03 kwietnia 2011

Sprawy niedokończone

Bardzo mocno pracuję ostatnio nad moim poziomem pewności siebie. Od jakiegoś czasu przynależę do kasty białych kołnierzyków a tam nie ma specjalnie miejsca na kompleksy, użalanie się nad sobą i lenistwo. Nie znaczy to w moim przypadku, że pracuję w jakiejś miejskiej dżungli, gdzie osobniki o mniejszej woli przetrwania są zjadane na lunch (i popijane kawą z ekspresu). Nie, akurat otoczenie i ludzie są przyjaźni, normalni, zwykle pomocni i rozumiejący. Bardziej wynika to z pozycji firmy w swojej branży, z nałożonych aż z Francji i Szwajcarii celów i chyba ogólnoświatowej mody na bycie przebojowym. I chyba branża, w której się znalazłam nie pozwala na bycie nieśmiałym. Tu wszystko, dosłownie wszystko zależy od nawiązywania kontaktów z ludźmi. Paradoksalnie, jak na razie idzie mi dobrze.

Niestety nie jestem przebojowa. Raczej nie staram się taka być. Nigdy nie umiałam robić nic wbrew sobie, wbrew mojej naturze, usposobieniu. Umiem się oczywiście zmusić, ale staram się tego nie robić. Trywialnie: jestem jaka jestem. Usilnie staram się to w sobie zaakceptować.

Nie umiem z całą pewnością stwierdzić czy ten stan, w którym się znalazłam, wynika z mojego charakteru, winy wydarzeń, jakich byłam aktorem czy to po prostu wypadkowa tych dwóch przesłanek. Wynik jest taki, że kiedy manager działu marketingu żartuje ze mną o słowie ,,rozkminiać” zastanawiam się czy sobie ze mnie żartuje czy rzeczywiście powiedziałam coś błyskotliwego.

Spraw niedokończonych jest wiele. Czasem zbyt wiele.

Ale przecież nie można kochać dwóch osób naraz. A może jednak?

01 kwietnia 2011

To ponder on




These are not mine, just;ve found them in the internet and though they are so genious in their simplicity.

28 marca 2011

Rang de Basanti

Mam ostatnio bardzo fuksjowy okres. Tak jak Picasso miał okres kresek, kwadratów, pół okręgów tak jak jestem w fazie fuksji. Kilkanaście sztuk odzieży, broszka, lakier do paznokci, półtora szalika, kolczyki, naszyjnik, nawet layouty blogów nabyły fuksjowe elementy. Fuksja jest fajna bo nie jest smutnym bordo, ale też nie sprawia wrażenia dziecinnego różu. Jest elegancka gdy ją zestawić z czernią i bielą, jest w dobrym tonie i guście jak ostatnio karmelowy. Fuksja cudownie flirtuje z odcieniami zieleni, bawi się swoją kobiecością niczym pewna swojego seksapilu kobieta.

Mam nieodparte wrażenie, że zbliża się u mnie okres kobaltowy, ale to jeszcze za jakiś czas. Kobaltowy trzeba umieć nosić, nie wszystkim pasuje. Kobaltowy jest dojrzalszy niż fuksja. Bardziej stateczny, ale zachowuje jeszcze pozory minionego szaleństwa.

24 marca 2011

By hard

Ach, znów i po raz 2547 (niczym Moda Na Sukces) powraca do mnie prastara nauka, że aby przetrwać w tym świecie należy mieć skórę grubą jak słoń.

Kiedyś jeszcze z tej wrażliwości ponad normę zrobię narzędzie władzy i źródło stałego dochodu. Nie wypada aby taki potencjał się marnował. Zwłaszcza w dobie tryumfu strategii zarządzania talentami.

28 lutego 2011

Phil Collins ,,Against all odds"

How can I just let you walk away, just let you leave without a trace
When I stand here taking every breath with you, ooh
You´re the only one who really knew me at all

How can you just walk away from me, when all I can do is watch you leave
Cause we´ve shared the laughter and the pain, and even shared the tears
You´re the only one who really knew me at all

So take a look at me now, ´cause ther´s just an empty space
And ther´s nothing left here to remind me, just the memory of your face
Take a look at me now, ´cause there´s an empty space
And you coming back to me is against all odds and that´s what I´ve got to face

I wish I could just make you turn around, turn around and see me cry
There´s so much I need to say to you, so many reasons why
Your´e the only one who really knew me at all

So take a look at me now, ´cause there´s an empty space
And there´s nothing left here to remind me, just the memory of your face
Take a look at me now, ´cause there´s just an empty space
But to wait for you, well that´s all I can do and that´s what I´ve got to face
Take a good look at me now, ´cause I´ll still be standing here
And you coming back to me is against all odds
That´s the chance I´ve got to take, oh, oho

Just take a look at me now

07 lutego 2011

Cry me a river

Tłumaczę sobie ostatnio, że wszystko się da. Że wszyscy kandydaci na świecie będą znać angielski, że ze wszystkim zdążę do 17 i że odpisze mój francuski fotograf. Że przestanę się w końcu pewnymi rzeczami przejmować ponad normę i że w końcu uwierzę, kiedy ktoś mówi, że zrobiłam coś dobrze. Tłumaczę sobie, że nie można wejść dwa razy do tej samej, skądinąd niezwykle atrakcyjnej, rzeki. Staram się sobie wytłumaczyć, że niektóre rzeczy po prostu nie były ważne. Tylko niestety czuję, że były cholernie ważne. Albo przynajmniej tak mi się wydaje. Rzeka niestety tylko szumi leniwie, nie zajęła żadnego znaczącego stanowiska.

