegoś na co możemy czekać. Kiedy wyczerpią nam się momenty przełomowe, kiedy cykl się zakończy i nie będzie kolejnego?
25 listopada 2007
18 listopada 2007
Bajki
Ludzie mają zadziwiającą skłonnośc do wierzenia w rzeczy, które nie istnieją. Ludzie uwielbiają wierzyc w bajki. W bajki, które się dobrze kończą. Zawsze.
Czemu uwielbiamy karmic się ułudą? Czemu chcemy życ życiem bohaterów z opowieści, które nigdy nie miały miejsca? Czemu lubimy czytac o miejscach i zdarzeniach, które żyją jedynie w umyśle ich twórców? Czemu znajdujemy przyjemnośc w zagłebianiu się w historie, które zwykle mają niewiele wspólnego z rzeczywistością?
Bo jestesmy ludźmi. Istotami tak bardzo niedoskonałymi, że potrzebujemy świata, do którego możemy uciec. I który daje nam nadzieję, że może kiedyś się w nim znajdziemy.
Nigdy nie przestanę wierzyc w bajki. Nigdy nie przestanę w nie wierzyc bo chociaż metryka mówi co innego to nadal w głębi duszy jestem małą dziewczynką śniącą o pięknych sukniach, walcach do rana, balach i tej odrobinie magii dzieki której życie jest z każdym dniem coraz mniej prozaiczne.
Wczoraj Ktoś mi powiedział coś bardzo ważnego. I znowu nie mogłam spac w nocy...
16 listopada 2007
Lines

-Ale mam dług wobec przyjaciół z Thornfield Hall.
Moje życie dopiero tam naprawdę się zaczęło. Tam stałam się Jane Eyre.
-Bóg stworzył Jane Eyre!
Chyba nie uważasz, że to zasługa tego Rochestera!
-Oczywiście, że nie.
Zawsze wiedziałam, kim jestem.
-Ale on pierwszy mnie zauważył.
I pokochał to, co zobaczył.
,,Jane Eyre" 2006, BBC adaptation
04 listopada 2007
Proszę Państwa, oto Miś.
14 października 2007
Dusk
Jednym z miłych skutków posiadania własnego, prywatnego laptopa jest to, iż mogę siedziec na mojej fajnej, niebieskiej kanapie, otulona kocykiem i jednoczesnie pisac notkę. Ta miła czynnośc ma na celu zagłuszenie tego nieokreślonego poczucia niepewności zmieszanego z przyspieszonym biciem serca i okraszonego lekkim strachem, który towarzyszy mi przez większośc życia.
Ostatnio zdałam sobie sprawę jak bardzo jestem wrazliwa. Chyba tak to sie nazywa jednak nie jestem tego pewna wstu procentach bo to słowo nie oddaje tej specyficznej cechy mojej osobowości w całości. Na przykład łatwo zburzyc mój spokój psychiczny. Jedno słowo i masz. Mnie w wersji- Świat sie wali, uciekajmy. Na przykład zbyt często coś ściska mnie w dołku. Dziś na przykład. W Kościele odbył się chrzest zupełnie mi nie znanej dziewczynki. Ale ujęło mnie to, co powiedział ksiądz na początku mszy. ,,Przyjmujemy do naszej wspólnoty z radością tę małą istotkę zrodzoną z waszej miłości.”
Nie lubię się poddawac. Nie lubię patrzec na siebie z boku i widziec, że to ja zawiodłam na calej linii. Że to moje siły, umiejętności, chęci okazały się niewystarczające. Nie lubię siebie zawodzic. I chociaż zbyt często obwiniam siebie o wszelkie zło tego swiata, zbyt często w sobie upatruję źródła wszelkich problemów to i tak nie lubię sie poddawac. Nigdy na początku i w środku.
Zbyt czesto czuję bezsilnośc. Zbyt często czuję, że coś jest nie tak, że potrzebujesz otuchy. Chyba po prostu nauczyłam sie czytac Twoje słowa inaczej niz wszyscy. Może po prostu lepiej Cię znam. Choc Ty powiedziałbyś, że sam siebie nie znasz. Wiesz, że mogłabym spotkac się z Tobą chocby zaraz gdyby to miało na moment rozwiac te chmury, które ostatnim razem widzialam w Twoich oczach? Bo czasem zmęczenie jest mało ważne. I mógłbyś zaprzeczac, że wszystko w porządku, że to weekend, że to grudzień, że już tak masz. A ja bym wtedy powiedziała, że to nieważne. Że nieważne, bo nie kochamy za chwile załamania a za to, że po nich przychodzą te dobre chwile. A te wynagradzają wszystko.
Time
Czas jest bezwzględny dla wszystkich bez wyjątku i po równo traktujący każdego. Płynie swoim trybem, stale ustalonym tempem. Sekundy, minuty...
-
Będzie o pieniądzach. Odkąd pracuję zawodowo staram się oszczędzać przynajmniej część każdej miesięcznej pensji. Mam wrażenie, że nie wydaj...
-
Nie żebym chciała zapychać bloga nie pisząc niczego ale przeglądając zdjęcia z ostatnich kilku plenerów znalazłam pare ładnych, na których m...
-
Czas teraźniejszy przypomina mi koniec semestru w liceum. Multum sprawdzianów(teraz dumnie nazywane kolokwiami), testów zaliczeniowych, prac...