Upijam się sokiem jabłkowym, bo na więcej brak mi odwagi. Z chęcią bym się upaliła, ale czekam na sprzyjające okoliczności. Może w końcu wszyscy na około przestaną postrzegać mnie jako wcielenie cnót wszelakich. Nie, nie należę do żadnego świata. Jestem bezpaństwowcem. Dzielę egzystencję między świat dorosłych ludzi w office dress code a świat pół-studencki. Do żadnego nie należę w 100 %. Do żadnego w 100% należeć nie będę. Zawsze będę balansować na granicy. Tak, zdolności przystosowawcze akurat mam wyrobione ponad normę. Tylko z odpornością gorzej.

Wkurzam się. Nakręcam. Zupełnie niepotrzebnie. Jak to dziś usłyszałam na ulicy: Maska w krainie fantazji.

02 stycznia 2011

Caleidoscope

Mam wrażenie, że ten rok będzie fajny. Pierwszy bez żadnych wyznaczonych celów w stylu praca magisterska i kolejne egzaminy. Są jeszcze studia podyplomowe z zarządzania zasobami ludzkimi, ale nie jest to coś co spędza mi sen z powiek a raczej sprawia wiele radości, kiedy mogę zabrać głos w dyskusji. Słuchanie wykładów i uczestniczenie w warsztatach to sama i czysta przyjemność. Przynajmniej mówią o rzeczach na których jako tako się znam lub kojarzę o co chodzi. Lubię to uczucie, kiedy pracujemy nad jakimś casem i momentalnie moje myśli idą w dobrym kierunku, przywołuję sobie z pamięci to, czego nauczyłam się przez te trzy lata pracy w rekrutacji. To taka satysfakcja, że znalazłam dziedzinę, która mnie szalenie interesuje.

Ten rok będzie ciekawy, bo rozpoczynam go zmianą pracy. Zmianą, która nastąpiła z mojej własnej nieprzymuszonej woli. Zmianą, która nadeszła w dobrym momencie i która jest zmianą jakościową. Cieszę się, że miałam na to siłę i motywację, bo oddałam mojej firmie dwa lata życia. Cóż, nie mogę powiedzieć, że Szefowa przyjęła moją decyzję z entuzjazmem. Określiłabym to raczej jako ciche tłumienie furii, że miałam czelność i śmiałość odejść.
Przenoszę się z mojego małego zaścianka na wielkie i poważne salony biznesu. Oczywiście, na razie stresuję się, że standardy mojej rekrutacyjnej podmiejskiej miejscowości nie będą pasować do standardów wielkomiejskiego rekrutacyjnego szyku. Ale. Nie ma co gdybać, zamierzam ciężko pracować i bardzo się starać.

Bardzo ciekawym doświadczeniem minionego roku była podróż do Włoch. Od kilku lat odczuwam tak silny pociąg do podróży, że co roku daję ujść tym emocjom podróżując do jednego wybranego kraju. A więc było USA, Wielka Brytania, po drodze Berlin, Praga, a teraz Italia. Było gorąco ale pięknie i moje estetyczne ja nakarmiło zmysły i nasyciło oczy. W tym roku marzę o Francji, o Paryżu, historycznej stolicy mody, Wersalu i zamkach nad Loarą. A może czas i inne okoliczności w końcu pozwolą na Indie?

Cały czas myślę i kombinuję nad totalnym usamodzielnieniem się. Nie jest to takie proste jak się wydaje głównie ze względu na finanse. Na pewno jest to wykonalne. Nie mam ciśnienia, ale myślę, że to jest ten moment, kiedy to musi nastąpić. Dla mojego zdrowia psychicznego, dla porządku wszechświata. Zobaczymy. Nie spinam się. Ostatnio mam w sobie dużo spokoju. Być może zaraz się to zmieni, ale na razie rozkoszuję się tym uczuciem.

Ostatnio znowu odkrywam tą moją dawną fascynację fotografią, głównie za sprawą nowego (fuksjowego!) aparatu fotograficznego. Zamierzam się w tym roku artystycznie wyżywać.

Szczęśliwego :)

Time

Czas jest bezwzględny dla wszystkich bez wyjątku i po równo traktujący każdego. Płynie swoim trybem, stale ustalonym tempem. Sekundy, minuty...